
Uroczystość wręczenia nominacji sędziowskich w Pałacu Prezydenckim miała być formalnością, a stała się kolejną odsłoną wojny o Trybunał Konstytucyjny. Karol Nawrocki uderzył w Komisję Wenecką i w Macieja Berka. Rząd na uwagi prezydenta odpowiada, że ten "znów próbuje pisać Konstytucję od nowa".
Wojny o TK ciąg dalszy. 19 października w Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystość wręczenia nominacji sędziowskich i asesorskich. Zdecydowanie nie było to wydarzenie neutralne polityczne. Karol Nawrocki na samym początku swojego przemówienia zwrócił uwagę, że dzisiejsza ceremonia to nie tylko formalność, ale fundament polskiego ustroju, oparty na nienaruszalnej tradycji konstytucyjnej.
Prezydent przypomniał swoje stanowisko w sprawie jedynej, jego zdaniem, ścieżki powołania na ten urząd w Polsce: – Nie ma innej drogi w Polsce, nie ma innego doświadczenia ustrojowego, nie ma innego mechanizmu do zostania sędzią Rzeczypospolitej Polskiej, jak ten, aby złożyć przysięgę wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a więc w obecności prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Karol Nawrocki przeciwko Maciejowi Berkowi i Komisji Weneckiej
Prezydent odnosił się w tym miejscu do decyzji Sejmu ws. powołania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jego ślubowanie odbyło się w Sejmie 14 października, a w uroczystości brali udział m.in. Włodzimierz Czarzasty i Małgorzata Kidawa-Błońska. Nie brał udziału za to sam Karol Nawrocki, który konsekwentnie sprzeciwia się kandydaturze Macieja Berka.
W trakcie uroczystość wręczenia nominacji sędziowskich i asesorskich prezydent skrytykował również – nazwijmy to – zewnętrzne ingerencje w polski wymiar sprawiedliwości. – Ani w jednym, ani w drugim artykule [red. – Konstytucji] nie ma międzynarodowych trybunałów, jednych i drugich komisji, które opiniują polski system prawny – mówił Karol Nawrocki.
Skąd takie stwierdzenie? Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo (tzw. Komisja Wenecka) wydała 9 października opinię, w której oceniła, że prezydent powinien niezwłocznie odbierać ślubowanie od sędziów TK wybranych przez Sejm, nie roszcząc sobie prawa do kontroli procedury ich wyboru. Fakt ten błyskawicznie podchwycił Donald Tusk, który stwierdził wręcz, że prezydent w kwestii trybunału "nikomu łaski nie robi".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Prezydent próbował napisać Konstytucję od nowa"
Komentarze prezydenta szybko spotkały się z negatywnym odzewem po drugiej stronie sporu politycznego. "Prezydent wręczył dziś nominacje sędziowskie i przy okazji znów próbował napisać Konstytucję od nowa. Gdy zrównuje akt powołania sędziego ze ślubowaniem w Trybunale Konstytucyjnym, nie myli pojęć. Celowo manipuluje" – tak do sprawy odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
"Prezydent, podczas dzisiejszego powołania sędziów, znów manipulował. Prezydent sędziów sądów powszechnych powołuje. Od sędziów Trybunału Konstytucyjnego jedynie odbiera ślubowanie, ponieważ wybiera ich Sejm. To zasadnicza różnica, a Prezydent zrównuje te dwa akty" – to z kolei komentarz wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura.






