Białorusini zaminowują swoją granicę. Ładunki pojawią się też w obwodzie blisko Polski

Natalia Kamińska
02 czerwca 2022, 21:06 • 1 minuta czytania
Białoruś od początku wojny w Ukrainie stanęła po stronie Rosji. Teraz okazuje się, że władze w Mińsku zdecydowały się zaminować granicę z Ukrainą. Miny pojawią się też przy granicy Polski.
Białorusini minują granicę. Fot. AFP/EAST NEWS

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Ukraińskie media donoszą, że Ukraiński Sztab Generalny podał, że Białoruś zaczyna zaminowywać granicę z Ukrainą. Po części dotyczy to też granicy z Polską.

Białorusini minują granicę z Ukrainą

Jak podano, Białorusini minują drogi leśne, objazdy i mosty na terenach przygranicznych. Granica białorusko-ukraińska ciągnie się na długości aż 1084 km.

– Siły zbrojne Białorusi prowadzą wywiad i prace inżynieryjne na pozycjach, a także szkolenie bojowe. Poza tym układają miny na drogach i mostach w przygranicznej strefie z Ukrainą i Polską w obwodzie brzeskim – powiedział mediom Ołeksij Hromow, czyli zastępca szefa głównego zarządu operacyjnego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych.

Przypomnijmy, że to niejedyny ruch ze strony Mińska względem tej granicy. W połowie maja brytyjski wywiad donosił, że Białoruś rozmieszcza dodatkowych żołnierzy wzdłuż granicy z Ukrainą, Polską i Litwą.

"Obecność sił białoruskich w pobliżu granicy z Ukrainą prawdopodobnie spowoduje konieczność utrzymywania tam sił Kijowa, które nie będą mogły wspierać działań w Donbasie przeciw wojskom rosyjskim" – zauważali wówczas analitycy z Londynu.

Z terenu Białorusi były ataki wobec Ukrainy

Brytyjski wywiad był zdania, że Alaksandr Łukaszenka stara się uniknąć bezpośredniego udziału w wojnie w Ukrainie. "Pomimo wcześniejszych spekulacji, siły białoruskie nie są dotychczas bezpośrednio zaangażowane w wojnę rosyjsko-ukraińską" - przypomniano.

Czytaj także: Łukaszenka zapytany o ewentualny atak Polski. "Niech spróbują. Nie takim łamaliśmy rogi"

Analitycy z Wielkiej Brytanii przypomnieli też, że terytorium Białorusi było wykorzystywane jako punkt wyjścia do natarcia Rosjan na Kijów i Czernihów na początku wojny. Rosja przeprowadzała też z Białorusi ataki lotnicze i rakietowe na Ukrainę.

"Prezydent Białorusi prawdopodobnie będzie balansował między poparciem rosyjskiej inwazji a chęcią uniknięcia bezpośredniego zaangażowania wojskowego ze względu na ryzyko zachodnich sankcji, zemsty Ukraińców i możliwego niezadowolenia wśród białoruskich żołnierzy" – napisano w raporcie.

Czytaj także: Kuriozalne słowa Łukaszenki ws. groźby użycia broni jądrowej w Ukrainie. Wskazał główny argument

Warto też zaznaczyć, że Łukaszenka ostrzegł również niedawno, że białoruska armia jest gotowa do walki i może wyrządzić "niedopuszczalne szkody" państwom NATO. Dodał, że jego kraj musi się bronić, ponieważ obawia się ataku ze strony wojsk Sojuszu.

– To są oczywiście bzdury. Białoruś – nawet gdyby rzeczywiście NATO chciało ją zaatakować, a już samo myślenie o tym jest absurdem – nie obroniłaby się, ponieważ armia białoruska jest po prostu słaba – komentował te słowa w rozmowie z naTemat Alaksiej Dzikawicki, wicedyrektor Biełsat TV.

Czytaj także: https://natemat.pl/410062,bialorus-zaostrza-kare-smierci-zmiany-uderza-w-opozycje-i-partyzantow