Włodzimierz Czarzasty zaliczył wpadkę przy nazwisku nowej posłanki.
Włodzimierz Czarzasty zaliczył wpadkę przy nazwisku nowej posłanki. Fot. sejm.gov.pl

W trakcie wtorkowych obrad Sejmu głos zabrała m.in. Ewa Schädler, nowa posłanka z Polski 2050. Dla prowadzącego dyskusję wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego był to pewien kłopot. Doszło do niezręcznej sytuacji z powodu nazwiska parlamentarzystki.

REKLAMA

Chodzi o sytuację z popołudniowej części obrad w Sejmie, już po exposé Donalda Tuska. Kolejni posłowie zabierali głos z mównicy sejmowej, a w fotelu marszałka zasiadał w tym czasie Włodzimierz Czarzasty. Kiedy swoje wystąpienie zakończyła Maria Janyska z Koalicji Obywatelskiej, swój czas dostała przedstawicielka Polski 2050.

– Dziękuję bardzo, pani poseł Ewa... – zawahał się Czarzasty, ponieważ miał problem z poprawnym wymówieniem nazwiska posłanki. Ta szybko wtrąciła się i powiedziała "Schädler" – zgodnie z poprawną wersją, czyli z naciskiem na "e" przy a umlaut.

– Schädler, przepraszam panią serdecznie. Zapamiętam i już nigdy się nie pomylę – dodał szybko marszałek, tym razem już bezbłędnie wymawiając nazwisko posłanki.

Ewa Schädler w swoim wystąpieniu wspomniała m.in. o resecie, na który ma szansę Polska. – Polacy i Polki zasługują na to, żebyśmy postarali się wszyscy ponad podziałami stanąć tutaj i rozpocząć od dzisiaj współpracę, która może nie jest wygodna, ale tego oczekują nasi wyborcy – mówiła w Sejmie.

Jej zdaniem wyborcy 15 października oddali głos na przyszłość. – (...) Polska 2050 pojawiła się właśnie z tego powodu, że ma już dość tych kłótni – dodała.

Warto zaznaczyć, że kiedy przed południem 12 grudnia obrady prowadził Szymon Hołownia, w swoim stylu przywoływał posłów do porządku. Sala wybuchła śmiechem, kiedy uspokajał posłów Jacka Ozdobę i Dariusza Mateckiego, należących do Suwerennej Polski, ale startujących z list PiS.

Kaczyński o "niemieckim agencie"

Dodajmy, że niemieckich akcentów w Sejmie było ostatnio kilka. Ten z posłanką Schädler i Czarzastym w roli głównej to tylko drobna wpadka językowa, ale prawdziwym zgrzytem w obradach zakończyło się ostre przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, które miało miejsce 11 grudnia.

Prezes PiS wszedł na mównicę i wypalił: – Pan jest niemieckim agentem. Po prostu niemieckim agentem. To były słowa zwrócone bezpośrednio do Donalda Tuska.

Jeszcze wcześniej wypowiedziami z mównicy zabłysnęła Barbara Bartuś z PiS. 6 grudnia wyszła na mównicę i... można powiedzieć, że wręcz oddała hołd rządowi kanclerza Olafa Scholza. Jak zwracaliśmy uwagę w naTemat, było to o tyle zaskakujące, że przedstawiciele PiS w Berlinie upatrują raczej swoich wrogów, a nie sojuszników.