
Dino to chętnie wybierany przez Polaków market do robienia codziennych zakupów, ale do tej pory brakowało mu jeszcze jednego kluczowego rozwiązania, które wiele usprawnia. Mowa tu o kasach samoobsługowych. Wygląda jednak na to, że sieć postanowiła w końcu temu zaradzić, choć póki co w dość okrojonym systemie.
Dino rozpoczęło właśnie testy swojej pierwszej kasy samoobsługowej. Na ten moment rozwiązanie to pojawiło się jednak wyłącznie w sklepie znajdującym się przy centrali sieci w Krotoszynie, o czym informuje Portal Spożywczy.
Kasa samoobsługowa w Dino jeszcze z ograniczeniami
Z udostępnionych Portalowi Spożywczemu zdjęć czytelniczki wynika, że testowana kasa samoobsługowa w Dino składa się ze znanych nam już z innych sklepów podstawowych elementów: dotykowego wyświetlacza, wbudowanego skanera kodów kreskowych, terminala do płatności bezgotówkowych oraz niewielkiej półki, na której można swobodnie postawić charakterystyczny żółty koszyk Dino.
Nowa maszyna została zamontowana tuż przy standardowej kasie taśmowej. Wdrożenie takiego sprzętu to na pewno spore ułatwienie dla osób, które wpadają do marketu po zaledwie kilka produktów. Kasa samoobsługowa zajmuje bardzo mało przestrzeni, a jednocześnie pozwala szybko rozładować kolejki i odciążyć pracowników przy najprostszych transakcjach. Choć warto tu zaznaczyć, że w niektórych przypadkach kasy samoobsługowe miały być wybawieniem, a stały się męczarnią.
Oczywiście klasyczna obsługa nie znika ze sklepu. Co więcej, w wielu przypadkach wizyta u kasjera nadal będzie niezbędna ze względu na techniczne ograniczenia testowanego systemu. Komunikat na ekranie informuje, że maszyna nie radzi sobie jeszcze z produktami sprzedawanymi luzem.
Po owoce, warzywa czy cukierki na wagę nadal trzeba udać się do tradycyjnej kasy. Samodzielnie nie zapłacimy też za artykuły objęte ograniczeniami wiekowymi – alkohol i wyroby tytoniowe wciąż wymagają weryfikacji przez obsługę przy kasie. Dużym plusem całego rozwiązania jest za to funkcja bezpośredniego wprowadzenia numeru NIP na paragon, co pozwala szybko rozliczyć firmowe zakupy.
Zobacz także
Miliardowe inwestycje Dino w Polsce
Na ten moment nie pojawiły się jeszcze oficjalne informacje od Dino ani ewentualny harmonogram lub liczba wdrażanych kas samoobsługowych w innych sklepach. Po planach budżetowych sieci widać jednak, że ekspansja Dino w 2026 roku to nie tylko powstawanie nowych placówek, ale również rozwój tych już istniejących.
Jak podaje Portal Spożywczy, spółka w swoim budżecie na 2026 rok zabezpieczyła kwotę około 2,5 miliarda złotych na różnego rodzaju cele inwestycyjne. Zgodnie z założeniami, kapitał ten zostanie przeznaczony nie tylko na budowę kolejnych sklepów, ale także na usprawnienie zaplecza logistycznego oraz własnych zakładów produkcyjnych.
Dobrym przykładem unowocześniania infrastruktury są automaty przyjmujące puste butelki. Aktualnie Dino obsługuje już przeszło 3300 recyklomatów, które działają przez całą dobę w ponad 2600 lokalizacjach w całym kraju. Ten projekt kosztował firmę około 300 milionów złotych. Na tym się jednak nie skończy – sieć zapowiedziała, że zakontraktowała już dostawę i montaż kolejnych 500 takich maszyn. Skala wydatków pokazuje więc kierunek, w jakim idzie firma, ponieważ Dino już przegoniło Lidla, a teraz goni Biedronkę.






