Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek, Władimir Semirunnij.
Medaliści IO bez pieniędzy od PKOl. Plus ufundował nagrody. mat. prasowe Plus

Polacy zdobyli cztery medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2026 roku. Największym objawieniem jest Kacper Tomasiak, ale dumę Polsce przynieśli także Paweł Wąsek i Władimir Semirunnij. Według mediów państwo jednak wciąż nie wypłaciło im pieniędzy. Hojne nagrody ufundował za to operator Plus.

REKLAMA

Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 oficjalnie zakończyły się w niedzielę, 22 lutego. Polacy zdobyli na nich cztery medale. Dwoma indywidualnymi odznaczeniami, srebrnym i brązowym, uhonorowano Kacpra Tomasiaka. Trzeci medal – srebrny – sportowiec zdobył w duecie z Pawłem Wąskiem. Czwarta nagroda (srebro) powędrowała tymczasem do Władimira Semirunnijego.

Dziewiętnastoletni skoczek narciarski, który podczas minionych igrzysk zdobył trzy medale, otrzymał także prezent od Adama Małysza. Jak pisaliśmy w naTemat, "Orzeł z Wisły" przekazał Kacprowi Tomasiakowi figurkę przedstawiającą złotego skoczka. Polskim medalistom IO przysługują także nagrody za występy, ale według medialnych doniesień te wciąż nie trafiły w ich ręce i na konta bankowe. Nagrody ufundował za to operator sieci komórkowej Plus.

Znany operator funduje nagrody polskim medalistom igrzysk we Włoszech. "To gest szczególnego uznania"

W komunikacie prasowym wystosowanym 5 marca firma poinformowała, że przyznała medalistom zimowych igrzysk nagrody specjalne. "To gest szczególnego uznania dla sportowców, którzy w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo dostarczyli nam momentów, których nigdy nie zapomnimy" – uzasadniono tę decyzję.

"Plus zdecydował się ufundować po 100 tys. zł za srebrny medal i 75 tys. zł za brązowy. Decyzja o przyznaniu nagród medalistom została podjęta niezależnie od byłej już współpracy z PKOl, którego jednym z kilku sponsorów był Polkomtel. Nagrody zostaną przekazane bezpośrednio sportowcom. Plus jest dumnym sponsorem polskiego sportu i sportowców od 30 lat i jest to wyraz podziękowania za wszystkie dostarczone nam, kibicom emocje" – tak opisuje szczegóły operator.

Kacper Tomasiak otrzyma od operatora łącznie 275 tysięcy złotych za trzy medale w skokach narciarskich, Paweł Wąsek 100 tysięcy złotych za srebro w skokach (w duecie z Tomasiakiem), a Władimir Semirunnij – 100 tysięcy złotych za srebro w łyżwiarstwie szybkim (na dystansie 10 000 metrów).

W komunikacie podkreślono, że przyznane nagrody stanowią "gest wdzięczności i szacunku dla polskich sportowców", są uhonorowaniem ich osiągnięć i lat ciężkiej pracy, a także podziękowaniem za emocje łączące kibiców. "Każdy z nich zapisał się na kartach historii, pokazując, jak ogromną siłę ma polski sport" – podkreślono.

Oto, co przysługuje Polakom za medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026. Jak dotychczas nagród nie dostali

Ministerstwo Sportu i Turystyki przewidziało 163,5 tys. zł dla Kacpra Tomasiaka, a także po 78,2 tys. zł dla Pawła Wąska i Władimira Semirunnijego. Serwis Sportowe Fakty WP podawał, że z Polskiego Komitetu Olimpijskiego Tomasiak ma dostać 900 tys. zł w gotówce oraz 550 tys. zł w tokenach, Wąsek 200 tys. zł w gotówce i 200 tys. zł w tokenach, a Semirunnij 400 tys. zł w gotówce i 200 tys. w tokenach. Tymczasem trenerzy, Maciej Maciusiak i Roland Cieślak, mają otrzymać po 75 tys. zł. Wśród nagród wymienia się też obrazy, vouchery i biżuterię.

3 marca media donosiły, że pieniądze dla medalistów, które obiecał im PKOl – łącznie prawie dwa miliony złotych – wciąż nie zostały im przekazane. Przegląd Sportowy Onet wskazywał, że ma to związek z faktem, iż firma Polkomtel wypowiedziała umowę z komitetem (o czym, jak zaznaczono, PKOl dowiedział się przed igrzyskami, ale informacji nie przekazano publicznie).

– Jeszcze przed otrzymaniem tego pisma, zgodnie z umową w styczniu wystawiliśmy fakturę. Od niej w lutym trzeba odprowadzić VAT. Do dziś nie otrzymaliśmy tych pieniędzy. Te środki były zabudżetowane na nagrody. Na pewno nie jest to dla nas łatwa sytuacja – tłumaczyła rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman w wypowiedzi dla PAP, którą cytuje serwis Polskieradio24 w artykule z 26 lutego.

Tymczasem prezes komitetu gościł w RMF FM, gdzie również odniósł się do tej kwestii.

– Miałem zwołać konferencję prasową 5 lutego, dzień przed igrzyskami olimpijskimi, że firma Polkomtel wychodzi? Nie, trzeba zrobić wszystko, by nasi sportowcy walczyli i żeby zachować ciszę i spokój (...). W styczniu została wystawiona faktura na firmę Polkomtel i liczymy na to, że ta faktura zostanie zapłacona po okresie wypowiedzenia. (...) Same powody tego wypowiedzenia są kuriozalne [podpisanie umowy z firmą Zondacrypto, konflikt ze Sławomirem Nitrasem i zły wizerunek PKOl po IO w Paryżu]. (...) Jeżeli Polkomtel nie zapłaci, to my sobie będziemy musieli poradzić tak, jak po igrzyskach olimpijskich w Paryżu i też wypłacić nagrodę, ale myślę, że Polkomtel zachowa się i wyjdzie z twarzą – zapłaci nam za usługi wykonane, zrealizowane, a jeśli nie, to planem B jest pozyskiwanie nowych środków – przekazywał Radosław Piesiewicz.

Podkreślił on też, że firma Zondacrypto uruchomiła już procedurę wypłacania nagród w tokenach, i zapewnił, że jest w stałym kontakcie z zawodnikami i trenerami. Zapytany o to, czy poda się do dymisji, jeśli medaliści nie dostaną pieniędzy, Piesiewicz odparł:

– Dostaną. Na sto procent.