
W czwartek wieczorem w co najmniej 26 polskich miastach, a także i w Londynie, odbyły się protesty pod hasłem "Czerwona kartka za aborcję". Uczestnicy strajku domagają się zrealizowania jednej z obietnic wyborczych KO, a mianowicie prawa do legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży.
W czwartek 22 października w godzinach wieczornych w co najmniej 26 polskich miastach oraz w Londynie pod Ambasadą RP ruszyły protesty w sprawie prawa aborcyjnego w Polsce. Za organizację akcji odpowiedzialne są stowarzyszenia walczące o prawa kobiet, w tym między innymi Fundacja Widzialne czy Ogólnopolski Strajk Kobiet.
Kobiety przemaszerowały w wielu miastach Polski. Mija 6 lat od decyzji TK ws. aborcji
Wybrana data nie jest przypadkowa, ponieważ to właśnie 22 października mija 6. rocznica orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Wówczas TK pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej orzekł, że jeden z trzech wyjątków dopuszczających aborcję w Polsce jest niezgodny z Konstytucją. Chodziło o przepisy umożliwiające usunięcie płodu w przypadku jego ciężkiego uszkodzenia lub nieuleczalnej choroby. W efekcie legalna aborcja w Polsce stała się praktycznie niemożliwa. Kobiety wyszły wtedy na ulice, by protestować, a zdjęcia tłumów obiegły świat.
Podczas czwartkowych strajków aktywistki oraz aktywiści domagają się przede wszystkim zrealizowania przez rząd jednej z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Postulat ten został zawarty w programie "100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów" i brzmiał następująco: "Aborcja do 12. tygodnia ciąży będzie legalna, bezpieczna i dostępna.Żaden szpital działający w ramach z NFZ nie będzie mógł zasłonić się klauzulą sumienia i odmówić zabiegu. Decyzja musi należeć do kobiety".
Na protestach pojawili się również przeciwnicy tych postulatów. Jak podaje Onet, w Warszawie obrońcy życia odmawiali między innymi różaniec pod kliniką aborcyjną.
Zobacz także
Ostatnie uchwały Sejmu ws. aborcji to za mało
Strajkujący jasno podkreślają również, że ostatnie decyzje rządu są zdecydowanie niewystarczające. Przypomnijmy, że we wtorek 20 października Sejm uchwalił dwie ustawy dotyczące aborcji. Pierwsza z nich przewiduje dekryminalizację pomocy w przerywaniu ciąży oraz wyłączenie odpowiedzialności karnej personelu medycznego. Oznacza to, że personel medyczny mógłby legalnie przeprowadzić aborcję, jeżeli byłoby to konieczne aby uratować zdrowie lub życie kobiety. Dotyczy to również przypadków, kiedy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
Drugi projekt dotyczy odwrócenia skutków orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. w sprawie dopuszczalności przerywania ciąży, czyli przywrócenia możliwości przerywania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu. Uchwalona ustawa ponownie dawałaby więc możliwość legalnego przerwania ciąży w sytuacji, gdy badania medyczne wykażą wysokie prawdopodobieństwo ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu albo nieuleczalnej choroby, która zagraża jego życiu.






