
Tusk przekonuje zaledwie 28 procent badanych, a Nawrocki cieszy się poparciem niespełna jednej trzeciej. Różnica mieści się na granicy błędu statystycznego, ale prawdziwym zwycięzcą tego badania jest powszechne zniecierpliwienie. Największa grupa badanych wskazuje, że w niszczącym państwo sporze o Trybunał Konstytucyjny racji nie ma ani prezydent, ani premier.
Ani obietnice premiera o błyskawicznym przywracaniu praworządności, ani twardy opór prezydenta nie przekonały większości społeczeństwa. W najnowszym badaniu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" największa grupa badanych ma już serdecznie dość tego spektaklu i nie staje po żadnej ze stron. Społeczeństwo czuje się zagubione w prawniczych fortelach i domaga się zakończenia jałowej polaryzacji.
Nowy sondaż: Trybunał na dnie, politycy w narożniku
Wyniki ogólnopolskiego badania pokazują głęboki pat i niemal idealny podział na trzy zwalczające się grupy:
Przewaga prezydenta nad szefem rządu wynosi zaledwie 4,2 punktu procentowego, co przy skali całego konfliktu oznacza faktyczny remis na bardzo niskim poziomie zaufania.
Dla przypomnienia: całą tę batalię rozpisaliśmy punkt po punkcie w tekście wojna o TK w 7 punktach, tyle musisz wiedzieć o grze Berka, Tuska i Nawrockiego.
Najbardziej wymowny jest rozkład sympatii wśród wyborców Polski 2050 i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tutaj aż 47 proc. osób uważa, że w błędzie są obie strony. Za Tuskiem opowiada się zaledwie 26 proc. tego elektoratu, a za Nawrockim 20 proc. Umiarkowane centrum, które zdecydowało o wyniku wyborów, całkowicie odrzuca metodę twardego starcia.
Wśród osób do 49. roku życia Karol Nawrocki notuje momentami dwukrotnie wyższe poparcie niż Donald Tusk. Młodsze pokolenia nie pamiętają sporów ustrojowych z lat 90. i nie czują sentymentu do dawnych struktur sądownictwa. Zamiast narracji rządu o przywracaniu stanu sprzed rządów PiS, znacznie bardziej pociąga ich idea konstytucyjnego resetu.
Zobacz także
Rysy widać też w elektoracie opozycji
Podczas gdy twardy elektorat koalicji rządzącej murem stoi za szefem rządu (73 proc. za Tuskiem, zaledwie promil za Nawrockim), po stronie opozycyjnej widać spore rysy. Choć 60 proc. sympatyków opozycji popiera prezydenta, to aż 34 proc. z nich wybiera odpowiedź: ani jeden, ani drugi.
Co ciekawe, w gronie widzów Telewizji Republika niemal co piąty badany przyznaje rację premierowi. Z kolei u wyborców Konfederacji 54 proc. staje za Nawrockim, ale aż 42 proc. odrzuca postępowanie obu ośrodków władzy.
Jeszcze w kwietniu to prezydent był głównym winowajcą eskalacji konfliktu (wskazywało go ponad 34 proc. badanych). Dziś, po kolejnych miesiącach sejmowych i pałacowych manewrów, odium winy rozlało się po równo, a odpowiedzialność prezydenta w oczach opinii publicznej uległa rozmyciu.
Trybunał jako instytucja upadła
Obraz, jaki wyłania się z tego sporu, jest dla polskiego państwa druzgocący. Konflikt wokół alei Szucha dawno przestał być sporem o literę Konstytucji, a stał się regularną wojną na wyniszczenie. Mamy paraliż orzeczniczy: z ośmiorga sędziów legalnie wybranych przez obecny Sejm prezydent dopuścił do orzekania zaledwie troje. Pozostała piątka złożyła rotę w Sejmie z formułą wobec prezydenta, czego Pałac Prezydencki i prezes Bogdan Święczkowski nie uznają. W efekcie sędziowie ci nie orzekają, a instytucja nie jest w stanie zebrać pełnego składu do kluczowych spraw.
Brak pełnego składu uniemożliwia zwołanie Zgromadzenia Ogólnego, które musi przyjąć uchwałę budżetową. Bez tego Trybunał staje w obliczu całkowitego braku środków na bieżące funkcjonowanie w kolejnym roku.
Zamiast obiecanego przez premiera szybkiego uzdrowienia sytuacji, obywatele oglądają przepychanki ze strażą trybunalską, prokuratorskie zarzuty dla urzędników i niekończące się zawiadomienia.
Jak wyglądają te przepychanki w praktyce, pokazał dzień ślubowania ostatniego z wybranych sędziów. Relacjonowaliśmy go w tekście Nawrocki wchodzi do gry, dla Berka nie miał czasu, ale do Trybunału przyjechał. Prezydent nadal nie zamierza ustępować, swoje stanowisko podtrzymał nawet wobec opinii międzynarodowych gremiów.
Po drugiej stronie deklaracje są równie twarde, Tusk mówi: "Nie cofniemy się ani o krok".
Zarówno Donald Tusk, jak i Karol Nawrocki uwierzyli, że w tej partyzanckiej wojnie czas gra na ich korzyść. Wyniki badania IBRiS pokazują coś wprost przeciwnego: polskie społeczeństwo nie zamierza kibicować żadnemu z nich w demolowaniu instytucji państwa. Jeśli obaj liderzy nie wyjdą z partyjnych okopów, za chwilę po obu stronach barykady zostanie wyłącznie pustka i narastający gniew wyborców.






