
Linie lotnicze mają dość pasażerów, którzy wchodzą na pokład samolotu pijani. Obecnie w Wielkiej Brytanii prowadzone są dyskusje na temat powstania tzw. czarnej listy. Pasażerowie, którzy na nią trafią, będą mieli zakaz latania samolotami wszystkich linii lotniczych w kraju.
Z alkoholem w ruchu lotniczym nie ma żartów. Niestety według danych linii lotniczych niebezpieczne sytuacje spowodowane zachowaniem pijanych pasażerów dzieją się stosunkowo często. Apel w tej sprawie podniósł już prezes Ryanaira, który namawiał do wprowadzenia ograniczenia sprzedaży alkoholu na lotniskach, szczególnie w godzinach porannych.
Według linii lotniczej ryzyko wpuszczania pijanych pasażerów na pokład nie tylko generuje koszty, lecz również wpływa na plany setek podróżnych, których urlop może zostać popsuty. Niebezpieczne sytuacje wywołane przez pijanych pasażerów mogą bowiem prowadzić do awaryjnego lądowania i opóźnień.
Ogólnokrajowy zakaz lotów w Wielkiej Brytanii. Taka kara miałaby czekać pasażerów
Rząd Wielkiej Brytanii rozważa obecnie stworzenie krajowej czarnej listy. Mieliby na nią trafić pasażerowie odpowiedzialni za poważne incydenty w trakcie lotu. Do takich sytuacji zaliczałyby się np. pijackie wybryki, agresja wobec załogi czy stwarzanie niebezpiecznych sytuacji na pokładzie.
Takie zachowania w skrajnych przypadkach mogą prowadzić nawet do konieczności awaryjnego lądowania i wezwania policji. Już teraz przewidziane są za nie surowe kary. Jednak w szczycie sezonu linie lotnicze cały czas notują duży wzrost liczby awantur na pokładach. Czarna lista pasażerów miałaby być środkiem prewencyjnym.
Czym skutkowałoby zapisanie pasażera na czarnej liście? Trafienie do rejestru miałoby oznaczać całkowity zakaz lotów obsługiwanych przez wszystkie linie lotnicze w kraju. Byłoby to zatem dramatyczne w skutkach; pasażer, który dopuściłby się czynu zabronionego, w rezultacie nie mógłby korzystać z usług lotniczych na terenie Wielkiej Brytanii.
Zobacz także
Alkohol na lotniskach dużym problemem. Linie lotnicze mówią dość
Alkohol na lotnisku stanowi problem już od dawna. Częściową przyczyną problemu jest to, że przepisy pozwalają tam na sprzedaż alkoholu bez ograniczeń godzinowych. Na terenie lotniskowych sklepów czy restauracji nie obowiązuje zatem żadna prohibicja, która ukróciłaby pijaństwo. Do tego dochodzi fakt, że wielu podróżnych wybierających się na wakacje zaczyna imprezę jeszcze przed wylotem, czasami jeszcze przed przejściem przez kontrolę bezpieczeństwa.
Jak podaje "Euronews", według Ryanaira skala problemu jest tak duża, że z powodu agresywnych pasażerów irlandzki przewoźnik musi przekierowywać średnio aż jeden lot dziennie. A problem dotyczy także innych linii lotniczych. Na łamach naTemat pisaliśmy o wielu karygodnych sytuacjach.
Niektóre z nich są wyjątkowo skrajne, tak jak np. napastowanie stewardess Frontier Airlines. Natomiast w 2024 roku pasażer American Airlines ściągnął spodnie i zaczął oddawać mocz na środku korytarza w samolocie. Powstanie czarnej listy miałoby być szansą na to, by pasażerowie w końcu wzięli kwestię alkoholu w samolocie na poważnie.
Warto przypomnieć, że już wcześniej część przewoźników za oceanem zdecydowała się na radykalny krok. Koniec z alkoholem w samolocie, bo pijani pasażerowie robią burdy ogłosiły wspomniane American Airlines, a także Southwest i United.






