Donald Trump
Sądny dzień dla Trumpa już za dwa tygodnie Fot. whitehouse.gov / Materiały prasowe

3 listopada Donalda Trumpa czeka swego rodzaju referendum, poważny test władzy. Mowa tu o wyborach połówkowych (midterms), które mogą zadecydować o tym, czy prezydent zyska miano "lame duck", które bardzo często pojawia się w anglosaskiej infosferze.

REKLAMA

"Kuternoga", "kulawa kaczka" – tak najczęściej tłumaczy się to pojęcie na język polski. Jego definicji jest jednak wiele i są bardzo niejednoznaczne, lepiej powiedzieć – umowne.

Co tak naprawdę oznacza "lame duck"?

Encyklopedia Britannica przywołuje objaśnienie słownika Merriam-Webster, który wykłada termin "lame duck" jako: "urzędnika wybranego w wyborach lub grupy osób sprawujących urząd polityczny w okresie między wyborami a zaprzysiężeniem ich następców", przyznając jednocześnie, że choć jest to jeden z najczęściej wykorzystywanych terminów we współczesnej polityce w USA, jest jednym z najbardziej bezsensownych.

Bezsensowny czy też nie, w anglojęzycznej infosferze termin jest bardzo żywy. Coraz częściej pojawia się przy nazwisku Donalda Trumpa w kontekście ograniczeń, które na jego mandat może nałożyć wygrana demokratów w nadchodzących wyborach połówkowych. Być może w związku z tym, jak wygląda sytuacja, polski slang internetowy powinien sięgnąć po nieco ostrzejsze tłumaczenie słowa "lame" – lamer, lamerski.

Bo sytuacja prezydenta największej gospodarki świata jest – łagodnie mówiąc – nienajlepsza. "Lamerska kaczka" pasuje tu całkiem nieźle, zwłaszcza jeśli spojrzeć na sprawę z odrobiną czarnego humoru.

Mit wielkiego Trumpa skończy się za dwa tygodnie?

Przedwyborcza analiza NBC News jest dla Trumpa bezwzględna. Średnie sondażowe mówią o niezwykle licznym gronie przeciwników prezydenta. 61 proc. Amerykanów ocenia go negatywnie, a zaledwie 38 proc. pozytywnie.

Politykowi zarzuca się nieskuteczne zarządzanie gospodarką, przede wszystkim objawia się to w winieniu go za wysokie koszty życia w USA (m.in. w związku z interwencją USA na Bliskim Wschodzie). Kontrowersje w Stanach (i na świecie) budzą kwestie zmian prawa ziemi, deportacje prowadzone przez ICE czy osłabianie sojuszy z partnerami w NATO. Najbardziej zagorzali przeciwnicy Trumpa sugerują, że jego styl władzy staje się coraz bardziej autorytarny. Skoro o przeciwnikach mowa – to właśnie oni mogą niedługo dostać narzędzia do bezkompromisowego blokowania polityki prezydenta i znaczącego ograniczenia jego władzy.

"Newsweek" stwierdził niedawno, że w rzeczywistości Donald Trump na miano "kulawej kaczki" zasługuje już teraz. "Nie dlatego, że utracił formalne uprawnienia wynikające z pełnionego urzędu, lecz dlatego, że polityczna formuła, dzięki której był tak potężnym graczem, przynosi coraz słabsze efekty" – zauważa analityk tygodnika David Averre.

Co, jeśli republikanie przegrają wybory w USA?

Słabnąca pozycja Trumpa ma ogromny wpływ na całą reprezentowaną przez niego partię. W skali ogólnokrajowej preferowaną partią dla większości mieszkańców USA są demokraci – 52 proc. Republikanie są wskazywani znacznie rzadziej, bo w 43 proc. przypadków. Jest to o tyle znaczące, że w tegorocznych wyborach wyłonione zostanie 35 senatorów (ze 100), wszyscy członkowie Izby Reprezentantów, a także 39 gubernatorów (w 36 stanach i 3 terytoriach zależnych). Obecne prognozy sugerują, że demokraci mogą wygrać, jednak system wyborczy w USA jest nieprzewidywalny i skomplikowany – nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu lub też – piór na kaczce.

Dalsza część artykułu poniżej.

Zwycięstwo demokratów nie oznaczałoby jednak, że Donald Trump stanie się zupełnie zależny od izb parlamentu. W praktyce proponowane przez niego zmiany będą mogły być skuteczniej blokowane, a te, które uda mu się wdrożyć z ominięciem kongresu, łatwiej będzie kwestionować. Jednocześnie prezydent wciąż zachowa prerogatywy pokroju prawa weta, więc demokraci też nie będą mogli prowadzić w pełni skutecznej polityki.

Impas, jaki może nastać po midtermsach, będzie wpływał na wiele aspektów funkcjonowania USA – ich politykę zagraniczną, gospodarczą, wewnętrzną. Jego wpływ może być widoczny w osłabieniu ruchu MAGA, częstszych wewnętrznych wojnach w partii republikańskiej, ale też w decyzjach samej administracji. Ciekawe więc, jaką kaczkę zgotuje nam kolejny miesiąc.