
W mediach rozpętała się burza po publikacji dziennikarzy Wirtualnej Polski, którzy informują, że prokuratura próbuje dotrzeć do informatora redakcji w sprawie jednego z ich śledztw. Niespodziewanie po stronie serwisu stanął nawet Roman Giertych. O działaniach śledczych wypowiedział się już również Waldemar Żurek.
Sprawa dotyczy śledztwa dziennikarzy Wirtualnej Polski z kwietnia tego roku. Z relacji portalu wynikało, że ówczesny senator Koalicji Obywatelskiej Tomasz Lenz miał pojawić się w szpitalu publicznym z bliskim krewnym. Następnie osoba ta miała zostać potraktowana w wyjątkowy sposób, poza standardowymi procedurami, i zostać poddana zabiegowi bez kolejki – w myśl zasady, że elity leczą się bez kolejek.
W środę 28 października dziennikarze Wirtualnej Polski przekazali, że prokuratura stara się dotrzeć do informatorów, którzy pomagali w prowadzonym śledztwie. Działania te, jak wskazują przedstawiciele redakcji, są uderzeniem w fundamenty wolnej prasy. Wcześniej dziennikarze odmówili śledczym podania swoich źródeł. Jak poinformowano dzisiaj, prokurator miał zabezpieczyć telefon dyrektora placówki medycznej, której dotyczyło śledztwo, ponieważ z bilingów dyrektora wynikało, iż łączył się on telefonicznie z reporterem Wirtualnej Polski.
Politycy stają po stronie WP. Odezwał się nawet Roman Giertych
Po publikacji Wirtualnej Polski w internecie pojawiło się oburzenie środowisk medialnych w związku z działaniami prokuratury. Śledczym zarzuca się, że ich kroki są niezgodne z gwarancją tajemnicy dziennikarskiej i stanowią bezpośrednie uderzenie w wolność prasy.
"Skandaliczny ruch prokuratury po śledztwie WP! Tak zabija się wolność słowa. Tajemnica dziennikarska nie jest przywilejem redakcji czy autorów. Jest gwarancją daną obywatelom: każdemu, kto ma odwagę opowiedzieć o nieprawidłowościach w instytucjach publicznych. Dlatego stanowczo protestujemy przeciwko działaniom prokuratury w sprawie publikacji Wirtualnej Polski" – czytamy na oficjalnym koncie WP w serwisie X.
Niespodziewanie po stronie portalu stanął również poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych, który słynie raczej z antypatii do tego serwisu, co zresztą sam zaznaczył w swoim komunikacie.
"Naprawdę trudno mnie przekonać abym popierał jakieś działania WP i Jadczaka. Prokuraturze to się udało" – wskazał Roman Giertych w serwisie X.
Wspomniany dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak również opublikował wpis, w którym zaapelował o nagłośnienie tego precedensu.
"Chcecie, żebyśmy w Wirtualnej Polsce tropili kolejne afery? I żeby mogły to robić inne media bez strachu o inwigilację? To potrzebujemy dziś Waszej pomocy! Podajcie dalej, skomentujcie, opowiedzcie znajomym o tym tekście i o tej sprawie" – napisał dziennikarz.
Do jego wpisu także odniósł się Roman Giertych, przyznając rację reporterowi. "Pierwszy raz podaję dalej wpis Jadczaka. Bo ma rację. Tajemnica adwokacka, tajemnica spowiedzi i tajemnica dziennikarska są święte. I warto aby prokuratura o tym pamiętała" – napisał poseł KO.
Zobacz także
Waldemar Żurek tłumaczy się z działań prokuratury
Do działań prokuratury odniósł się również Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek. W swoim komunikacie zapewnił, że nie był wcześniej zaznajomiony z opisywaną sprawą i decyzjami śledczych.
"O działaniach podejmowanych przez prokuraturę w sprawie ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza dowiedziałem się z mediów. Prokuratura jest niezależna. Prokuratorzy prowadzący daną sprawę samodzielnie decydują o podejmowanych czynnościach dowodowych w poszczególnych postępowaniach" – poinformował Żurek.
Następnie minister podkreślił, że zdaje sobie sprawę z wagi wolności słowa oraz przekazał, że podjął już odpowiednie kroki, aby przeanalizować, czy w toku postępowania nie doszło do nadużyć.
"Jako wieloletni sędzia doskonale wiem jak ważna jest wolność słowa oraz prawo obywateli do informacji. To fundament demokratycznego państwa prawa. Dlatego wraz Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem podjęliśmy działania, aby zbadać, czy nie doszło do naruszeń praw i wolności obywatelskich. Wszystkie doniesienia medialne muszą zostać rzetelnie sprawdzone. Zbadamy tę sprawę" – podsumował.






