Wołodymyr Zełenski
Witkoff i Kushner w Oslo zganili Zełenskiego Fot. Shutterstock

Steve Witkoff i Jared Kushner w Oslo udzielili ostrej reprymendy Wołodymyrowi Zełenskiemu – podaje "The New York Times". Specjalni wysłannicy Donalda Trumpa mieli zganić prezydenta Ukrainy za ostre wypowiedzi pod adresem amerykańskiego prezydenta. Mieli stwierdzić, że takie zachowanie "rozwścieczyło" Trumpa.

REKLAMA

Steve Witkoff wyściskał w stolicy Norwegii Wołodymyra Zełenskiego, ale za tą fasadą kryje się najgłębszy kryzys zaufania od początku wojny. Tak pisaliśmy w naTemat.pl w środę, dzień po rozmowach w Oslo, które nie przyniosły przełomu, a były jedynie kolejnymi spektaklami dla Donalda Trumpa.

Okazuje się jednak, że za zamkniętymi drzwiami pomiędzy prezydentem Ukrainy a specjalnymi wysłannikami amerykańskiego prezydenta – Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem (zięć Trumpa uczestniczył w nich zdalnie z powodu choroby) – doszło także do ostrej wymiany zdań.

Witkoff i Kushner w Oslo zganili Zełenskiego

O sprawie pisze "The New York Times". Wysłannicy prezydenta USA mieli zganić ukraińskiego przywódcę. "Witkoff i Kushner powiedzieli Zełenskiemu, że jego zachowanie rozwścieczyło Trumpa" – czytamy w artykule. Jak podaje "NYT", chodziło o ostre wypowiedzi Zełenskiego w reakcji na krytykę Trumpa.

W trójkącie Trump – Putin – Zełenski ostatnio mocno iskrzy. Trump chce sukcesu za wszelką cenę i ostro skrytykował Zełenskiego, twierdząc, że ten nie pomaga w rozwiązaniu sytuacji, nie chce zakończenia wojny, i zasugerował, że Ukraina potrzebuje nowego prezydenta, który będzie umiał zawrzeć porozumienie z Rosją.

W odpowiedzi Zełenski nazwał "słabą decyzją" porozumienie prezydenta USA z rosyjskim dyktatorem, na mocy którego Trump dostanie diesel prosto od Putina, i sugerował, że Waszyngton próbuje "przekonać Ukrainę do kapitulacji".

Zełenski w trakcie reprymendy od Witkoffa i Kushnera miał się bronić. – Nigdy tego nie powiedziałem – miał stwierdzić w pewnym momencie ukraiński przywódca, jak przekazał rozmówca amerykańskiej gazety, który chciał zachować anonimowość, ponieważ rozmowa miała charakter prywatny.

Amerykański przedstawiciel określił spotkanie w Oslo jako "oczyszczające atmosferę"

"Zełenski najwyraźniej zrozumiał przesłanie. Po spotkaniu był powściągliwy w komentarzach dla dziennikarzy, starał się pozytywnie oceniać rozmowy i nie powtórzył swojej niedawnej krytyki pod adresem Trumpa" – relacjonuje dziennik. – Jesteśmy wdzięczni stronie amerykańskiej – powiedział Zełenski, odnosząc się do wznowienia pomocy wywiadowczej USA. Jak dodał, odbył "bardzo konstruktywny dialog" z Witkoffem i Kushnerem.

"NYT" przywołuje też słowa amerykańskiego przedstawiciela, który powiedział, że uczestnicy spotkania odbyli "szczerą, ale pełną szacunku wymianę zdań", która pozwoliła im "oczyścić atmosferę" i "pójść naprzód".

W spotkaniu w Oslo uczestniczyli również premier Norwegii Jonas Gahr Støre, który był jego gospodarzem, oraz prezydent Finlandii Alexander Stubb. Obaj są zagorzałymi zwolennikami Ukrainy i, jak większość europejskich przywódców, nie podzielają bardziej pojednawczego stanowiska Trumpa wobec Rosji. Jednocześnie starają się unikać dalszego prowokowania prezydenta USA.

– Cieszę się, że udało nam się dziś spotkać, aby wyjaśnić kilka spraw i zgodzić się, że teraz najważniejsze jest patrzenie w przyszłość. Nie ma sensu analizować tego, co zostało powiedziane wczoraj czy tydzień temu. Teraz naprawdę musimy skupić się na tym, co nas czeka – powiedział Støre po wtorkowych rozmowach.

Jak pisaliśmy w naTemat.pl, Polska przy stole w Oslo to nie był fake – nasz kraj również miał uczestniczyć w rozmowach. Z tych planów nic jednak nie wyszło, a o przyczynach opowiedział wiceszef MSZ Marcin Bosacki. Polskę miał reprezentować wiceminister spraw zagranicznych Robert Kupiecki, a udział miał mieć formę połączenia wideo. – Ostatecznie do tego nie doszło, z różnych przyczyn, także dość chaotycznego charakteru tych rozmów – skwitował Bosacki w "Rozmowie Piaseckiego" na antenie TVN24.