
Ostatnio dziennikarka Dorota Gawryluk pytała na antenie Polsat News o to, dlaczego w Polsce rośnie deficyt budżetowy i zastanawiała się, na co tak właściwie są przeznaczane publiczne pieniądze. Ostatecznie wynikła z tego gorąca dyskusja w mediach społecznościowych, a włączył się do niej m.in. dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki.
W ostatnim, sobotnim wydaniu "Kalejdoskopu Wydarzeń" na antenie Polsat News dyskusja Doroty Gawryluk oraz Jana Wróblewskiego zeszła między innymi na temat obecnego stanu polskich finansów publicznych i zarządzania nimi przez rząd Donalda Tuska. Pytania dziennikarki o dziurę budżetową oraz jej przyczyny stały się później obiektem burzliwej dyskusji w mediach społecznościowych, do której włączyli się inni dziennikarze i ekonomiści.
Dorota Gawryluk pyta o rosnący deficyt budżetowy państwa. "Gdzie te pieniądze się podziewają?"
Dorota Gawryluk podczas dyskusji na antenie Polsat News zwróciła uwagę na wzrost deficytu budżetu państwa za rządu Donalda Tuska. Zastanawiała się przy tym, skąd mogą brać się te problemy, skoro, jak twierdzi, nie było ku temu żadnych powodów. Za przykład podała Grecję, gdzie katastrofa finansów publicznych wynikała z "przejedzenia" tych środków, natomiast, jak wskazała, w Polsce nie mieliśmy żadnych takich sytuacji.
– My tego nie przejadamy. Dlatego, że nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o przejadanie przez Polaków budżetu. Nie dostaliśmy większych czternastek, piętnastek kolejnych. Nie dostaliśmy jeszcze większego 800, 500+ – wskazywała. – Widziałeś, jakie było zadłużenie i deficyt za czasów PiS-u? Przy tym wszystkim, przy covidzie, przy wojnie – dodała.
– Tutaj nie ma covidu, tutaj nie ma sytuacji nadzwyczajnych, więc ja ciągle zadaję to samo pytanie. Oczywiście w ścianę je zdaję, bo nikt mi nie odpowiada. I nie widzę nawet racjonalnych odpowiedzi. Gdzieś w innych programach szukam tego i nie mogę znaleźć: gdzie te pieniądze się podziewają? – pytała Dorota Gawryluk.
Zobacz także
Konrad Piasecki nie dowierza pytaniu Gawryluk. "Serio?"
Wypowiedź dziennikarki szybko trafiła do mediów społecznościowych, gdzie wywołała szeroką dyskusję. W niedzielę skomentował ją m.in. dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki.
"Serio Dorota Gawryluk? To popatrz na strukturę tych wydatków. Rozdęcie socjalu + wydatki zbrojeniowe + koszty obsługi długu. I masz odpowiedz na te pytania" – napisał w serwisie X.
Szczegółową analizę przygotował również ekonomista Rafał Mundry. "Gdzie te pieniądze? W 3 lata wydatki wzrosły o 225 mld. Dochody podatkowe tylko o 45 mld" – wskazał na platformie X. Następnie wymienił konkretne składowe, które według jego wyliczeń odpowiadają za ten wzrost wydatków.
Wyliczył, że jest to 83 mld zł więcej dotacji dla ZUS, w tym środki na świadczenia wspierające, tzw. babciowe oraz 14. emerytury; 37 mld zł więcej wydatków na zdrowie; 34 mld zł więcej w obszarze rodziny, na przykład na świadczenie 800+; 28 mld zł na obsługę długu; 23 mld zł na obronę oraz 10 mld zł na podwyżki w oświacie. Na końcu ekonomista wskazał jeszcze jednoznacznie, że "podwyżka podatków = weto".






