
Czas ujawnić przełomowe informacje na temat afery roboczo nazwanej "worek-gate". Coś naprawdę niedobrego dzieje się na rynku sznurowanych worków na plecy. Odwiedziłem w ostatnim czasie 30 różnych sklepów, które w swojej ofercie miewały tego typu produkty. Moje odkrycie jest zatrważające i nie wiem, co się może za nim kryć.
Przedstawiam wyniki trwającego mniej więcej od początku roku śledztwa konsumenckiego. W tym czasie odwiedziłem 30 sklepów (część z nich wielokrotnie) sprawdzając, czy mają w swojej ofercie popularne sznurowane worki na plecy.
Okazuje się, że ten kluczowy dla codziennego funkcjonowania produkt jest towarem deficytowym. Tak deficytowym, że przy przeważającej większości wizyt w sklepach non-food (a czasem i food) oferta zdominowana była przez standardowe, nieporęczne, nieergonomiczne i drogie plecaki wykonane zresztą z pochodnych ropy naftowej.
"Worek-gate" jest kryptonimem operacji jednego człowieka, osobistego doświadczenia, własnej ciekawości, a nie dogłębną analizą statystyczną. Nie jestem worko-denialistą, zakładam, że worki bywają dostępne, ale pragnę zwrócić się z przekazem do wszystkich tych, którzy poszukując awaryjnego "cargo" w sklepie, zastanawiali się, dlaczego nie ma w nich standardowych sznurowanych worków. Nie jesteście sami.
Raport: na świecie kończą się worki. A przynajmniej w Pepco, Action, House, Decathlonie i Croppie
Zaznaczam, że ten tekst jest raczej humorystyczny, ale następujące informacje żartem nie są. W ciągu ostatnich kilku miesięcy za każdym razem będąc w markecie non-food i w niektórych sklepach z ubraniami sprawdzałem, czy są tam worki. Mowa tu o lokalizacjach w 5 różnych miastach. Jakie są rezultaty tego eksperymentu? Nie ukrywam, dość spektakularne:
No ale dobrze, produkty tego typu zabawiają także w Auchanie, więc sprawdziłem również tam. Co prawda tylko w jednym sklepie tej marki, ale za to stabilnie dla narracji, bo bez rezultatów. Aby śledztwu było zadość, zdecydowałem się na wytoczenie najcięższych możliwych dział. Udałem się do jednego z największych "chińskich marketów" na południu Polski. Nie żartuję. Jakiż wymowny był jednak mój brak zaskoczenia, gdy okazało się, że nawet tam worków nie ma. Za to jest (dosłownie) wszystko inne, co można wymyślić, od fontann ogrodowych po magiczne różdżki z plastiku.
Gdzie się podziały worki na plecy?
Z empirycznej powinności muszę jednak dodać: worki były dostępne w salonach Nike i Adidasa (w cenie tak wysokiej, że aż nie przechodzi mi to przez klawiaturę). Staram się jednak nieskutecznie przemilczeć ten fakt, bo zakładam, że gdzieś w tkaninę wplecione zostały fragmenty bitcoina lub co najmniej diamentów, a sam worek raczej był dodatkiem w tej ofercie.
Za to model, który zdarza mi się wykorzystywać przy codziennych czynnościach to propozycja z MR DIY (nabyta za 14 złotych). Z tym że wcale nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. W MR DIY kupiłem bowiem (burżuazyjnie) aż dwa worki około trzech miesięcy temu i od tamtej pory z ciekawości sprawdzam, czy była dostawa nowych. Sporadycznie, bo nie chodzę często do galerii, ale za to z maniakalnym wręcz uporem. I co? I pstro, worków nie ma od półtora miesiąca. Ani sznurowadła.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
No ale dobrze, oczywiście worki są dostępne w internecie, w tym np. na Allegro, na Temu i na Amazonie obok kultowych plecaków do samolotu. W cenach zresztą zawrotnie niskich, niekiedy sięgających zaledwie 3 złotych za sztukę. Choć w sumie muszę przyznać, że większość worków, które przewinęły się przez moje dłonie ma jeszcze niższą cenę. A mianowicie mowa tu o kwocie zawrotnych zero złotych, gdyż są to po prostu akcesoria reklamowe z różnego rodzaju targów.
Szanujmy nasze worki, tak szybko znikają z półek marketów non-food
Czy cokolwiek to znaczy? Nie wiem. I się nie domyślam. Bo już nie wiem, w jaką wersję wierzyć. Ja widzę trzy solidne opcje:
- Worki faktycznie znikają z oferty, bo stanowią zbyt silną konkurencję nawet dla najchętniej rozchwytywanych plecaków. Choć procentowo marża na nich wypada świetnie, być może sklepom zależy na sprzedawaniu bardziej klasycznych (i droższych, tak więc o nominalnie wyższej marży) produktów.
- Popyt jest tak duży, że odwiedzone przeze mnie sklepy cierpią na notoryczny deficyt. W tej wersji worki z Action i Pepco są dobrem powszechnie pożądanym. Sklepy rano rozpakowują kontener, a po drugim śniadaniu na półkach zostaje jedynie dojmująca pustka.
- Mój entuzjazm względem worków jest stanowczo przesadzony i tak naprawdę ten produkt nikogo nie obchodzi.
Ja nie mam pojęcia, która z tych wersji jest najbardziej prawdopodobna. Być może żadna. Być może to po prostu zbieg okoliczności. Ale ja sam nie wiem, co o tym myśleć.






