
Polska jest gotowa na budowę bazy wojskowej USA. Jak zapowiadają przedstawiciele koalicji, przepisy można zmienić błyskawicznie, a szef MON deklaruje natychmiastową gotowość do rozpoczęcia prac. Mimo to inwestycja wciąż stoi w miejscu. Kluczowa decyzja należy bowiem do Waszyngtonu, a sygnały płynące zza oceanu rodzą pytania o rzeczywiste plany administracji Donalda Trumpa.
Władysław Kosiniak-Kamysz w trakcie konferencji prasowej związanej z incydentem na Litwie odniósł się również do kwestii bieżącej polityki i kontekstu budowy w Polsce stałej bazy wojskowej USA.
Polityk zadeklarował gotowość do natychmiastowego rozpoczęcia prac nad budową bazy. Zwraca jednak uwagę na to, że rząd nie może obecnie wykonać specustawy w tej sprawie. Wynika to przede wszystkim z braku decyzji Stanów Zjednoczonych.
Baza USA w Polsce – deklaracje są, wola polityczna jest, tylko umowy nie ma
– My jesteśmy gotowi natychmiast – zapowiadał szef MON. – Jest uchwała Rady Ministrów dająca mi wszelkie możliwości prowadzenia rozmów na ten temat, ale żeby baza amerykańska powstała, to najpierw musi być decyzja rządu amerykańskiego – dodał polityk.
Władysław Kosiniak-Kamysz podziękował rządowi USA za deklaracje i zapowiedział, że jeżeli będzie istnieć potrzeba pilnego przeprocedowania rozwiązania mającego sprzyjać budowie bazy na poziomie legislacyjnym, to – zgodnie z zapewnieniami większości koalicyjnej i premiera – zostanie to zrobione błyskawicznie.
Budowa stałej bazy USA na terenie Polski została zapowiedziana 17 września przez samego Donalda Trumpa. "Dzięki odważnemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, Prezydenta Polski, czynione są ogromne postępy w kierunku utworzenia bazy wojskowej USA w Polsce" – takie "wspaniałe wieści" opublikował wtedy prezydent USA na portalu Truth Social.
We wrześniu przedstawiciele USA odwiedzili Polskę, by przeprowadzić wstępne analizy związane z obiektem. Wciąż nie wiadomo, gdzie baza by się znalazła ani ile by ostatecznie kosztowała. Nie jest znany nawet typ wojsk, które gościłyby na jej obszarze. Nawet kontekst wyboru potencjalnej nazwy jest dość kontrowersyjny – uwielbiająca Donalda Trumpa strona prezydencka sugerowała nadanie obiektowi miana "Fort Trump".
W co gra USA? Z jednej strony Grynkewich, z drugiej sam Trump
Ostatnio w Warszawie pojawił się Alexus Grynkewich – naczelny dowódca sił NATO w Europie. Generał przedstawił "strategię zwycięstwa", która przewiduje skoncentrowaną i spójną reakcję na potencjalny atak Rosji na Starym Kontynencie. To, co wybrzmiewa z jego zapowiedzi, to chęć zareagowania na zagrożenie zdecydowanie, angażując znaczne siły na wczesnym etapie konfliktu. Generał wyraźnie stawia na odstraszanie Kremla od potencjalnych działań w regionie. W takim ujęciu baza USA w regionie mogłaby dobrze wpisywać się w koncepcję obrony NATO.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Problem polega na tym, że jednocześnie Donald Trump gra w zupełnie inną grę. Polityk coraz śmielej oskarża Wołodymyra Zełenskiego o kryzys paliwowy na świecie (choć ten rozpoczął się tak naprawdę po decyzji prezydenta USA o ataku na Iran) i zapowiada zakupy paliw z Rosji. Polityk zdecydował się nawet na wycofanie części sankcji i wiele wskazuje na to, że dąży do szybkiego porozumienia, nawet kosztem znaczących kompromisów.
Pozostaje pytanie, czy w takiej grze jest miejsce na bazę, o której prezydent informował nieco ponad miesiąc temu. Przekonamy się w ciągu najbliższych lat.






