Anna Maria Żukowska
Anna Maria Żukowska przekazała, że Lewica nie weźmie udziału w spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim ws. Trybunału Konstytucyjnego Flickr / Klub Lewicy. Montaż: naTemat

Karol Nawrocki zwołał pilne spotkanie z liderami środowisk parlamentarnych po piątkowych wydarzeniach związanych z Trybunałem Konstytucyjnym. Lewica, choć ma nie popierać w pełni sposobu działań Donalda Tuska, zarazem odmówiła wzięcia udziału w konsultacjach z prezydentem III RP. Szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska zabrała stanowczy głos.

REKLAMA

W sobotę (31 października) o godz. 13 w Pałacu Prezydenckim rozpocznie się seria spotkań Karola Nawrockiego z przedstawicielami środowisk parlamentarnych w związku z chaosem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent odbył już konsultacje z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego, Zbigniewem Kapińskim, który ma podzielać jego zdanie na temat legalności działań podejmowanych przez stronę rządową w nocy z piątku na sobotę.

Na zaproszenie Nawrockiego odpowiedzieli pozytywnie m.in. Szymon Hołownia, założyciel Polski 2050, oraz Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. W kwestii spotkania z głową państwa – ze środowiska koalicji rządzącej – wyłamała się Lewica.

Lewica nie weźmie udziału w spotkaniu z Karolem Nawrockim ws. TK

"Na zaproszenie Pana Prezydenta Karola Nawrockiego odpowiadamy negatywnie. Nikt z Lewicy nie weźmie udziału w zwołanym spotkaniu. Nie można przyjąć zaproszenia od kogoś, kto sam jest odpowiedzialny za aktualną sytuację związaną z Trybunałem Konstytucyjnym" – stwierdziła na portalu X (dawnym Twitterze) Anna Maria Żukowska, szefowa Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy.

Żukowska uważa, że jeśli prezydent zamierza zrobić "cokolwiek dobrego", powinien pochylić się nad przesłanymi do jego kancelarii pisemnymi ślubowaniami złożonymi przez wszystkich sędziów. "Trybunał Konstytucyjny jest w rękach niezawisłych sędziów. Politycy nie powinni im mówić, co mają robić, ani za ich plecami i bez ich udziału rozprawiać nad nimi" – skwitowała.

Wcześniej polityczka skomentowała piątkową wojnę o TK, pisząc w mediach społecznościowych, że "siłą nie przywraca się praworządności". "Bez powszechnego uznania i szacunku oraz ufności dla danej instytucji, będzie ona zawsze ułomna i skazana na polityczne rozszarpywanie. Albo jedni nie będą uznawać i publikować jej wyroków, albo drudzy. [...] Siłą można spowodować tylko reakcję innej siły"– zaznaczyła w poprzednim wpisie. W kuluarach narzekania na "oprawę" wejścia nowych sędziów do TK słychać także od innych lewicowych sojuszników.

Dalsza część artykułu poniżej.

Przypomnijmy, że wczoraj na stronie Trybunału Konstytucyjnego opublikowano oświadczenie, zgodnie z którym zarządzono przerwę w pełnieniu czynności służbowych przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. Jak donoszą media, ich obowiązki ma teraz przejąć sędzia Anna Korwin-Piotrowska, jako posiadająca najdłuższy staż.

Pod gmachem instytucji, który był otoczony kordonem policjantów, pojawiły się tłumy protestujących, w tym liderzy prawicowych partii opozycyjnych. Premier Donald Tusk skomentował napisał na X, że "przywracanie rządów prawa jest naszym obowiązkiem". "Po latach pisowskiego bezprawia to proces trudny, czasem bolesny i wymaga zdecydowanego działania. Innej drogi nie ma" – mogliśmy przeczytać w poście szefa rządu.