Wakacje, lato, turystyka, podróże, plaża
Koniec ery all inclusive w Turcji i Egipcie. Polacy wybierają tańsze odpowiedniki Fot. Shutterstock.com / Olga Vasilyeva

Wakacje nadchodzą już wielkimi krokami, a wraz z nimi wyczekiwany sezon urlopowy. Analizy branży turystycznej bezlitośnie jednak wskazują, że hitowe kierunki z ostatnich lat podrożały na tyle, że praktycznie nie opłaca się już tam wybierać. Sprawdziliśmy więc, gdzie pojechać na wczasy w tym roku, aby nie stracić jednocześnie całych oszczędności.

REKLAMA

Przez lata niezmiennymi faworytami polskich turystów pozostawały Turcja oraz Egipt. Nikogo to nie dziwiło, bo państwa te kusiły doskonałym stosunkiem jakości do wydanych pieniędzy i bogatą ofertą wyjazdów all inclusive. Obecnie jednak realia mocno się zmieniają. Podwyżki cen paliwa lotniczego oraz skromniejsze oferty samych biur podróży sprawiają, że coraz częściej rozglądamy się za nieco bardziej przyjaznymi dla portfela opcjami.

W końcu na wakacjach chodzi o wypoczynek, a nie zamartwianie się wydatkami. Z najnowszych danych serwisu Travelist jasno wynika, że w tym sezonie cenowymi hitami wcale nie są sprawdzone klasyki, a mniej oczywiste na turystycznej mapie zakątki.

Gdzie w tym roku pojadą Polacy na wakacje?

Analitycy z Travelist zaznaczają, że nasi rodacy coraz odważniej zbaczają z utartych, wakacyjnych szlaków. Wpływa na to nie tylko głód odkrywania nowych miejsc, ale przede wszystkim pieniądze. Ze względu na zawirowania geopolityczne na świecie, planując letni wypoczynek, znacznie uważniej liczymy każdy grosz.

Z tego powodu w 2026 roku Polacy masowo zamieniają Bliski Wschód na południową część Europy. Przemawiają za tym bardzo konkretne argumenty: rozsądniejsze ceny na miejscu, znacznie krótszy czas dojazdu, prostsza logistyka, a do tego dużo większe poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Prawdziwy renesans przeżywają państwa bałkańskie, na czele z rosnącą w siłę Albanią, ale w cenie są też te rzadziej odwiedzane i mniej zatłoczone regiony uwielbianej przez nas Grecji.

Kraje południa dają też gigantyczną przewagę w kwestii transportu. Wyprawa własnym samochodem to dla wielu rodzin doskonały sposób na ucięcie kosztów, bo kupno czterech biletów lotniczych w szczycie sezonu potrafi zrujnować budżet. Odpadają też wtedy restrykcyjne limity bagażowe u przewoźników, choć warto dodać, że w tej sprawie InPost wymyślił ostatnio innowacyjne rozwiązanie w postaci specjalnej walizki, którą można po prostu wysłać paczkomatem za granicę.

Koniec z tradycyjnym biurem podróży. Elastyczność pozwala zaoszczędzić krocie

Zamiana samolotu na własne cztery kółka to jednak dopiero początek szukania oszczędności. Żeby letni relaks nie zdemolował nam konta w banku, polscy turyści masowo dziękują za usługi klasycznym biurom podróży i biorą sprawy organizacyjne we własne ręce. Kluczem do sukcesu okazuje się dziś pełna elastyczność – dotyczy to zarówno samego terminu wyjazdu, jak i bazy noclegowej. Jeśli zdecydujemy się na urlop w pierwszej połowie czerwca albo dopiero we wrześniu, czyli tuż poza ścisłym szczytem sezonu, możemy obniżyć ogólne koszty biletów i lokalnych atrakcji nawet o 30 do 40 procent.

Kolejnym widocznym w tym roku trendem jest rezygnacja z drogich hoteli na rzecz prywatnych apartamentów z aneksem kuchennym, wynajmowanych chociażby za pośrednictwem Airbnb. Zrobienie zakupów i przygotowanie we własnym zakresie choćby części posiłków, takich jak śniadania czy kolacje, sprawia, że w portfelu zostają nam setki złotych. To zbawienne szczególnie przy wyjazdach rodzinnych. Sama platforma Airbnb zresztą mocno się w ostatnim czasie rozwinęła, oferując już nie tylko rezerwację noclegów, ale i szereg innych usług dodatkowych.

Nie musimy daleko szukać, bo w Europie też da się tanio zwiedzać

Nasze podejście do zwiedzania i wycieczek również musi przejść ewolucję, jeśli chcemy zaoszczędzić. W wielu dużych, europejskich metropoliach bez problemu znajdziemy konkretne dni w tygodniu, w których wejścia do najsłynniejszych muzeów są darmowe. Z kolei kosztowne usługi przewodników z łatwością zastąpimy darmowymi aplikacjami mobilnymi w telefonie. Świetnym przykładem kuszenia turystów są Niemcy, którzy ruszają właśnie z bardzo opłacalną kampanią pozwalającą odkrywać Berlin za ułamek ceny.

A skoro już o rodzimym podwórku mowa – na szukanie zniżek są sposoby również w kraju. Zakopane w tym sezonie wystartowało ze specjalnym programem lojalnościowym. I choć wdrożenie Karty Turysty wywołało u podnóża Tatr sporo zamieszania, a w branży zapanował początkowo popłoch, bo nikt nie wiedział "z czym to się je", ostatecznie program gwarantuje przyjezdnym bardzo sensowne rabaty w miejscowych restauracjach i punktach rozrywkowych.