
Rafał Trzaskowski odpiera o zarzuty w sprawie Szpitala Południowego. Polityk deklaruje, że nie został poinformowany o naruszeniach w odpowiedni sposób. "Prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji" – przekazał na X w obliczu kierowanych przez media zarzutów prezydent Warszawy.
"Nieprawdą jest, że od 19 lipca 2025 r. wiedziałem o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym" – przekazał w piątek na X Rafał Trzaskowski. "Fakt, że ktoś wysłał wiadomość na komunikatorze internetowym, w zalewie setek innych nieprzeczytanych wiadomości, nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata. Dlatego tak ważna jest droga formalna" – wyjaśnił swoje stanowisko prezydent Warszawy.
Jego najnowsza wypowiedź ma związek z aferą z radnym-milionerem, Dawidem Kacprzykiem, który do niedawna zarabiał majątek na dyżurach, na których go nie było. Młody lekarz (i przy okazji radny miejski z ramienia KO) zarobił w Szpitalu Południowym w Warszawie aż 1,6 miliona złotych w ciągu jednego roku. Pokłosiem afery związanej z Dawidem Kacprzykiem było zwolnienie całego zarządu warszawskiego szpitala przez prezydenta Warszawy.
Według Patryka Słowika z Zero.pl Rafał Trzaskowski miał być poprzez komunikator internetowy informowany o naruszeniach przez ordynatora oddziału chirurgii rok temu.
Co więcej, Rafał Trzaskowski miał nie tylko, ale też odpisać na wiadomość lekarza. Mowa tu jednak raczej o części naruszeń, gdyż w relacji lekarza nie ma informacji na temat najbardziej kontrowersyjnego "saloniku VIP".
Skandal w Szpitalu Południowym. Skandal wokół "saloniku VIP"
Politykom KO zarzucane jest wykorzystywanie dedykowanego pomieszczenia, w którym uzyskiwali dostęp do pomocy medycznej ze strony publicznej placówki bez kolejek i bez konieczności przebywania z innymi pacjentami.
Zawiadomienie ordynatora, do którego dotarł Patryk Słowik, miało dotyczyć za to wątpliwości na temat kompetencji młodszego kolegi w zakresie zarządzania Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Według byłego ordynatora Kacprzyk miał wykonywać procedury, do których nie miał uprawnień, bez nadzoru specjalistów, wzniecając jednocześnie konflikty pomiędzy pacjentami a personelem.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Prezydent Warszawy deklaruje jednak, że tego typu zawiadomienia (w formalnej wersji) nie otrzymał, co było główną przyczyną niepodjęcia przez niego działań.
Rafał Trzaskowski odpowiada na zarzuty – z urzędem należy kontaktować się na piśmie
"Codziennie dostaję setki wiadomości. Z przeróżnych źródeł. Nie z każdą wiadomością jestem w stanie się zapoznać. A prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji" – zadeklarował Rafał Trzaskowski.
"Jeżeli ktoś ma wiedzę o możliwym naruszeniu prawa albo poważnych nieprawidłowościach, powinien skorzystać z formalnych ścieżek: pisemnego zawiadomienia właściwych organów, w tym prokuratury, albo procedury zgłoszeń dla sygnalistów. Wtedy sprawa jest rejestrowana, trafia do właściwej instytucji, ma osobę odpowiedzialną i termin dalszych działań" – przekazał prezydent Warszawy.






