
Biura podróży mają przed sobą coraz trudniejsze czasy. Model zwiedzania świata drastycznie się zmienia, a ci, którzy nie potrafią się dostosować, będą musieli pożegnać się z rynkiem. Dokładnie taki los spotkał brytyjskie biuro z 24-letnim stażem. Do Polski też niebawem to dotrze.
Kolejne upadki biur podróży może nie są zbyt częste, ale jednak nie da się ich nie zauważyć. Każda taka sytuacja to fatalna informacja dla setek, jeśli nie tysięcy osób, których wymarzone wakacje nie dojdą do skutku. Taką wiadomość od firmy otrzymali właśnie Brytyjczycy, którzy zarezerwowali wczasy z biurem podróży Groupia Ltd, które po 24 latach znika z rynku. Powód ich upadku nie został podany, ale jest dość oczywisty.
Upadek biura podróży w Wielkiej Brytanii. 24 lata i koniec
Spółka Groupia Ltd ogłosiła upadek w połowie czerwca, a turyści muszą liczyć się z anulowaniem zarezerwowanych już wyjazdów. Dobra wiadomość jest taka, że podróżni, którzy mieli rezerwacje na lipiec i sierpień, bez problemu zrealizują podróże. Niestety wszystkie wycieczki, które miały się odbyć po 31 sierpnia, zostają odwołane.
Firma działała pod kilkoma szyldami. Organizowali wyjazdy jako Groupia Golf, GoHen, StagWeb, Groupia School Trips i Company Away Day. Na przestrzeni 24 lat działalności mieli obsłużyć 750 tys. podróżnych. Nie jest to więc wygórowana liczba, biorąc pod uwagę, że to właśnie obywatele Wielkiej Brytanii są najliczniej wyjeżdżającą nacją w Europie.
Biuro podróży Groupia Ltd specjalizowało się w wyjazdach do Barcelony, Amsterdamu i Edynburga. Dwa pierwsze kierunki to typowe miejsca, do których Brytyjczycy latają na kilkudniowe city breaki, żeby odpocząć i poimprezować. I częściowo tutaj mógł być problem.
Zobacz także
Zmierzch tradycyjnych biur podróży? W Polsce też niebawem to odczują
To już kolejny w tym roku przypadek upadku touroperatora w Wielkiej Brytanii. Pod koniec stycznia informowaliśmy, że swoją działalność kończy Gold Crest Holidays, firma, która przez 30 lat organizowała turystom wyjazdy autokarowe. I to właśnie forma przejazdu mogła być w ich przypadku bardzo dużym problemem. Dziś ludzie wolą bowiem wygodny przelot samolotem niż wielogodzinną tułaczkę autobusem.
W przypadku Groupia Ltd powód upadku nie został oficjalnie podany. Firma poinformowała natomiast o sposobach zwrotu pieniędzy podróżnym, więc ci, choć pod tym względem, będą zabezpieczeni. Można jednak domyślać się, że przedsiębiorstwo to jest kolejną ofiarą zmiany modelu podróżowania Brytyjczyków.
W odróżnieniu od nas na Wyspach już prawie nie ma klasycznych biur podróży. Chodzi o firmy, które wynajmowały samoloty czarterowe, miały zarezerwowaną konkretną pulę pokoi hotelowych w różnych obiektach i to sprzedawały jako gotowe wycieczki. Tak do dziś działa w Polsce Itaka, Rainbow, Coral Travel, Join UP!, a na arenie międzynarodowej TUI. U nas te marki mają się bardzo dobrze. Ale jesteśmy jednym z ostatnich takich rynków.
W Wielkiej Brytanii dominuje już model pakietowania dynamicznego. Biura podróży, a często nawet bardziej pośrednicy w rezerwacjach, zamiast wynajmować cały samolot i konkretne pokoje, opierają się na powszechnie dostępnej ofercie. To znaczy, że rezerwują loty w samolotach rejsowych, a nocleg klient wybiera z ogromnej bazy dostępnej na miejscu, a nie z listy, którą wcześniej wybrał dla nich touroperator.
Taki sposób podróżowania pozwala na znacznie lepsze dopasowanie do oczekiwań podróżnych, obniżenie ceny wyjazdu lub znaczne jej podwyższenie przy organizacji luksusowego urlopu. Tego typu podróże są też bardziej elastyczne, bo mogą trwać tydzień, ale równie dobrze od trzech do czterech dni albo i trzy tygodnie. I to właśnie ten rynek coraz bardziej podgryza klasycznych touroperatorów, doprowadzając do upadków biur podróży, także w Polsce. I nie chodzi tu tylko o dawnego Neckermanna. Na Zachodzie niemalże całkowicie ich wyparli. U nas dopiero zaczynają się dynamiczne pakiety turystyczne.






