Aleksander Kwaśniewski
Kwaśniewski zburzył narrację Nawrockiego Fot. Shutterstock.com / ERA Foto

Niedawno media obiegła historia Karola Nawrockiego o niepokojącym incydencie z jego kampanii wyborczej, podczas którego rzekomo mogło dojść do próby otrucia obecnego prezydenta. Na temat tego zdarzenia wypowiedział się Aleksander Kwaśniewski, który wyraził swoje dość ostre stanowisko.

REKLAMA

Książka profesora Andrzeja Nowaka pod tytułem "Skąd się wziął Karol Nawrocki", która jest wywiadem rzeką z prezydentem, ma ukazać się 8 lipca. Niektóre jej fragmenty zostały jednak wcześniej udostępnione na portalu wPolityce.pl. Zamiast politycznych tematów, wynikła z nich jednak historia rodem z kryminalnych opowieści.

Karol Nawrocki opisuje tam bowiem dziwny incydent, który miał miejsce jeszcze za czasów kampanii prezydenckiej, podczas którego mogło dojść do próby otrucia popieranego przez PiS kandydata. O ten właśnie wątek został zapytany Aleksander Kwaśniewski.

Kwaśniewski bezlitosny dla prezydenta

Ostatnio w TVN24, podczas wywiadu z Aleksandrem Kwaśniewskim, padło pytanie o wspomniany fragment książki. Były prezydent podszedł do sprawy dosyć sceptycznie.

– Jeżeli tak było, no to dziwię się, że dowiadujemy się o tym po roku. Poza tym to jest poważna sprawa. Jeżeli ten stan był tak ciężki, to ważne by było jakieś świadectwo medyczne, które pokazuje, co tam miało miejsce – skomentował.

Następnie odniósł się do sugestii prowadzącej, że Nawrocki mógł nie potrzebować lekarza, bo jest takim "twardzielem". – To po co nam głowę zawraca tymi historiami? To jest dobre do wspomnień na emeryturze, że "chcieli mnie otruć, a zobaczcie, byłem taki twardy, że się nie dałem" – tłumaczył Kwaśniewski.

– Jak widać, jeżeli ktoś go chciał otruć, to nie był to skuteczny atak, ale moim zdaniem, to wszystko to jest bzdura i nie ma się czym zajmować – podsumował temat.

Warto dodać, że ostatnio Aleksander Kwaśniewski w rozmowie dla naTemat, przeprowadzonej przez Katarzynę Zuchowicz, wspominał również, co najbardziej nie podoba mu się w prezydenturze Nawrockiego oraz na czym zależy obecnej głowie państwa.

Co dokładnie stało się podczas kampanii?

Przypomnijmy, że opisywany w książce incydent miał wydarzyć się 15 maja 2025 r., czyli trzy dni przed I turą wyborów prezydenckich. Gdy sztab kandydata PiS odwiedził Ząbkowice Śląskie i Dzierżoniów, Karol Nawrocki miał nagle zasłabnąć. Rzekomo miało być to skutkiem podania mu substancji zagrażających życiu lub zdrowiu.

"Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko" – wspomina Nawrocki na łamach książki.

Obrazowo opisuje, co miało się z nim dziać: "Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu 'Egzorcysta'. Kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut".

Sprawą ostatecznie zainteresowały się organy ścigania. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie z urzędu, dotyczące "podejrzenia narażenia obecnego Prezydenta RP Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w toku kampanii wyborczej w 2025 r.".

Do historii odnosił się również minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, który w trakcie rozmowy w RMF FM wskazał, że cała teoria o rzekomej próbie otrucia Karola Nawrockiego ma spore dziury logiczne.