Klaudia w Bolonii
Bolonia to labirynt arkad i miasto z czerwonej cegły. Polacy są tu bardzo mile widziani Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Włochy to kraj pełen słońca, ciepła i serdeczności. To też moja ukochana kuchnia i miejsce, w którym zawsze czuję się mile widziana. Naprawdę dobrze rozumiem Polaków, którzy tak chętnie tam latają. Jednak tym razem miałam okazję odwiedzić miejsce, w którym witają nas z otwartymi rękami, a jedzenie to prawdziwa sztuka i romantyczne historie.

REKLAMA

Polacy zjeżdżają Włochy wzdłuż i wszerz. Sama odwiedziłam już Wenecję i Weronę, której bardzo nie polecam. Przed rokiem spacerowałam po Neapolu i Sardynii.

Włochy były też moją pierwszą zagraniczną podróżą – po studiach spędziłam tydzień w Kalabrii. Mam więc do tego kraju wyjątkowy sentyment, ale to historia Bolonii i jej okolicy sprawiła, że na nowo odżyła we mnie ciekawość tego kraju.

Bolonia, czyli miasto, w którym deszcz i słońce to nie problem

W marcu przygotowałam dla was zestawienie najlepszych miejsc na city breaka. Wysokie miejsce zajęły tam Włochy z Bolonią na czele. Wcześniej nie miałam okazji tam być, ale pisząc o Italii od lat, wiedziałam, że to wręcz wymarzona baza wypadowa. Miałam okazję to przetestować dzięki otwarciu nowej trasy PLL LOT. Nasz narodowy przewoźnik lata do Bolonii z Warszawy 6 razy w tygodniu (we wszystkie dni oprócz sobót).

Bolonia to stolica regionu Emilia-Romania, w której parasol to tylko zbędny balast. Nie chodzi mi o to, że nigdy tam nie pada. Wręcz przeciwnie, jak na włoskie standardy jest ona dość deszczowa. Jednak schronienie przed wodą i słońcem znajdziecie pod tamtejszymi arkadami. Miasto posiada ich ponad 40 km tylko w zabytkowym centrum. A wędrując nimi, koniecznie patrzcie w górę, bo niektóre są pięknie ozdobione.

logo
Bolonia to także miasto wież. Do dziś zachowało się ok. 20 z nich. Niektóre są mocno przechylone, a podobno kiedy się spotkają, na świecie będzie mało wesoło Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Jeśli natomiast zastanawiacie się, skąd ich tam aż tyle, to pamiętajcie, że w Bolonii znajduje się najstarszy uniwersytet w Europie. Już w XII wieku jego rola była ogromna, a liczba miejsc noclegowych dla studentów niewystarczająca. Stąd pomysł na rozbudowanie kamienic, ale dopiero od poziomu ok. 2,7 metra wzwyż. W ten sposób lokale zyskały dodatkowe metry (np. na pokoje dla żaków), a pod spodem powstały arkady. Wspomniane wcześniej 2,7 metra to minimalna wysokość arkad. Wyliczono ją po to, żeby bez problemu zmieścił się pod nimi mężczyzna jadący konno.

Bolonia od zawsze była bardzo popularna wśród Polaków. Studiował tam np. Mikołaj Kopernik. Studiów co prawda nie ukończył, bo poznał astronoma, który zainspirował go do dalszej pracy naukowej. To, jak wiemy, ostatecznie skończyło się dobrze dla niego i dla nas. Później Emilia-Romania była popularnym kierunkiem wycieczek w latach 90. Obecnie na stałe mieszka tam wielu naszych rodaków, a i turystycznie latamy tam coraz chętniej.

Włoski temperament w czystej postaci. Bolonia zachwyca historiami

Bolonia ma dwa ważne symbole i oba znajdują się na Piazza Maggiore, czyli w zabytkowym centrum miasta. Pierwszym z nich jest oczywiście słynna fontanna z Neptunem. Jego trójząb był inspiracją dla braci Maserati, którzy stworzyli markę luksusowych samochodów. Jednak wokół samej rzeźby w przeszłości było kilka awantur.

Po pierwsze jej autor Giambologna pokłócił się z papieżem Piusem IV o wielkość męskiego atrybutu bóstwa. Posąg ma symbolizować papiestwo, a jego męskość zdaniem papieża była zbyt duża. Artysta więc ją zmniejszył, ale zrobił też chochlika. Kiedy staniecie nieco z tyłu i z prawej strony Neptuna, zobaczycie, o co chodzi. O fontannę rozegrała się także bitwa. Nietypowe syreny z podwójnym ogonem i obfitym biustem zostały kilka wieków temu zasłonięte przez jednego z papieży (Bolonia historycznie jest miastem papieskim), aby nie siać zgorszenia. Problem w tym, że dla mieszkańców było to najlepsze źródło wody pitnej, stąd ich rękoczyny w celu odsłonięcia walorów rzeźb, z których tryska woda. Papiestwo musiało ustąpić.

logo
Symbolem Bolonii jest Neptun wieńczący miejską fontannę. Ja zapamiętam je także przez arkady i kolorowe kamienice Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Drugim symbolem jest oczywiście bazylika św. Petroniusza. Mieszkańcy miasta chcieli, aby była ona większa i piękniejsza od tej w Watykanie, co oczywiście rozwścieczyło papieża. Nie dość, że zablokował on jej rozbudowę, to jeszcze postawił obok swoje budynki, aby nie można było kontynuować prac.

Dziś przerwanie prac widać po jej kształcie, ale i fasadzie, która jest tylko częściowo wykończona marmurem. Świątynia jest też chroniona przez wojsko, bo radykalni muzułmanie chcieli ją kilkukrotnie zniszczyć. Wszystko z powodu fresku przedstawiającego Mahometa w dantejskim piekle.

Miłosne historie na talerzu. Emilia-Romania to kulinarna stolica Włoch

Włoski temperament i romantyzm widać także w wielu innych aspektach tamtejszego życia i kultury. Zwykło się mawiać, że Bolonia jest czerwona (od socjalistycznych władz), uczona (od uniwersytetu), ale i tłusta (od jedzenia). To właśnie stamtąd pochodzą aż 44 produkty rolno-spożywcze z oznaczeniami ChNP (Chroniona Nazwa Pochodzenia) i ChOG (Chronione Oznaczenie Geograficzne). To ok. 15-20 proc. regionalnych produktów Włoch. Dzięki temu Emilia-Romania uznawana jest za kulinarną stolicę Italii.

Szynka parmeńska, Parmigiano Reggiano, tortellini, makaron tagliatelle czy mortadela to tylko kilka produktów typowych dla tego regionu. W Cervii, nadmorskiej miejscowości niedaleko Bolonii, do dziś produkuje się sól w tradycyjnych basenach nad brzegiem morza. Dzięki minerałom ma ona lekko słodkawy posmak. Jest to także sól papieska, bo od wieków trafia na stoły kolejnych głów Kościoła. Samo miasteczko warto zwiedzić dla muzeum soli i poznania jej historii, ale i piaszczystej plaży czy obłędnych lodów serwowanych tuż obok zabytkowego centrum.

logo
Cervia to miasto słynące z soli a przy okazji idealne miejsce na plażowanie i spacery Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Z tym, co trafia na wasze talerze w Emilii-Romanii, związanych jest kilka historii z kobietami w rolach głównych. Makaron tagliatelle, z którym podaje się tam tagliatelle ragu (nasze spaghetti bolognese), miał powstać, bo ktoś zauroczył się pięknymi blond włosami Lukrecji Borgii (albo innej urodziwej blondynki). Natomiast tortellini, czyli te małe makaroniki faszerowane mięsem, mają mieć rozmiar i kształt pępka. Tyle właśnie miał widzieć ich twórca, kiedy przez dziurkę od klucza podglądał pewną wyjątkowo piękną kobietę. Dla kulinarnej inspiracji podobno wystarczyło.

Dlaczego opisuję wam te wszystkie historie? Bo dopiero poznanie ich pozwala w pełni doświadczać uroków Bolonii. Bez nich miasto jest piękne ze swoimi arkadami, wąskimi uliczkami i ceglaną zabudową. Spacerowanie po jego ciasnych arteriach to naprawdę cudowny sposób na spędzanie czasu. Zwłaszcza kiedy nie wytrzymacie i lekko przesadzicie z porcjami makaronu. Jednak to te zabawne historie sprawią, że znacznie lepiej zapamiętacie miasto i spędzony w nim czas. A takie smaczki najlepiej znają miejscowi przewodnicy.

logo
Mortadela z Bolonii nie ma nic wspólnego z tą, którą w dzieciństwie smażyły nam mamy. Tamtejsze lokale potrafią serwować ją także w formie musu. To bardzo ciekawa wersja Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Bolonia idealnym miejscem na city breaka, ale i dłuższe zwiedzanie

W materiale na kanale kierunek:PODRÓŻE na YouTube wspominałam, że Bolonia jest idealnym miejscem na city breaka. Po wizycie tam jestem o tym jeszcze bardziej przekonana. Region oprócz kuchni słynie także jako Moto Valley z muzeami wielu włoskich marek. Dodatkowo posiada świetną komunikację.

Podczas mojego pobytu zajrzałam do Rawenny, która mogłaby być drugą Wenecją. Miasto słynie z przepięknych mozaik, a także tego, że niektóre jego zabudowania wyraźnie osiadają. W przeszłości miasto było pełne kanałów, które zostały jednak zasypane. Pod jego zabudowaniami nadal nie brakuje wody, która sprawia, że budynki mieszkalne, ale i zabytki po prostu się zapadają. Istnieje ryzyko, że kiedyś wszystko ulegnie tam zniszczeniu. A szkoda, bo miasto ma wyjątkowy klimat.

Jeśli tam będziecie, to oprócz bazyliki św. Witalisa zobaczcie też liczne pracownie mistrzów mozaiki. Na zakupy i degustowanie lokalnych specjałów, w tym płynnego sera, udajcie się do Mercato Coperto. Hala targowa z licznymi stanowiskami, sklepami i stolikami znajduje się bardzo blisko głównego placu miejskiego.

logo
Rawenna to idealne miasto na jednodniowy wypad. Można zobaczyć tamtejsze mozaiki. To miasto pełne sztuki Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

W okolicy Bolonii do zobaczenia jest znacznie więcej. Podczas krótkiego wypadu lub dłuższych wakacji możecie także wyskoczyć do Rimini, które słynie z długiej i szerokiej plaży. Zaledwie godzinę jazdy pociągiem od stolicy regionu znajduje się Florencja. 1,5 godziny wystarczy, żeby znaleźć się w San Marino i odwiedzić jedno z najmniej turystycznych państw Europy. Region Emilia-Romania aż prosi się, żeby go odkrywać. To miejsce dla miłośników kuchni, ale i architektury, sztuki czy wędrówek. Jestem więcej niż przekonana, że jeszcze nie raz tam zabłądzę podczas swoich podróży.

Materiał jest efektem wyjazdu prasowego na zaproszenie PLL LOT i regionu Emilia-Romania. Organizatorzy nie mieli wpływu na jego treść.