Policja, radiowóz
Zatrzymana lekarka nie stawiła się dzisiaj w prokuraturze Fot. Shutterstock.com

Polskę w ostatnich dniach obiegła makabryczna wiadomość o znalezieniu szczątków ludzkich płodów w podrzeszowskiej miejscowości Lutoryż. W sprawie zatrzymano już 57-letnią Magdalenę H., z zawodu patomorfolog. Z najnowszych informacji przekazanych przez prokuraturę wynika jednak, że kobieta nie stawiła się dzisiaj na przesłuchaniu.

REKLAMA

Policja z Rzeszowa oficjalnie potwierdziła już, że na terenie jednej z posesji w Lutoryżu podczas wykonywania prac ziemnych odkryto zakopane ludzkie płody. Na zlecenie prokuratury zatrzymano 57-letnią Magdalenę H. z Rzeszowa, do której wcześniej należała wspomniana działka. W sobotę (13 czerwca) miało odbyć się przesłuchanie, jednak z najnowszych informacji wynika, że lekarka nie dotarła do prokuratury z uwagi na jej stan zdrowia.

Magdalena H. nie pojawiła się w prokuraturze.Trafiła do szpitala

Jak się okazuje, zaplanowane na dzisiaj czynności z udziałem zatrzymanej lekarki nie odbyły się. 57-latka miała stawić się w prokuraturze w charakterze podejrzanej, jednak źle się poczuła i z tego powodu trafiła do szpitala.

Jak przekazał na antenie Polsat News prok. Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, na ten moment trwają badania. – Nie wiemy, kiedy zostaną zakończone i czy będzie możliwe wykonanie czynności: postawienie zarzutów i przesłuchanie. Czekamy na informacje ze szpitala. Wszystko będzie uzależnione od stanu zdrowia zatrzymanej osoby – wyjaśnił prokurator.

Śledczy przedstawił także trzy możliwe scenariusze dalszego postępowania. Jeśli stan zdrowia patomorfolożki się poprawi, zostanie ona doprowadzona do prokuratury. Druga opcja zakłada przesłuchanie bezpośrednio na terenie szpitala. Z kolei trzecia możliwość to skierowanie przez prokuratora wniosku do sądu o tymczasowe aresztowanie bez udziału podejrzanej. Wtedy oficjalne przesłuchanie zostanie przeprowadzone dopiero w momencie, gdy stan kobiety na to pozwoli.

Płody w Lutoryżu pod Rzeszowem. Tak miała tłumaczyć się patomorfolog

Jak nieoficjalnie ustaliło wcześniej Radio Eska, 57-letnia lekarka miała tłumaczyć, że w dobie pandemii COVID-19 zabierała martwe płody ze szpitala i prowadziła na nich we własnym domu badania medyczne. Kiedy rzekome analizy dobiegały końca, patomorfolog miała chować szczątki do jutowych worków i zakopywać je na swojej działce. Na posesji stał wówczas jedynie niezamieszkany przez nikogo dom, a sama lekarka pracowała w jednym z rzeszowskich szpitali, dojeżdżając na miejsce z Zamościa.

Natomiast prok. Krzysztof Ciechanowski w rozmowie z portalem Interia zdementował pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o zeznaniach kobiety. Jak przekazał, do tej pory potwierdzono ujawnienie dokładnie 32 ludzkich płodów, a pozostałych nieoficjalnych doniesień nie da się na ten moment potwierdzić, z uwagi na wczesny etap śledztwa.

Zatrzymanie Magdaleny H. Grożą jej surowe kary

Jak przekazała policja, w toku trwającego postępowania śledczym udało się ustalić, że obecni właściciele przeszukiwanej nieruchomości nabyli działkę właśnie od kobiety wykonującej zawód lekarza patomorfologa. Na zlecenie prokuratury zatrzymano 57-letnią Magdalenę H., mieszkankę Rzeszowa. Lekarka wpadła w ręce policjantów w piątek rano na terenie Zamościa. Śledztwo przejęła Prokuratora Okręgowa w Rzeszowie. Jak informowaliśmy w naTemat, w tej głośnej sprawie oświadczenie wydał również jeden z rzeszowskich szpitali.

Służby przekazały, że postępowanie prowadzone jest obecnie w kierunku czynów z art. 262 Kodeksu karnego (zbezczeszczenie zwłok) oraz art. 183 § 5a Kodeksu karnego, który mówi o porzuceniu odpadów niebezpiecznych w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania lub magazynowania. Za te przestępstwa przewidziane są surowe kary – grozi za nie odpowiednio do 2 oraz do 12 lat pozbawienia wolności.

Równocześnie na samej posesji w Lutoryżu, pod stałym nadzorem prokuratora, kontynuowane są szczegółowe oględziny i zabezpieczanie śladów. Policja uprzedza, że z powodu ogromnej skali odkrycia akcja zbierania materiału dowodowego na miejscu może potrwać nawet do przyszłego tygodnia. Prokuratura wyraźnie zaznaczyła przy tym, że z uwagi na dobro prowadzonego postępowania na obecnym etapie nie będą udzielane żadne dalsze informacje.