Świadectwo szkolne
Świadectwo szkolne z przełomu lat 80 i 90 zawierało przedmioty, których na próżno szukać na współczesnych dokumentach Archiwum prywatne autora

Współczesne świadectwa szkolne skrywają historię wielkiej zmiany. Jeszcze dwie, trzy dekady temu uczniowie dostawali oceny z przedmiotu, na którym uczyli się obsługi broni i masek gazowych. Dziś nie ma po tym śladu, ale za to od dawna pojawiają się głosy, że dawny przedmiot miał więcej sensu, niż chcemy to obecnie przyznać.

REKLAMA

Rozdanie świadectw szkolnych tuż, tuż, warto więc pochylić się nad tym, jak dokument zmieniał się na przestrzeni lat. Wersja, która w tym roku trafi do rąk uczniów, nie przypomina arkuszy ocen sprzed 100 lat, a nawet sprzed 20 czy 30 lat.

System edukacji to żywy organizm, który ciągle się zmienia i stara się dostosować do obecnych realiów. Do początku XXI wieku na świadectwach musiała znaleźć się ocena z przysposobienia obronnego (PO). Był to obowiązkowy na planie zajęć przedmiot, podczas którego uczniowie poznawali zasady obrony cywilnej, uczyli się obsługiwać broń i maski gazowe (choć w ostatnich latach funkcjonowania przedmiotu szkoły wycofywały się z tego typu aktywności) i mieli styczność z tematyką wojenną, w tym zasadami służby wojskowej i postępowania w przypadku konfliktów zbrojnych.

W zakres przedmiotu wchodziły też zajęcia z taktycznej topografii i szkolenia z pierwszej pomocy. Część materiału pokrywa się z sukcesorem przedmiotu, Edukacją dla Bezpieczeństwa.

EDB – przysposobienie obronne "lite" dostosowane do współczesnych realiów

Wprowadzone 1 września 2009 roku EDB (Edukacja dla Bezpieczeństwa) miało być przedmiotem lepiej dostosowanym do realiów sprzed dwóch dekad. Przedmiot wniósł do systemu edukacji materiał mający na celu przybliżenie uczniom zagadnień usystematyzowanego postępowania w przypadku katastrof, racjonalnego działania w sytuacjach kryzysowych, wagi prospołecznych postaw w obliczu zagrożenia, prewencji wobec niektórych chorób i szeroko rozumianej obronności.

Obronności pozbawionej jednak kontekstu militarnego i wielu praktycznych zagadnień, które były kojarzone z PO. EDB ma co prawda jeden bardzo "życiowy" filar. Podobnie jak w przypadku przysposobienia obronnego w trakcie zajęć z edukacji dla bezpieczeństwa uczniowie zapoznają się z zasadami pierwszej pomocy.

Taki zakres tematyczny wcale nie dziwi. W 2009 roku znacznie większy nacisk był stawiany na zagrożenia czasu pokoju i działania ratownicze, a nie wyzwania hybrydowych działań wrogich państw i bezprecedensowej agresji, która ma miejsce za naszą wschodnią granicą.

Dalsza część artykułu poniżej.

W realiach tamtych lat ważniejsze wydawało się, by uczeń wiedział, jak działać w sytuacji powodzi, pożaru, wypadku drogowego, skażenia chemicznego czy konieczności ewakuacji z budynku. Kluczową kwestią było rozpoznawanie zagrożenia i informowanie właściwych służb o ich zaistnieniu, a nie jak w przypadku PO kształtowanie umiejętności, które pozwalały danemu uczniowi samodzielnie stawiać czoła potencjalnemu zagrożeniu. Realia przez te 17 lat znacząco się jednak zmieniły.

Przysposobienie Obronne powinno wrócić? Przedmiot z lat 90. aktualny jak nigdy

Głosy na temat powrotu przysposobienia obronnego do szkół co jakiś czas pojawiają się w debacie publicznej. Do sprawy w przeszłości odnosili się m.in. Tomasz Siemoniak i gen. Bogusław Pacek. O tym, że przedmiot powinien wrócić, mówił również były szef MEN, a obecny kandydat na premiera PiS Przemysław Czarnek.

Argumentacja przemawiająca na korzyść powrotu PO do łask często nawiązuje do napiętej sytuacji geopolitycznej, w tym przede wszystkim obecnej inwazji Rosji na Ukrainę. Nauka strzelania i parawojskowy trening przestały być dziwacznymi fanaberiami. W oczach wielu staje się powoli realną odpowiedzią na zagrożenia płynące z obecnych w naszym regionie napięć.

PO ma też bardzo konkretny walor. To przedmiot o nietypowo silnym nastawieniu na praktykę (jak na obecną edukację). A praktyka, którą oferuje, może uczniów zwyczajnie zaciekawić i sprawić, że będą chętnie zaangażowani w zdobywanie umiejętności, często wymagających pewnej dodatkowej dawki ruchu. A tego w młodym wieku nigdy dosyć.