funkcjonariusze CBA
Bezprecedensowa operacja CBA ws. Elektrowni Ostrołęka Fot. cba.gov.pl / Zdjęcie poglądowe

25 zatrzymanych, przeszukania w 30 lokalizacjach na terenie 11 województw, w tym u polityków PiS, i straty liczone w miliardach złotych – to bilans bezprecedensowej operacji CBA ws. Elektrowni Ostrołęka. – Cytując klasyka: idziemy po was – stwierdził na porannej konferencji prasowej Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

REKLAMA

Środowy poranek (4 listopada) przyniósł nalot, jakiego polskie służby antykorupcyjne nie widziały od lat. Na polecenie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku agenci CBA w 30 różnych lokalizacjach w kraju zabezpieczyli dokumenty i dowody do śledztwa. Celem operacji jest rozliczenie jednej z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych inwestycji gospodarczych minionych lat.

Wielka akcja CBA. Na celowniku Elektrownia Ostrołęka, Enea i Energa

W centrum gigantycznego postępowania znalazły się spółki Skarbu Państwa: Elektrownia Ostrołęka, Enea oraz Energa. Sprawa dotyczy lat 2018–2019 i podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach.

– Chodzi o wyrządzenie bardzo poważnej, ogromnej szkody w spółkach Skarbu Państwa przez niekompetencję i niedopełnienie obowiązków przez członków zarządów i rad nadzorczych – przekazał w środę rano Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. W dosadnych słowach podsumował skalę nadużyć: – Mówiąc wprost: Polacy zostali okradzeni na ponad miliard złotych.

Wśród 25 zatrzymanych znajdują się osoby bezpośrednio powiązane ze spółkami. Chodzi o menedżerów wysokiego szczebla, w tym byłych członków zarządów oraz rad nadzorczych. Ostrołęckie spółki Energi pojawiały się zresztą na głośnej liście nepotyzmu z PiS. Zabezpieczono obszerną dokumentację elektroniczną i papierową, a zatrzymani są konwojowani na Podlasie, gdzie w białostockiej prokuraturze usłyszą zarzuty. – Nie pamiętam, żeby takie zatrzymania były w przeszłości, żeby jednorazowo 25 osób zostało zatrzymanych – mówił Dobrzyński.

Według ustaleń dziennikarza Radia ZET Mariusza Gierszewskiego CBA dokonało przeszukań także u posłów PiS: Arkadiusza Czartoryskiego, którego wiązano z tzw. układem PiS w elektrowni w Ostrołęce, i Krzysztofa Tchórzewskiego.

Miesiące żmudnej pracy. "Idziemy po was"

Chociaż opinii publicznej sprawa mogła wydawać się uśpiona po głośnym raporcie, w którym NIK oszacował straty z Ostrołęki na ok. 1,35 mld zł, służby zapewniają, że śledztwo ani na moment nie stanęło w miejscu. Dzisiejsze zatrzymania to efekt miesięcy analitycznej pracy, gromadzenia materiałów operacyjnych oraz zamawiania skomplikowanych ekspertyz gospodarczych.

– Funkcjonariusze CBA pracowali nad tą sprawą bardzo długo. Prokuratura potrzebowała mocnych dowodów potwierdzających popełnienie tak poważnego przestępstwa. To praca skrupulatna i wielowątkowa, a dziś przeszliśmy do fazy typowo procesowej – poinformował Jacek Dobrzyński.

O powadze sytuacji mówił również sam Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych. Na antenie TVN24 przyznał wprost, że "machina ruszyła", sprawa ma charakter rozwojowy, a państwo bierze się za rozliczenie afery, która pochłonęła gigantyczne publiczne fundusze. Siemoniak dodał, że "w pierwszym rzucie są to osoby może nie z pierwszych stron gazet".

Najmocniejsze słowa Dobrzyńskiego padły w momencie, kiedy zapytano go o kolejne działania. – Jest to pierwsza tak duża realizacja w tej sprawie i z pewnością nieostatnia. Aż ciśnie się tutaj jedno słowo na język, cytując klasyka: idziemy po was – podsumował.

Szczegółowy obraz zarzutów, lista podejrzanych oraz środki zapobiegawcze zostaną ujawnione w najbliższych dniach. – Po zakończeniu wszystkich czynności śledczych w najbliższy piątek o godzinie 12:00 przewidujemy konferencję prasową – przekazał Dobrzyński.