Sveti Stefan otwiera się na turystów
Słynna wyspa znowu przyjmuje turystów Fot.Mazur Travel/Shutterstock

Jedna z najbardziej ikonicznych lokalizacji nad Adriatykiem po pięciu latach w końcu otworzy swoje bramy dla turystów. Przełom nastąpił po długotrwałym sporze o dostęp do plaż. Niestety nie każdy będzie mógł sobie pozwolić, by tam pojechać.

REKLAMA

Sveti Stefan, piętnastowieczna wioska rybacka przekształcona w ekskluzywny hotel, od 2021 roku stała pusta. Wszystko przez konflikt dotyczący dostępu do rajskich plaż otaczających wyspę. Gdy lokalne władze i mieszkańcy zaczęli domagać się otwarcia dotąd prywatnych terenów, luksusowa sieć Aman zdecydowała się na zamknięcie obiektu. Teraz, po latach prawnych batalii, ogłoszono wielki powrót.

Wielkie otwarcie w samym środku sezonu. Sveti Stefan powita gości

Jak podaje „Independent", Sveti Stefan powita pierwszych gości już 1 lipca 2026. Premier Czarnogóry, Milojko Spajić, nie kryje zadowolenia z wypracowanego kompromisu. „Zachowaliśmy interes państwa i zrobiliśmy ważny krok naprzód dla czarnogórskiej turystyki" – ogłosił na portalu X, podkreślając, że państwo otrzyma teraz 10 procent udziału w zyskach z hotelu.

Kluczem do porozumienia była kwestia plaż. Zgodnie z nowymi ustaleniami, mieszkańcy i turyści z zewnątrz zyskają swobodny dostęp do dwóch z trzech plaż w pobliżu kurortu: Sveti Stefan Beach oraz King's Beach. Trzecia z nich, Queen's Beach, pozostanie prywatną enklawą zarezerwowaną wyłącznie dla gości hotelu Aman.

Choć wyspa otwiera się dopiero w lipcu, spragnieni luksusu podróżni mogą już od 22 maja rezerwować noclegi w lądowej części kompleksu. Nocleg zarezerwujemy na przykład w obiekcie Villa Miločer – rezydencji będącej niegdyś letnią willą królowej Marii Karadziordziewić. Od teraz będzie ona dostępna przez cały rok. Ceny? Jak na prywatne wyspy i jachty, gdzie bogaci jeżdżą na wakacje, przystało – astronomiczne. Za noc w maju trzeba zapłacić od ok. 1323 funty (ponad 6600 zł).

Jak zwiedzić Czarnogórę bez przepłacania

A jak odwiedzić Czarnogórę taniej? W ubiegłym roku wakacje na własną rękę organizowaliśmy gdzie indziej niż wszyscy się spodziewali – i Czarnogóra coraz częściej pojawia się na tej liście. Najlepiej zaplanować je samodzielnie, wybierając termin poza szczytem sezonu (np. czerwiec albo wrzesień). Zamiast drogich hoteli szukaj prywatnych kwater na portalach typu Booking lub Airbnb. Tańsze miejscowości to np. Ulcinj. Komunikacja publiczna jest tania, ale mało elastyczna, najlepiej więc wynająć auto.

Warto przy tym uważać na lokalne pułapki cenowe – jak tak zdzierają z turystów w Czarnogórze, przekonał się niejeden Polak na wycieczce objazdowej.

Must-see: od Zatoki Kotorskiej po kanion Tary

Wakacje w Czarnogórze to jeden z tych kierunków, gdzie w jeden dzień możesz zaliczyć zarówno kąpiel w ciepłym Adriatyku, jak i trekking po ośnieżonych szczytach. Jednym z must see wśród odwiedzających jest Zatoka Kotorska – czyli południowoeuropejski fiord, który najlepiej podziwiać z góry, wchodząc na twierdzę św. Jana w Kotorze. Tuż obok tętni życiem Budva, nazywana „małym Dubrownikiem" – idealna dla tych, którzy po zwiedzaniu szukają dobrej imprezy. Uważaj jednak, że podobnie jak Chorwacja mierzy się z poważnym problemem nadmiernej turystyki, tak i Budva w szczycie sezonu potrafi przyprawić o zawrót głowy.

Jeśli wolicie dziką naturę, powinniście natomiast ruszyć w głąb lądu. Kanion rzeki Tary to najgłębszy taki przełom w Europie. Na spokojniejszy dzień idealne będzie Jezioro Szkoderskie, gdzie zamiast tłumów turystów spotkacie pelikany i stada krów chłodzących się w wodzie.