Policja, Hiszpania, hiszpańska policja
Przełom w sprawie zaginionej na Majorce Anny Wilskiej Fot. Shutterstock.com / 4kclips

33-letnia Anna Wilska zaginęła na Majorce w połowie kwietnia. Okoliczności jej zniknięcia były niepokojące, a w śledztwie brakowało świadków i kluczowych dowodów. Teraz jednak nastąpił ogromny przełom w sprawie, ponieważ Polka skontaktowała się ze swoją rodziną. To jednak nie kończy działań policji.

REKLAMA

Anna Wilska pochodzi z miejscowości Ostrowite Prymasowskie niedaleko Gniezna. Przez dziesięć lat mieszkała w Hamburgu, a w listopadzie 2025 roku zdecydowała się na przeprowadzkę na Majorkę. W kwietniu kontakt z kobietą nagle się jednak urwał.

Zaniepokojona rodzina natychmiast zaapelowała o pomoc w poszukiwaniach, a w śledztwo włączyły się służby zarówno z Polski, jak i z Hiszpanii. Jak informuje "Fakt", w sprawie nastąpił właśnie ogromny przełom, ponieważ Anna skontaktowała się ze swoją siostrą. Nie oznacza to jednak oficjalnego końca poszukiwań.

Anna Wilska skontaktowała się z rodziną. "Nie mamy pewności, że wszystko jest ok"

Dziennikarze "Faktu" dotarli do siostry zaginionej Polki, Karoliny, która przekazała szczegóły tej niespodziewanej rozmowy. Z jej relacji wynika, że choć kontakt udało się nawiązać, sytuacja wciąż budzi obawy. – Nie mamy pewności, że wszystko jest ok. Ania zadzwoniła z hiszpańskiego numeru. Szybko musiała kończyć, bo się telefon rozładowywał. Ta rozmowa trwała pięć minut – mówiła "Faktowi" siostra Anny.

Jak informuje "Fakt", zaginiona miała wspomnieć, że raz w tygodniu chodziła na komisariat policji z zapytaniem, czy odnaleziono jej skradziony telefon i dokumenty. Przekazała również bliskim, że obecnie mieszka w hostelu. Siostra 33-latki podkreśliła jednak, że podczas tej krótkiej wymiany zdań Anna wydawała się zmieszana.

Te przełomowe informacje potwierdził oficjalnie w rozmowie z "Faktem" asp. Krzysztof Socha z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie. Zaznaczył on jednak wyraźnie, że nawiązanie kontaktu absolutnie nie kończy akcji służb. – Faktycznie skontaktowała się z rodziną, ale wciąż nie znamy jej miejsca pobytu, dlatego zarówno my, jak i policja hiszpańska, cały czas prowadzimy poszukiwania, ponieważ nie wiemy, czy jest bezpieczna – przekazał dziennikarzom funkcjonariusz.

Tajemnicza kradzież i utracony monitoring. Historia poszukiwań Anny

Anna Wilska od kilku miesięcy układała sobie życie na hiszpańskiej wyspie, jednak od połowy kwietnia wszelki ślad po niej zaginął. Z informacji przekazywanych w mediach przez bliskich wynika, że po raz ostatni rozmawiała bezpośrednio ze swoim bratem 13 kwietnia. Tamta rozmowa zakończyła się nagle i od tego momentu 33-latka nie odezwała się już ze swojego prywatnego numeru telefonu, co natychmiast wzbudziło ogromny niepokój.

Sytuacja skomplikowała się cztery dni później. 17 kwietnia rodzina otrzymała nietypową wiadomość, która została przesłana przez profil na Instagramie należący do całkowicie obcego mężczyzny. Zaginiona Polka informowała w niej, że padła ofiarą złodziei na plaży, tracąc wszystkie dokumenty oraz środki łączności. Od tamtej pory zapadła absolutna cisza, a zaniepokojeni bliscy oficjalnie zgłosili sprawę na policję.

W toku prowadzonych działań śledczy bezpowrotnie stracili niezwykle ważny dowód. Mowa o zapisie z monitoringu z komisariatu, na którym 33-latka miała osobiście zgłosić kradzież rzeczy. Jak się okazało, materiał wideo został nadpisany po około miesiącu, przez co starsze nagrania – w tym potencjalnie to z momentu jej zgłoszenia – po prostu przepadły.

Szczegóły dotyczące trudności w tych poszukiwaniach przekazywał niedawno w rozmowie z naTemat Dawid Burzacki, koordynator międzynarodowego zespołu detektywów. W skomplikowaną akcję odnalezienia zaginionej Polki zaangażowane są wciąż nie tylko polskie i hiszpańskie służby mundurowe, ale również międzynarodowi śledczy.