
W książce profesora Andrzeja Nowaka, która jest wywiadem rzeką z Karolem Nawrockim pojawił się sensacyjny wątek z kampanii prezydenckiej. Z fragmentów publikacji wynika, że doszło do dziwnego incydentu, który mógł być próbą otrucia popieranego przez PiS kandydata na prezydenta.
Fragmenty książki prof. Andrzeja Nowaka o tytule "Skąd się wziął Karol Nawrocki" opublikował portal wPolityce.pl. Dowiadujemy się z nich, że w czasie kampanii wyborczej doszło do niepokojącego zdarzenia, które w wywiadzie zostało dokładnie opisane.
Niepokojące zdarzenie w kampanii wyborczej Nawrockiego
Chodzi o incydent, którego świadkami w połowie maja podczas kampanii byli najbliżsi współpracownicy Nawrockiego. – Między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem wydarzyło się coś, co do dziś traktuję bardzo poważnie – nie ukrywa Karol Nawrocki i dokładnie opisuje, co się wydarzyło.
Zobacz także
Nawrocki miał spotkanie w Ząbkowicach Śląskich pod ratuszem. – Wcześniej był jeszcze obiad na Dolnym Śląsku. Tego dnia strasznie padał deszcz. To było jedno z tych spotkań, które właściwie mogło się nie odbyć, bo lało tak mocno, że wszystko się rozpadało organizacyjnie – mówi.
– Przemawiałem może pięć–siedem minut pod tym ratuszem. Czekał już autobus, który miał mnie zawieźć na peron do tego pociągu. To było może pięćdziesiąt metrów od miejsca wystąpienia. Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm – wspomina prezydent.
Nawrocki i próba otrucia w czasie kampanii?
Nawrocki opisuje, że gwałtownie bardzo źle się poczuł, poprosił o wodę, jeszcze próbował machać uczestnikom zgromadzenia. – Mówię: szybko zaprowadź mnie do autokaru i od razu mnie połóż na podłodze. Zaprowadzili mnie – dodaje. Nawrockiemu wtedy miał "urwać się film".
Fragment książki "Skąd się wziął Karol Nawrocki"
Cytowane za wPolityce.pl
Nawrocki opisuje też miny współpracowników, którzy byli przy nim w tej sytuacji. – Naprawdę nie chciałbyś wtedy widzieć ich twarzy. Jakub wszedł do środka i powiedział później wprost: byłem przekonany, że ty nie żyjesz. Wszystko było zamknięte, autokar zatrzymany, cisza, żadnego kontaktu. Oni naprawdę przez chwilę myśleli, że stało się coś najgorszego – podkreśla Nawrocki.
Ostrzeżenia ochrony i obawa o otrucie
Jednocześnie polityk precyzuje, że dostawał różne ostrzeżenia od ochrony, na przykład, że nie powinien całować kobiet w rękę, bo to może być sposób, żeby go otruć. – Ale ja i tak to robiłem. Nawet wtedy, w tym deszczu – panie podchodziły, wyciągały ręce, całowałem je w rękę, rozmawiałem z ludźmi – nie ukrywa.






