
Odwołania lotów to jeden z największych koszmarów podróżnych, a niestety dochodzi do nich coraz częściej. Przewoźnikom na drodze do realizacji połączenia stają usterki maszyn czy niekorzystna pogoda. Tym razem problem będzie jednak zupełnie inny.
W ostatnim czasie o odwołaniach lotów słyszeliśmy wielokrotnie. Problemem była Etna, która uziemiła lotnisko w Katanii. W Barcelonie doszło do odwołania połączeń z powodu ulewnych opadów deszczu. Teraz przyszedł czas na Wielką Brytanię. Jedno z ważniejszych lotnisk w tym kraju wstrzyma pracę na nieco ponad dwa dni. A to oznacza duże utrudnienia także dla Polaków.
Wielki strajk na lotnisku w Wielkiej Brytanii. Najpewniej nic stamtąd nie odleci
Lotniska w Wielkiej Brytanii należą do najbardziej ruchliwych w całej Europie. Brytyjczycy uwielbiają podróżować, a loty są do tego najszybszą i najbardziej komfortową metodą – zwłaszcza że dysponują bardzo rozbudowaną siatką połączeń.
Problem polega na tym, że port Leeds Bradford na dwa dni się zatrzyma. Pracownicy naziemni, a także przedstawiciele kontroli lotów ogłosili, że w dniach 16–18 października przystąpią do strajku i nie będą wykonywać swoich obowiązków. Powód? Od grudnia 2025 roku prowadzą negocjacje w sprawie lepszego wynagrodzenia, które dotychczas nie przyniosły żadnych skutków. Podobny scenariusz doprowadził niedawno do paraliżu lotniska, z którego latają Polacy, w belgijskim Charleroi.
Strajk rozpocznie się o godzinie 3:00 w piątek 16 października w przypadku pracowników naziemnych, a od 6:00 dołączą do nich kontrolerzy lotów. Koniec akcji zaplanowano na niedzielę 18 października o godzinie 6:00.
I o ile z protestem załogi naziemnej port mógłby jeszcze jakoś się uporać, o tyle bez kontrolerów ruchu nie da się bezpiecznie startować ani lądować. I choć władze lotniska zapowiadają, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby port mógł pracować mimo strajku, to zapowiedzi te wydają się mało prawdopodobne. Stąd jeśli nie dojdzie do szybkiego zawarcia ugody, czeka nas fala odwołanych rejsów – w tym tych do Polski.
Zobacz także
Ryanair będzie musiał odwołać loty z i do Polski. Wizz Air także na liście
Dużą siatkę połączeń do portu Leeds Bradford z Polski posiada Ryanair. W sumie przewoźnik lata tam aż z pięciu naszych lotnisk. Jeżeli dojdzie do protestów, Irlandczycy odwołają kolejne loty do Polski i najpewniej nie odbędzie się lot z i do Wrocławia (17 października), a także rotacja na Lotnisko Chopina w Warszawie, również zaplanowana na sobotę. Tego samego dnia samolot może nie ruszyć do Leeds także z Poznania.
Kolejne loty Ryanair może odwołać w Krakowie. Samoloty latają z Małopolski do Leeds codziennie, więc zagrożone są rejsy w piątek i sobotę. Połączenie w niedzielę startuje po godzinie 6:00 rano, więc jest szansa na jego realizację. W przypadku Gdańska zagrożone są wyloty zaplanowane na 16 i 17 października.
Z kolei w przypadku Wizz Aira zagrożone odwołaniem jest tylko jedno połączenie. Węgrzy latają bezpośrednio między Leeds a Warszawą (Lotnisko Chopina) we wtorki, czwartki i soboty. I to właśnie rejs zaplanowany na 17 października może zostać odwołany lub przekierowany na inne brytyjskie lotnisko.
Przyszłość tych połączeń nie została jeszcze przesądzona. Stąd należy uważnie śledzić komunikaty wydawane przez lotnisko Leeds Bradford, a także samych przewoźników. Jeżeli macie zaplanowaną podróż w trakcie strajków, to właśnie linie lotnicze będą dysponowały najbardziej aktualnymi informacjami dotyczącymi statusu waszego rejsu. Warto też wcześniej sprawdzić, jak zdobyć odszkodowanie za odwołany lot. Choć w przypadku strajku na lotnisku podróżni nie mogą liczyć na dodatkowe pieniądze.






