
Poradniki podróżnicze zalewaja sieć. Jedne są bardziej przydatne, inne to zwykłą strata czasu i czysta głupota. Jednak zwłaszcza, kiedy w grę wchodzi pakowanie, niektóre nieoczywiste rozwiązania potrafią być wręcz wybawieniem. I właśnie jednym z takich trików jest skorzystanie z balona podczas wkładania rzeczy do plecaka lub walizki.
Czasami nie warto przepłacać na wymyślne i drogie gadżety. Aby zabezpieczyć w bagażu szampony czy żele, warto zastosować metodę z balonem. O co dokładnie chodzi i czy to w ogóle może być skuteczne?
Jak spakować się w bagaż podręczny? Płynne kosmetyki to największa zmora
Z pewnością dla wielu pakowanie walizki to najmniej przyjemny etap każdego wyjazdu, zwłaszcza w przypadku długich, np. 2-tygodniowych podróży. Nawet gdy wiemy, jak spakować się na city break w jeden plecak, najtrudniej zabezpieczyć płyny tak, aby były szczelne przez cały lot.
Nie wolno przy tym zapomnieć o dopuszczalnych limitach linii lotniczych. Zgodnie z przepisami płyny w bagażu podręcznym muszą znajdować się w pojemnikach o pojemności do 100 ml, choć niektóre lotniska w Polsce już od tego odchodzą – pierwsze polskie lotnisko bez największej zmory turystów pojawiło się już w ubiegłym roku, ale od tego momentu lista mocno się wydłużyła. Większość osób przelewa więc szampony, odżywki czy żele do mycia twarzy do małych, plastikowych buteleczek turystycznych. Później umieszcza je w przezroczystych woreczkach strunowych.
Ja sama, aby uniknąć scenariusza, w którym to jeden lepki, tłusty żel zalewa mi wszystkie pozostałe kosmetyki, stosowałam różne metody. Owijałam siateczką czy zaklejałam taśmą, ale te sposoby nie zawsze się sprawdzały. Podczas lotu samolotem dochodzi do gwałtownych zmian ciśnienia w kabinie i ładowni. Powietrze uwięzione wewnątrz plastikowej buteleczki wywiera nacisk na nakrętkę i wypycha płyn na zewnątrz przez najmniejsze szczeliny. Czego zatem użyć? Fani podróżniczych trików podają, że warto sięgnąć po balon.
Zobacz także
Dziwny sposób z balonem w walizce. Czy taki trik na płyny w samolocie zadziała?
Przeglądając fora internetowe i media społecznościowe w poszukiwaniu ratunku, trafiłam na dość ciekawy patent. Chodzi o wykorzystanie zwykłego, gumowego balona dziecięcego do uszczelnienia podróżnych buteleczek.
Trik brzmi niepozornie. Cała metoda polega na tym, aby odciąć wąską szyjkę balona, a jego szeroką, rozciągliwą część naciągnąć bezpośrednio na zakrętkę pojemnika z kosmetykiem. Guma ściśle przylega do plastiku, blokując wszelkie szczeliny i uniemożliwiając wydostanie się płynu nawet pod wpływem dużego nacisku czy skoków ciśnienia.
Niektórzy stosują też drugi wariant tego triku. Lekko nadmuchany balonik wkładają do kosmetyczki, aby wypełnił wolną przestrzeń i zamortyzował wstrząsy podczas transportu. Ten patent brzmi genialnie i może w końcu rozwiąże problem cieknących szamponów. Zamierzam go przetestować podczas najbliższego lotu.
Zniesienie limitu płynów. Lotnisko Chopina w Warszawie już zapowiada
Wielkie zmiany w bagażu podręcznym, czyli wnoszenie na pokład płynów bez dotychczasowych rygorystycznych ograniczeń, wkrótce staną się codziennością dla pasażerów całego warszawskiego portu. Przedstawiciele Polskich Portów Lotniczych przewidują, że proces wdrażania nowych urządzeń do kontroli bagażu ma szansę dobiec końca jeszcze w listopadzie. Oznacza to, że Lotnisko Chopina zniesie wtedy całkowicie płynów w bagażu podręcznym, a podróżni będą mogli przewozić płyny w opakowaniach do 2 litrów.
Warto przypomnieć, że pierwsze dwa skanery 3D zostały oficjalnie uruchomione w strefie przejścia szybkiego Fast Track. Już wtedy oznaczało to koniec z limitem płynów na Lotnisku Chopina, choć tylko dla wybranych. Niebawem nowe urządzenia pojawią się w całym terminalu.






