
Na horyzoncie widać unijną reformę bagażu podręcznego. Rada UE i Parlament Europejski wypracowały kompromis mający na celu ochronę praw pasażerów. Proponują, by każdy sprzedawany bilet lotniczy zawierał dwie sztuki bagażu podręcznego w taryfie bazowej. Czy to koniec tanich biletów u Wizz Aira i Ryanaira?
Tanie linie lotnicze wypracowały sobie świetny sposób na reklamę, sprzedając bilety o spektakularnie niskich cenach. Reklamowanie się tanimi biletami może jednak zostać ukrócone. Wszystko dlatego, że od połowy 2027 roku zapowiadana jest unijna reforma bagażu podręcznego. Zmieni ona sposób rezerwacji i prezentacji cen biletów lotniczych.
Bagaż podręczny w cenie biletu
Rada UE i Parlament Europejski wypracowały kompromis w sprawie reformy praw pasażerów, która uderzy w dotychczasowe praktyki przewoźników. Najważniejszą zmianą będzie wprowadzenie nowego standardu taryfowego. Linie lotnicze zostaną zmuszone do wliczania w cenę taryfy bazowej dwóch sztuk bagażu podręcznego: małego przedmiotu osobistego oraz większej walizki kabinowej. Jest to praktyka znana już z linii lotniczych takich jak Lufthansa czy PLL LOT.
Bruksela chce w ten sposób wymusić na liniach lotniczych pełną transparentność. Klient już na starcie zobaczy koszt podróży z walizką. Ma to ukrócić popularną praktykę reklamowania tanich biletów (o cenach w promocji na poziomie 9,99 euro), których faktyczna cena rosła na dalszych etapach rezerwacji po dodaniu bagażu. Z praktyki sprzedawania bardzo tanich biletów są z kolei znani przewoźnicy tacy jak Ryanair i Wizz Air.
Czy jest to koniec ery taniego podróżowania z plecakiem? Niekoniecznie. Dla osób podróżujących jedynie z "przedmiotem osobistym" także przewidziano rozwiązanie. Podróż z samym plecakiem czy torbą (np. o wymiarach 40x30x15 cm) nadal będzie możliwa. Aby jednak zapłacić mniej, pasażer będzie musiał aktywnie zrezygnować z przysługującej mu walizki kabinowej, wybierając tańszą taryfę. W ten sposób cena biletu obniży się o koszt walizki.
Zobacz także
Wątpliwości i potencjalne negatywne skutki
Mimo że unijny kompromis przedstawiany jest jako sukces, eksperci rynku lotniczego wskazują na dwa problemy. "Fly4free" wskazuje na przykład na ryzyko wzrostu cen biletów. Linie lotnicze mogą wykorzystać nowe regulacje jako pretekst do podwyżek. A nie byłby to precedens, bo zdaniem regulatorów już wcześniej wzrost opłat za bagaż podręczny to była utajona podwyżka cen. Dodatkowo zmiany te nie rozwiązują problemu z wymiarami bagażu, który bardzo często wywołuje prawdziwe batalie pod lotniskowymi bramkami. Europosłom nie udało się wprowadzić standaryzacji wymiarów i wagi walizek kabinowych, przez co przewoźnicy będą mogli stosować restrykcje rozmiarowe według własnego uznania.
Mimo że w branży lotniczej mówi się o osiągnięciu kompromisu ws. regulacji, europosłowie muszą jeszcze przegłosować. reformę. Jeżeli wejdzie ona w życie, nowe przepisy będą obowiązywały na lotniskach od 2027 roku. Musimy zatem jeszcze poczekać, by przekonać się, czy unijna rewolucja, wpływająca również na politykę dt. odszkodowań za opóźnienia, faktycznie ułatwi życie, czy raczej uderzy po kieszeni.






