
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w czwartek, 4 czerwca. Samolot Lufthansy był już przygotowany, by przyjąć pasażerów na pokład, ale nagle załamało się jego przednie podwozie.
W Boże Ciało, 4 czerwca, o godzinie 12:45 na lotnisku we Frankfurcie doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Samolot Boeing 787-9 linii Lufthansa stał na płycie lotniska gotowy, by przyjąć pasażerów na pokład. Do maszyny był już podłączony rękaw pasażerski. Nagle w samolocie załamało się przednie podwozie, a dziób maszyny z impetem uderzył w płytę lotniska.
Wypadek Dreamlinera Lufthansy. Są ranni
W wyniku incydentu rannych zostało kilku pracowników lotniska, którzy znajdowali się w pobliżu samolotu w momencie wypadku. Nie ucierpiał natomiast żaden podróżny. Poszkodowanym natychmiast udzielono pomocy medycznej.
Maszyna, która tego dnia miała lecieć do Los Angeles, nie wystartowała i lot został odwołany. Jest to zaskakująca sytuacja, bo Boeing 787-9 to stosunkowo nowy model we flocie Lufthansy. Maszyna została wdrożona do floty, by zastąpić starsze i mniej wydajne maszyny. Dokładne przyczyny zdarzenia nie są jeszcze znane.
Zobacz także
Kryzys w Lufthansie?
Lufthansa, będąca niemieckim narodowym przewoźnikiem i jednocześnie największą grupą lotniczą w Europie, znalazła się w wymagającym momencie swojej historii. Choć pod względem finansowym grupa notuje wysokie przychody, jednocześnie zmaga się też z kryzysem operacyjnym.
Głównym motorem zmian stała się niestabilna sytuacja geopolityczna i powtarzające się, kosztowne fale strajków jej pracowników. W efekcie przewoźnik został zmuszony do odwołania tysięcy rejsów, a także podjęcia radykalnego kroku, jakim było zamknięcie spółki Lufthansa CityLine.
Decyzja o wygaszeniu działalności CityLine uderzyła w europejską siatkę połączeń i mocno odczuli ją pasażerowie z Europy Środkowo-Wschodniej. Z powodu tych cięć zawieszono bezpośrednie połączenia z Polski, pozbawiając nas wygodnego dostępu do przesiadkowych lotnisk w Niemczech.
Lufthansa borykasię także z kryzysem wizerunkowym. Po odwołaniu niemal 20 tys. lotów wielu podróżnych straciło zaufanie do przewźnika Sytuacji nie pomagają negatywne nastroje związane z podwyższonymi cenami paliwa lotniczego. Jednak Lufthansa cały czas ma nadzieję na odzyskanie choć części pasażerów. Nastroje stara się uspokoić poprzez zapewnienia o stabilności w czasach kryzysu.
– We wszystkich sześciu hubach Lufthansa Group nie ma żadnych sygnałów, aby paliwa lotniczego miało zabraknąć w te wakacje. Nasze zapasy są stabilne, więc można rezerwować bilety – zapewnia Dieter Vranckx, dyrektor handlowy Lufthansa Group.
Niemiecki gigant nie zamierza kapitulować. Mimo licznych kryzysów Lufthansa stara się urozmaicić swoją ofertę. Jednym z elementów jest np. program stopover. Aby uatrakcyjnić podróże z przesiadkami, Lufthansa wprowadza opcję pozwalającą na wydłużenie transferu bez dodatkowych kosztów. Dzięki temu pasażerowie mogą zamienić nudne oczekiwanie na lotnisku we Frankfurcie w krótkie, kilkudniowe zwiedzanie miasta przesiadkowego.






