
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zażądał od prezydenta Karola Nawrockiego wykluczenia ludzi Grzegorza Brauna z posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Mają być na niej omawiane tajne plany lokalizacji stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce i zakupy zbrojeniowe. Odpowiedź Pałacu Prezydenckiego? Nawrocki nie zamierza stawiać kordonu sanitarnego wokół prorosyjskiej skrajności.
"Nie mam pewności, komu przekażą te informacje" – ostrzega Włodzimierz Czarzasty przed posiedzeniem RBN. Karol Nawrocki ustami swojego rzecznika zapowiada, że nie zamierza blokować dostępu do tajnych informacji środowisku Konfederacji Korony Polskiej. Skoro wam się to nie podoba, to zmieńcie sobie prawo – mówi Leśkiewicz.
Czarzasty apeluje, Nawrocki umywa ręce. Braun na posiedzeniu RBN?
Czy politycy otwarcie kwestionujący obecność NATO w Polsce powinni słuchać o szczegółach amerykańskich instalacji wojskowych we Wrocławiu czy Bydgoszczy? Marszałek Sejmu mówi: to ryzyko wycieku. Wystosował do Karola Nawrockiego oficjalne pismo, w którym wprost zaapelował o niezapraszanie na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej, czyli formacji Grzegorza Brauna.
"Jeśli mamy rozmawiać o zbrojeniach, o rzeczach tajnych, nie mam pewności, że środowisko pana Brauna tych informacji nie przekaże. Nie mam takiej pewności. Prezydent zrobi, co chce i weźmie za to pełną odpowiedzialność" – oświadczył Czarzasty.
Zobacz także
Spotkanie zwołane na 3 listopada na godzinę 15:00 to pierwsze posiedzenie RBN od lutego. Tym razem nie będzie to kurtuazyjna pogawędka przy kawie. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki zapowiedział, że spotkanie ma charakter ściśle niejawny, a głównym punktem obrad ma być sprawa budowy stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Na stole leżą analizy dotyczące czterech konkretnych, strategicznych lokalizacji: Wrocławia, Poznania, Szczecina i Bydgoszczy.
Od miesięcy wiadomo, że stała baza wojsk USA w Polsce ma stanąć na zachodzie kraju, choć sama inwestycja wciąż nie jest przesądzona – najpierw musi być decyzja Waszyngtonu. Tym bardziej każda informacja, która wycieknie z posiedzenia, może zaszkodzić rozmowom.
Mówimy o szczegółach infrastrukturalnych, planach dyslokacji sojuszniczych sił zbrojnych, korytarzach logistycznych i kontraktach zbrojeniowych. Czy przy tym stole powinni zasiąść politycy partii, której lider zasłynął gaszeniem w Sejmie świec chanukowych gaśnicą, notorycznym podważaniem sojuszu z USA, publicznym obrażaniem walczącej Ukrainy i prorosyjskimi wystąpieniami, które z lubością cytują media w Moskwie?
Rzecznik Nawrockiego: "zmieńcie prawo". Co mówi Konstytucja o RBN?
Głos zabrał rzecznik Karola Nawrockiego, Rafał Leśkiewicz. W lakonicznym wpisie na platformie X zaserwował serię wykrętów.
"Każdy poseł posiada na mocy obowiązujących przepisów prawa dostęp do informacji niejawnych o klauzuli tajne. Dobrym zwyczajem stosowanym od lat jest zapraszanie na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego przewodniczących klubów i kół parlamentarnych. Jeśli rządząca od 3 lat koalicja ma jakiekolwiek wątpliwości co do obecności niektórych posłów na RBN, to powinna zmienić obowiązujące prawo" – stwierdził rzecznik głowy państwa.
Leśkiewicz, na co zwracają już uwagę prawnicy, miesza pojęcia i odpowiedzialność. Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie jest przecież organem Sejmu. Zgodnie z art. 135 Konstytucji RP jest ona organem doradczym Prezydenta Rzeczypospolitej.
Skład Rady określa wyłącznie prezydent w drodze zarządzenia. Nie ma żadnego prawnego przymusu zapraszania kogokolwiek z automatu. A to, że poseł z mocy ustawy ma dostęp do materiałów niejawnych, nie oznacza, że prezydent musi zapraszać go na odprawę dotyczącą strategicznych baz US Army.
Od Polexitu do Putina. Czarzasty o Kaczyńskim i Braunie
Włodzimierz Czarzasty wiąże tę sprawę z szerszym zjawiskiem, które w ostatnich dniach rozlewa się po polskiej prawicy. Chodzi o wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na Krynica Forum, gdzie padły bezprecedensowe słowa o możliwości rozpoczęcia rokowań w sprawie wyjścia Polski z Unii Europejskiej. To zresztą niepierwszy raz, gdy marszałek bije na alarm – już wiosną Czarzasty alarmował ws. Polexitu, wymienił szaleńca i prezydenta w jednym szeregu.
"UE jest na północ, na południe i na zachód od Polski. Jak wyjdziemy z UE, to pójdziemy do gościa, który jest ulubieńcem Kaczyńskiego – do Władimira Putina. A Putin jest mordercą, Putin zabija ludzi" – punktował Czarzasty. Dodał, że zamykanie oczu na prorosyjskie sympatie partii Brauna to "dokładnie ten sam proces: legitymizowanie środowiska ze smugą faszyzmu".






