
W środę 27 maja doszło do bardzo smutnego incydentu. Na cmentarzu w Sosnowcu spłonął grób tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki. Prawdopodobnie jedna z wiązanek podpaliła się od za blisko postawionego znicza.
Od śmierci Łukasza Litewki minął już ponad miesiąc. Ceniony parlamentarzysta, który w całej Polsce zasłynął z ogromnego zaangażowania w akcje charytatywne i niesienia pomocy słabszym, zginął w tragicznych okolicznościach 23 kwietnia. Polityk został śmiertelnie potrącony podczas jazdy na rowerze przy ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Jak ustalili śledczy, 57-letni kierowca z Sosnowca niespodziewanie zjechał na przeciwległy pas ruchu, uderzając w posła. Mimo reakcji służb ratunkowych jego życia nie udało się uratować.
Kierowca następnie został zatrzymany, jednak po przesłuchaniu, postawieniu zarzutów oraz wpłaceniu kaucji w wysokości 40 tys. zł mógł opuścić areszt. Śledczy cały czas pracują nad wyjaśnieniem dokładnych okoliczności śmierci posła Nowej Lewicy.
Spłonął grób Łukasza Litewki. Strażacy wyjaśniają przyczyny
Informację o tym zdarzeniu podał dzisiaj dziennik "Fakt", który skontaktował się w tej sprawie z Państwową Strażą Pożarną. Okoliczności pożaru wyjaśnił młodszy brygadier Tomasz Dejnak, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego PSP w Sosnowcu.
– O godz. 11:34 było zgłoszenie. Uległy zapaleniu wiązanki zlokalizowane przy grobie oraz znicze. Prawdopodobnie ktoś z odwiedzających za blisko znicza położył wiązankę, doszło do zapalenia. Zniczy przy grobie jest bardzo dużo. To była szybka akcja gaszenia pożaru, nie wymagała większej interwencji strażaków – potwierdził w rozmowie z "Faktem" mł. bryg. Tomasz Dejnak.
Zdarzenie miało miejsce na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu, gdzie spoczywa śp. Łukasz Litewka. Pogrzeb posła o charakterze państwowym odbył się 29 kwietnia w kościele parafii rzymskokatolickiej pw. św. Joachima w Sosnowcu. Na uroczystości nie brakowało momentów wzruszeń. W uznaniu za społeczne zasługi zmarłego, prezydent Karol Nawrocki zdecydował również o pośmiertnym uhonorowaniu Łukasza Litewki Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, który przekazał osobiście ojcu posła na początku pogrzebu.
Zobacz także
Przyszłość fundacji #TeamLitewka pod znakiem zapytania
To niestety nie jedyne przykre informacje, jakie docierają do nas w ostatnich dniach w związku z tragiczną śmiercią posła Lewicy. Jeszcze wczoraj informowaliśmy na łamach naTemat o poważnych problemach i widmie końca jego charytatywnego dzieła. Łukasz Litewka zapisał się bowiem w historii jako człowiek o wielkim sercu, pomagający osobom w potrzebie i porzuconym zwierzętom. Głównym filarem tych działań była jego własna fundacja #TeamLitewka. Choć tuż po śmierci polityka publicznie zapewniano, że organizacja będzie bez przeszkód działała dalej, jego rodzina opublikowała w sieci zaskakujący list.
"Część członków Rady zaczęła forsować własne pomysły, stojące w sprzeczności z naszą wolą. W związku z tym, do czasu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu komunikacji związanej z działaniami Fundacji na tym profilu" – informowali bliscy Łukasza Litewki.
Jeżeli fundacja ostatecznie upadnie, będzie to niezwykle przykrym świadectwem tego, jak wewnętrzne spory potrafią zniszczyć nawet coś, co po prostu miało nieść bezinteresowną pomoc innym.
