
Wraca sprawa myśliwców MiG-29, które Polska miała przekazać Ukrainie w zamian za wsparcie w zakresie działań dronowych i antydronowych, jednak sama ta decyzja wywołała niemałą awanturę polityczną w grudniu. Teraz wiceszef MON Cezary Tomczyk wyjaśnia, że do ostatecznego oddania MiG-ów jeszcze nie doszło.
Jeszcze w grudniu ubiegłego roku informowaliśmy w naTemat, że minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił, iż Ukraina może liczyć na kolejną dawkę solidnego wsparcia militarnego. Resort planował przekazać naszym wschodnim sąsiadom ostatnie służące w polskich barwach myśliwce MiG-29.
Siły Powietrzne RP rozstają się z tymi konkretnymi maszynami z dwóch głównych powodów. Pierwszy z nich to oczywiście postępująca modernizacja naszej floty, czego najlepszym dowodem jest fakt, że ostatnio w Polsce uroczyście witaliśmy nowe F-35. Drugi powód jest już bardzo praktyczny – tym samolotom po prostu kończą się resursy. Kolejne poważne przebudowy i naprawy nie mają już uzasadnienia ekonomicznego, więc naturalną koleją rzeczy muszą zostać wycofane z działań operacyjnych.
W zamian za przekazanie sprzętu lotniczego, Polska miała otrzymać od Ukrainy konkretną formę wsparcia. Nasi sąsiedzi mieli odwdzięczyć się poprzez podzielenie się z nami swoimi unikalnymi zdolnościami i najnowszą technologią w zakresie działań dronowych oraz antydronowych.
"Trwa dialog". Co z obiecaną wymianą technologii?
W poniedziałek (15 czerwca) w Radiu ZET gościł wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk. Podczas rozmowy na antenie poruszona została kwestia dalszych działań związanych z przekazaniem MiG-ów. Wiceszef MON został zapytany o to, czy polskie wojsko otrzymało już od Ukrainy obiecywane technologie dronowe, które miały ostatecznie trafić do nas w ramach wymiany.
– MiG-i przekazał jeszcze poprzedni rząd PiS-u. I ta sprawa była publicznie podnoszona. Natomiast [...] obecny rząd nie przekazał MiG-ów Ukrainie – wyjaśnił wprost wiceminister. Zaznaczył przy tym, że obecnie w tej kwestii cały czas "trwa dialog między Polską a Ukrainą".
– Umówiliśmy się ze stroną ukraińską na transfer technologii. Jeśli ta sprawa zostanie domówiona, to ta sprawa [przekazania MiG-ów, przyp. red.] zakończy się sukcesem – dodał polityk. Zwrócił przy tym uwagę na twarde warunki stawiane przez polską stronę w negocjacjach: "Polacy powiedzieli jasno: w związku z tym, że budujemy swoje zdolności dronowe, chcielibyśmy móc też z tych zdolności ukraińskich korzystać i przekażemy sprzęt Ukrainie, jeśli sprawa zostanie dopięta. Nic się w tej sprawie nie zmieniło".
Zobacz także
Awantura o przekazanie MiG-ów
Warto przypomnieć, że w grudniu, tuż po ogłoszeniu informacji przez MON, sprawa myśliwców wywołała ogromną awanturę polityczną. Pytany wówczas o tę kwestię prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że nic nie wie na ten temat.
– Tutaj musiało się wkraść jakieś nieporozumienie. Ja takiej informacji nie miałem. Potwierdzałem to jeszcze dzisiaj w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Taka informacja do mnie nie trafiła – tłumaczył prezydent.
Na te słowa Karola Nawrockiego w dość dosadny sposób zareagował szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów Paweł Graś, informując stanowczo opinię publiczną, że sprawa MiG-ów jest procedowana nie od wczoraj, a już od ponad roku.
Później do tej politycznej szarady dołączył także minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który również odniósł się do kwestii przekazania maszyn wschodniemu sąsiadowi. Szef MSZ zaznaczył, że wszystko w tej materii było już dogadane jeszcze z byłym prezydentem Andrzejem Dudą, ponieważ rozmowy na ten temat trwały od dłuższego czasu. Z kolei w lutym tego roku informowaliśmy, że premier Donald Tusk podczas swojej wizyty w Kijowie prowadził jeszcze w tej sprawie bezpośrednie rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.






