
Gigantyczny pożar w Strefie Wykluczenia trwa. Ogień strawił już ponad 1100 hektarów lasów wokół Czarnobyla – terenów skażonych radioaktywnie od blisko czterech dekad. Ukraińscy strażacy walczą z żywiołem w ekstremalnych warunkach: suszy, silnym wiatrem i w cieniu morderczego dziedzictwa rosyjskiej okupacji z 2022 roku.
Pożar pochłania kolejne hektary czarnobylskiego lasu
Jak podaje Państwowa Służba Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS), obecnie trwa walka z gigantycznym pożarem w Strefie Wykluczenia. Pożar bardzo szybko się rozprzestrzenia i obejmuje kolejne obszary lasu. Szacowana powierzchnia pożaru wynosi już ponad 1100 ha.
Prace gaśnicze są niezwykle utrudnione przez niesprzyjającą aurę. Sytuację komplikuje susza, silny wiatr i zagrożenie sejsmiczne w niektórych rejonach pożaru. W likwidacji pożaru biorą udział jednostki DSNS oraz siły innych służb. Ratownicy pracują na ogromnym obszarze, wciąż lokalizując kolejne obszary objęte ogniem.
Rosyjskie miny blokują dostęp do palących się obszarów
Strażacy zmagają się nie tylko z ogniem. Do niektórych obszarów lasu strażacy nie mogą się dostać, bo wciąż znajdują się tam pozostałości po rosyjskiej okupacji regionu, która trwała około miesiąca. Przypomnijmy, że w 2022 roku, kiedy wojska rosyjskie zdobyły Czarnobyl, straty spowodowane działaniami Władimira Putina oszacowano na ponad 135 milionów dolarów. Żołnierze ukradli pojazdy, komputery i sprzęt przeciwpożarowy. Rosjanie w lesie otaczającym elektrownię rozstawili też miny.
Do ich usunięcia konieczna jest obecność oddziałów zajmujących się usuwaniem niewybuchów i min (DSNS dysponuje takimi jednostkami). Wykorzystywanie tego typu środków militarnych zakazuje nieratyfikowana przez Rosję Konwencja Ottawska. Powstała ona właśnie po to, by ustrzec ludność cywilną przed długoterminowymi skutkami minowania terenów.
Bezpośrednim skutkiem rosyjskiej inwazji było też uzależnienie elektrowni od zewnętrznych dostaw prądu — gdy Rosjanie odłączyli prąd w elektrowni w Czarnobylu, zagrożone zostały systemy chłodzenia składowisk odpadów radioaktywnych.
Każdy pożar w Strefie Wykluczenia to zagrożenie radiologiczne
To nie pierwszy raz, kiedy strażacy służący Ukrainie stają przed tak poważnym wyzwaniem. W 2020 roku wybuchł jeden z najpoważniejszych pożarów w historii tego kraju — ogień pojawił się bezpośrednio przy elektrowni i został wzniecony przez 27-letniego mężczyznę. Wówczas władze ukraińskie uspokajały, że poziomy promieniowania pozostają w normie, a radioaktywna chmura znad Czarnobyla nie zagrażała Polsce — do mediów trafiały jednak liczne nieprawdziwe doniesienia, które trzeba było prostować.
Zobacz także
Każda sytuacja tego typu niesie za sobą poważne ryzyko. Jak podawało BBC w 2012 roku, znaczna część 30-kilometrowej strefy wykluczenia wokół elektrowni jądrowej w Czarnobylu to las sosnowy, a niektóre jego fragmenty są tak mocno skażone, że pożar lasu mógłby stworzyć niszczycielską chmurę radioaktywnego dymu.
W 1986 roku, w trakcie katastrofy w Czarnobylu, lasy sosnowe stały się idealnym nośnikiem dla radioaktywnych izotopów, które przeniknęły do gleb. Niestety, w trakcie gwałtownego spalania biomasy cząsteczki uwalniają się wraz z dymem i popiołem. Także podczas pożarów, które wybuchły przy czarnobylskiej elektrowni w czasie rosyjskiej okupacji, ukraińscy strażacy nie mogli dostać się do wielu obszarów, bo Rosjanie im to uniemożliwiali.
Skażone cząstki stanowią gigantyczne zagrożenie przede wszystkim dla gaszących pożar strażaków. Są oni przeszkoleni w odpowiedni sposób, by radzić sobie z takim zagrożeniem. Ich sprzęt jest też wyposażony w odpowiednie filtry, które ograniczają kontakt z radioaktywnymi cząstkami.
