
Media w Peru nagłaśniają sprawę Polaka i dwóch Niemców, których zatrzymano na największym lotnisku w kraju. Po zawiadomieniu, że pasażerowie mogą przewozić nielegalny ładunek, służby otworzyły ich walizki. Funkcjonariuszom ukazał się widok jak z horroru.
Peru staje się coraz popularniejszym kierunkiem turystycznym wśród Polaków. Przyciągają tam historyczne perełki, takie jak Cuzco, Święta Dolina Inków czy Machu Picchu. Jednak w tym przypadku celem naszego rodaka nie było zwiedzanie, lecz szybki zarobek. Zawartość jego bagażu stanowił żywy inwentarz, który na europejskim rynku miał przynieść spory zysk. Przemyt na potężną skalę został na szczęście udaremniony, a kary będą bezwzględne.
Polak z Niemcami próbował wywieźć tysiące ptaszników do Europy
Do akcji na lotnisku w Limie doszło w środę 4 listopada. Służby otrzymały sygnał, że turyści z Niemiec i Polski mogą przewozić nielegalny towar. Do kontroli wkroczyli inspektorzy z Narodowej Służby Leśnej i Dzikiej Przyrody (SERFOR), którzy dokładnie sprawdzili zawartość walizek podejrzanych. To, co znaleźli w środku, wprawiło ich w osłupienie – podobnie w Kairze, gdy okazało się, że turysta przewoził w bagażu setki węży.
W walizkach starannie ukryto ponad 3000 ptaszników różnych gatunków. To dwa razy więcej niż w głośnej sprawie z Kolonii, gdzie celnicy w paczce z Wietnamu znaleźli jadowite pająki zamiast ciasteczek. Część peruwiańskich okazów znajdowała się jeszcze w kokonach, inne były młodymi osobnikami, a w pojemnikach nie brakowało też w pełni rozwiniętych, potężnych okazów. Wybór pająków nie był przypadkowy. Jak podkreśla agencja AP, część zabezpieczonych pajęczaków to reprezentanci gatunków, których nauka do tej pory nie zdołała dokładnie opisać.
– Handlarze dokonali skrupulatnej selekcji, aby pozyskać różne gatunki, z których niektóre nie zostały jeszcze opisane przez naukę – przekazała Cora Suárez, kierowniczka punktu kontrolnego SERFOR.
Odłowienie takich okazów w naturze wymagało specjalistycznej wiedzy. Stąd sugestie peruwiańskich mediów, że w grupie zatrzymanych mógł znajdować się ekspert od praszników. Z oficjalnych komunikatów wynika, że w bagażach Europejczyków zidentyfikowano m.in. okazy Pamphobeteus antinous, znane jako ptaszniki niebieskonogie. Te imponujące pająki występują w lasach deszczowych Peru i Boliwii, a rozpiętość ich odnóży sięga nawet 20 cm. Są objęte ścisłą ochroną, co komplikuje sytuację prawną zatrzymanych przemytników.
Zobacz także
Polak chciał zarobić na pająkach z Peru? Grożą mu lata w tamtejszym więzieniu
Peruwiańskie prawo niezwykle rygorystycznie podchodzi do procederu przemytu dzikiej fauny. Problem nie dotyczy zresztą tylko Ameryki Południowej, bo przez nielegalny handel egzotyczne dzikie zwierzęta w Polsce coraz częściej uciekają z prywatnych hodowli. Za wywóz zwierząt z Peru bez zezwoleń przewidziano kary od 3 do 5 lat pozbawienia wolności. Jeżeli jednak przestępstwo dotyczy gatunków objętych ochroną, wyrok rośnie i wynosi od 4 do 7 lat bezwzględnego więzienia. Wyjazd do Ameryki Południowej może się zatem trójce mężczyzn diametralnie wydłużyć.
Warto też pamiętać, że żeby narazić się kontrolerom zawartością walizki, wcale nie trzeba wywozić żywych zwierząt. Przekonał się o tym niedawno Polak w Bydgoszczy, który z wakacji w Egipcie postanowił przywieźć do Polski zebrane na plaży fragmenty koralowca. Te jednak znajdują się na liście CITES (lista gatunków chronionych na podstawie konwencji waszyngtońskiej), a za ich przewóz bez wymaganych zezwoleń grozi kara grzywny, a nawet pozbawienia wolności.






