Za pasem wakacje, a wraz z nimi wyczekiwany urlop
Za pasem wakacje, a wraz z nimi wyczekiwany urlop Fot. Arlind Photography/Unsplash

Wakacje już za pasem, a wraz z nimi nadchodzi długo wyczekiwany urlop. Chociaż znane kierunki all inclusive takie jak Turcja i Egipt co rok przyciągają uwagę Polaków, w tym sezonie warto odkryć mniej popularne kraje. Media społecznościowe obiegają nowe rekomendacje. Wśród nich znajdują się dwie perełki, które do tej pory umykały uwadze wielu Polaków.

REKLAMA

Wszyscy znamy najpopularniejsze kierunki oferowane przez biura podróży. W sezonie zimowym zdecydowanie królował Egipt, do którego można było uciec, gdy pogoda w Polsce nas nie rozpieszczała. Turcja natomiast jak zwykle wygrywa wszystkie rankingi, a nasi rodacy jeżdżą tam przede wszystkim dla kultury, ale też dla tanich wczasów all inclusive. Ostatnimi laty popularni stają się również dalsi i bliżsi sąsiedzi. W okresie wiosennym niemal co drugi Polak rozważał na przykład wycieczkę na Węgry. 

Jednak w czasach, kiedy masowa turystyka rozwija się szybciej niż kiedykolwiek, polecamy zejść na chwilę z utartych tras. Dwa kierunki, które mamy do polecenia, oferują nie tylko atrakcje na tym samym poziomie, co najpopularniejsze wybory. Mają do zaoferowania może i więcej. 

"Las Vegas Morza Czarnego" i "Mały Dubaj". Jest jak znane kurorty, ale tańszy

Pierwszym z nich jest Batumi, położone w Gruzji nad Morzem Czarnym, które w ostatnich latach przeżywa prawdziwy turystyczny boom. Nazywane bywa potocznie "Las Vegas Morza Czarnego" –  i nie bez powodu. To miasto kontrastów: z jednej strony wieżowce, kasyna i luksusowe hotele, z drugiej lokalny, nieco surowy klimat. Wieczorami Batumi tętni życiem, a choć plaże są kamieniste, nadrabiają czystością i widokami.

Choć Batumi leży dalej niż typowe kierunki czarterowe, dojazd nie jest skomplikowany. Wielu turystów wybiera loty do Kutaisi, skąd do nadmorskiego kurortu kursują autobusy dopasowane do godzin przylotów. Coraz częściej wybierane są też połączenia przez Tbilisi – szczególnie że gruzińska kolej pozwala wygodnie dotrzeć nad morze bez konieczności wynajmowania auta. Na miejscu dodatkowym atutem pozostają niskie ceny transportu, bo przejazdy taksówkami są tańsze niż w większości europejskich kurortów.

"Albańskie Karaiby" coraz popularniejsze. Można połączyć je ze zwiedzaniem Grecji

Drugim kierunkiem wartym rozważenia jest albański Ksamil, położony nad Morzem Jońskim. W ostatnich latach stał się on prawdziwym hitem mediów społecznościowych. Choć sam kurort bywa w szczycie sezonu głośny i zatłoczony, nadrabia to przystępnymi dla Polaków cenami. Wieczorami życie przenosi się do licznych beach barów, gdzie można zjeść owoce morza z widokiem na oddaloną o rzut kamieniem grecką wyspę Korfu.

Dojazd do miasteczka jest coraz wygodniejszy –  najszybszą opcją jest lot z Warszawy właśnie na wspomniane Korfu (trwa około 2,5 godziny), a następnie krótka przeprawa promem do Sarandy, skąd do Ksamilu dzieli nas już tylko kwadrans jazdy. W drodze do Ksamilu warto rozważyć także dłuższy pobyt na Korfu. W ten sposób w czasie jednego krótkiego wyjazdu uda nam się zobaczyć zarówno Albanię, jak i grecją wyspę.