Łukasz Mejza z Danielem Magicalem
Łukasz Mejza i Daniel Magical wspólnie spacerowali po Sejmie. Fot. Agnieszka Świetlicka / X, Alicja Łepkowska-Gołaś / X, montaż: naTemat.pl

Poseł Łukasz Mejza przyprowadził do Sejmu specyficznego gościa. To kolejny wyraz jego pato-influencerskich aspiracji, za które został wyrzucony z klubu parlamentarnego PiS.

REKLAMA

"Straszne. Mejza sprowadził do Sejmu patostreamera" – napisała w środę 10 czerwca ministra edukacji Barbara Nowacka na X. Polityczka podała dalej nagranie, na którym widać Łukasza Mejzę i idącego za nim Daniela Magicala (Daniela Zwierzyńskiego). Osobistość tę można kojarzyć za sprawą systematycznego transmitowania patologii w mediach społecznościowych.

Daniel Magical jest jednym z najbardziej ikonicznych patostreamerów z Polski. Stawiany obok Kawiaq-a, Rafatusa czy Gurala. Są to osoby, których działalność jest (lub była) skrajnie szkodliwa społecznie.

Influencer ma na koncie np. pochwalanie ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, liczne libacje odbywające się na żywo czy też udział w kontrowersyjnych pseudosportowych galach freak-fightowych. Pseudosportowych, bo inaczej 30-sekundowego starcia pomiędzy bohaterem dzisiejszej kontrowersji a jego ówczesnym arcywrogiem – Rafonixem zakończonego złamaniem kości piszczelowej nazwać się nie da.

Patostreaming niszczy nasze społeczeństwo

Skala szkodliwości patostreamingu jest ogromna. Nawet jedna trzecia uczniów klas 7 i 8 szkoły podstawowej ma kontakt z tym zjawiskiem, a aż 84 proc. dzieci w wieku 13-15 lat wie, czym to zjawisko jest. Gale freak-fightowe i shorty z występami szkodliwych twórców błyskawicznie roznoszą się po TikToku, Instagramie, Discordzie i YouTubie.

Władze od wielu lat próbują walczyć ze zjawiskiem. Nowe prawo przeciwko patostreamingowi zakłada wprowadzenie do Kodeksu karnego zapisu możliwości pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat za rozpowszechnianie za pośrednictwem sieci popełniania czynu zabronionego (w tym m.in. przestępstw przeciwko życiu lub zdrowiu, wolności, obyczajności, rodzinie i znęcania się nad zwierzętami). Chodzi tu o czyny zagrożone karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat pięciu.

W projekcie zgłoszonym przez posłankę Monikę Rosę znajduje się także zmiana w artykule 107 z Kodeksu wykroczeń, w którym za czyny o mniejszej szkodliwości, tj. zagrożone niższą karą do lat pięciu, które zostaną publicznie rozpowszechnione za pomocą sieci, może grozić kara aresztu, ograniczenia wolności i grzywny.

Co do konieczności wprowadzenia podobnych zapisów zgadzał się nawet Zbigniew Ziobro, któremu jednak jako ministrowi sprawiedliwości nie udało się przeprowadzić koniecznych reform w tym zakresie.

Sejm powinien walczyć ze zjawiskiem. Niestety, posłami zostają osoby, które same mają pato-aspiracje

Tymczasem poseł Łukasz Mejza najwyraźniej sam aspiruje do bycia patoinfluencerem. Polityk nie tylko nic sobie nie robi z notorycznego łamania przepisów drogowych i kolekcjonowania punktów karnych. Jego aspiracje sięgają samych szczytów pato-contentu, bo poseł zadeklarował pod koniec kwietnia, że zamierza sprawdzić się w oktagonie. Między innymi za swoje freak-fightowe zakusy został wyrzucony z klubu parlamentarnego PiS.

Dalsza część artykułu poniżej.

Choć tak naprawdę pomysł przyprowadzania patostreamerów do Sejmu nie jest powiewem świeżości i wynalazkiem kontrowersyjnego posła. W marcu na Wiejską przez posłów Konfederacji został zaproszony robot-patostreamer Edward Warchocki. Ten z kolei "odgrywa" w przestrzeni mediów społecznościowych rolę osoby z marginesu społecznego, która zachowuje się zaczepnie, macha butelkami i symuluje spożywanie alkoholu.

Patostreaming wkracza do polityki, a polityka do patostreamingu

Przykłady mieszania się patoinfluencingu i patostreamingu z polityką obserwujemy również w zakresie polityki lokalnej. Choć nietypowej, bo w tym wypadku o kluczowym znaczeniu dla sceny politycznej w Polsce.

Ostatnio o starcie w wyborach na urząd prezydenta Krakowa poinformowała freak-fighterka i patoinfluencerka Marianna Schreiber. Kandydatka zarzeka się, że jej start nie jest formą trollingu, a poważną kandydaturą. Z czego znana jest celebrytka? M.in. z zaatakowania gaśnicą aktywistów Ostatniego Pokolenia. Atak odbył się w rocznicę zgaszenia świec chanukowych w Sejmie, którego podjął się Grzegorz Braun.

"Braunowskie metody" szczególnie przypadły do gustu także innym patoinfluencerom. Sama Marianna Schreiber została zaatakowana gaśnicą przez swoją "sportową" przeciwniczkę Sarę "Lasuczitę" Sise. Zdarzenie miało miejsce 5 stycznia 2026 roku w związku z galą Prime MMA.