
Fredrowska "Zemsta" to komedia w czterech aktach. To, co dzieje się na scenie politycznej od kilkudziesięciu już lat, to komediodramat, który aktów liczy sobie już znacznie więcej. I nieraz już zmieniały się role – Cześnicy stawali się Rejentami i na odwrót, piękne Klary stawały się Podstolinami (na odwrót raczej bardzo rzadko), a nawet raz wyglądało, że jest finał, bo nastąpiła zgoda. Ale to dawne dzieje. Dziś Antoni Macierewicz poinformował, że w prokuraturze jest już doniesienie na Donalda Tuska, czyli na naszych oczach rozgrywa się właśnie kolejny akt. Zatem – KURTYNA!
ANTONI Bóg z waszmością, mój Prezesie. Pędząc cwałem aż z Torunia (I aż stamtąd wieść się niesie); Zamęczyłem mego konia, Tak że z nowej mej kolaski Gdzieś po drodze tylko trzaski.
PREZES A ja za to ręczyć mogę, Że Antoni ze swym giermkiem Przywędrował całą drogę; A na podróż dane złoto Gdzieś zostawił w Białymstoku.
ANTONI (pokazując pistolet) Patrz, Prezesie — poznasz przecie…
PREZES Cóż mam poznać?
ANTONI Wystrzelony. Wypalony! (...) Tak z mej ręki wszyscy giną!(...)

GRZEGORZ do Prezesa Przebacz, panie, słów niewiele, Które wyrzec się ośmielę: Jesteś gniewny na Donalda, Że ci czasem na zawadzie…
PREZES Czasem? — Zawsze!
GRZEGORZ On powiada…
PREZES Niech nie słyszę o tym gadzie.
GRZEGORZ Czy nie byłoby sposobu, Ustąpiwszy ze stron obu, Zapomniawszy przeszłe szkody, Do sąsiedzkiej wrócić zgody?
PREZES Ja z nim w zgodzie? — Mocium panie, Wprzódy słońce w miejscu stanie! Wprzódy w morzu wyschnie woda, Nim tu u nas będzie zgoda! (...)

ANTONI
Gnałem w wojsku tysiącami, Generałów, pułkowników; Bom lat siedem toczył boje, Gdzie się lały krwawe zdroje, Tak, że wkoło na mil cztery Jak czerwone było morze. — Tam zyskałem i ordery, I tytuły, i honory (...)

Mój Michale, mówcie śmiało, Opiszemy sprawę całą; Na te ciężkie nasze czasy Boskim darem takie basy. Każdy kułak spieniężymy: Że was bito, wszyscy wiemy.
MICHAŁ Niekoniecznie.
DONALD Bili przecie, Mój Michale.
MICHAŁ Niewyraźnie(...) Ot, szturknięto tam coś mało.(...)
DONALD
Bądźcie zdrowi! Dobrzy ludzie, bądźcie zdrowi! Czapkę przedam, pas zastawię, A Prezesa stąd wykurzę; Będzie potem o tej sprawie Na wołowej pisał skórze. (...)

DONALD
Pozwól spytać, panie drogi, Gdyż nie znana mi przyczyna, Co w nikczemne moje progi Marsowego wiedzie syna?
ANTONI (rozpierając się na krześle przy stoliku) Co? Chcesz wiedzieć?
DONALD Proszę o to.
ANTONI Więc staję tu, wiedz, niecnoto, Z strony jaśnie wielmożnego Prezesa Raptusiewicza (...)
ANTONI Ja testament teraz piszę.
PREZES Niechże o tym już nie słyszę, Bo do czubków odwieźć każę. (...)

PREZES
(podając rękę Donaldowi) Mocium panie, z nami zgoda. (Donald przyjmuje rękę z niskim ukłonem).
NARÓD Zgoda! zgoda!

Drobnych zmian w oryginale dokonał do współczesności dostosowując:
