Sławomir Cenckiewicz, były szef BBN.
Nagła rezygnacja szefa BBN. Sławomir Cenckiewicz, pomimo zwycięstwa w NSA, zdecydował się zrezygnować z urzędu. Fot. KPRP

Sławomir Cenckiewicz nie chce być dłużej szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jeden z najbliższych dotąd współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego złożył nagłą dymisję. W jej tle jest batalia z rządem Donalda Tuska o dostęp do informacji niejawnych.

REKLAMA

Sławomir Cenckiewicz wydał oświadczenie w sprawie odebrania mu prawa dostępu do informacji niejawnych. Jednocześnie dotychczasowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podjął decyzję o rezygnacji ze stanowiska.

Polityk tłumaczy swoją decyzję "brutalnej ingerencji i presji ze strony rządu Donalda Tuska". Wspiera on też zarówno Przemysława Czarnka, jak i Mateusza Morawieckiego w dążeniach do prawicowej dominacji w kolejnych wyborach.

Sławomir Cenckiewicz zwraca w swoim oświadczeniu uwagę na "niespotykany dotąd w historii antypaństwowy wandalizm Tuska i jego współpracowników", który "w praktyce sparaliżował normalne funkcjonowanie BBN" i miał uniemożliwić byłemu szefowi biura realizację funkcji powierzonej mu 7 sierpnia 2025 roku przez Karola Nawrockiego.

Kulisy sporu Cenckiewicza z rządem Donalda Tuska

Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie Sławomira Cenckiewicza. Wyrok z 15 kwietnia zdecydował o oddaleniu skarg kasacyjnych złożonych przez Kancelarię Premiera do wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA).

Spór dotyczył odebrania poświadczeń bezpieczeństwa, które nastąpiło w lipcu 2024 roku. Wyrok NSA na korzyść Cenckiewicza nie gwarantował przywrócenia mu pełnego dostępu do informacji:

"Nie oznacza to jednak, że Sławomir Cenckiewicz automatycznie odzyskał dostęp do informacji niejawnych. Wprost przeciwnie. Kontrolne postępowanie sprawdzające musi być prowadzone zgodnie ze wskazówkami sądów" – poinformował na X rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński.

Według Sławomira Cenckiewicza wyrok sądu nie tylko niczego nie zmienił, ale wręcz "wzmógł kolejne szykany, prześladowania i śledztwa". Jednocześnie twierdzi on, że działania ekipy rządzącej są wycelowane w niego z powodu informacji, którymi dysponuje, m.in. o rzekomej "roli premiera Tuska i jego współpracowników w procesie podporządkowywania Polski Federacji Rosyjskiej w latach 2007-2014".

Sławomir Cenckiewicz widzi dla siebie nową rolę w "misji prof. Przemysława Czarnka"

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie widzi w swojej rezygnacji porażki, a wręcz szansę na wsparcie ruchów prawicowych z innej strony. Zwraca on uwagę, że powaga piastowanego do tej pory stanowiska miała swoje wady:

"To, co do tej pory – przez powagę sprawowanego urzędu, uniemożliwiało mi otwarte przeciwstawianie się bezgranicznemu draństwu, jakie niszczy dziś Polskę, od dziś przestaje mnie krępować" – dodał były szef BBN na X, jasno wskazując jednocześnie, co dalej z jego karierą polityczną: "Powracam nie tylko do roli badacza przeszłości i wykładowcy akademickiego, ale przede wszystkim publicysty i komentatora politycznego" – zapowiedział.

Sławomir Cenckiewicz życzy też Koalicji Obywatelskiej przegranej w wyborach, a prawicy budowę nowej koalicji, która wyłoni rząd "PiS... i Konfederacji".

Na szczęście Karolowi Nawrockiemu nie zabraknie współpracowników

Prezydent RP aktywnie buduje wokół siebie sieć ekspertów, którzy będą doradzać mu w kluczowych kwestiach. Sam Sławomir Cenckiewicz zdecydował się na krytykę jednego z nich – Pawła Svinarskiego. Powołany doradca znany jest m.in. z tworzenia prorosyjskich treści i szerzenia dezinformacji. Ostrzegała przed nim Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK).

– Nie zamierzam bronić takich decyzji czy takich poglądów – stwierdził były szef BBN na antenie Polsat News w reakcji na działanie Karola Nawrockiego.

Polityk nie krył też oburzenia ostatnimi działaniami cieszącego się szczególnymi względami polskiej prawicy Donalda Trumpa. "Wpis (i załączona do niego grafika) prezydenta Trumpa na temat Ojca św. Leona XIV przekracza wszelkie normy i jest obrazą Wikariusza Chrystusa, a przez to wszystkich katolików!" – stwierdził Sławomir Cenckiewicz w reakcji na ostatnio udostępnioną przez prezydenta USA grafikę.