
We wtorek 7 lipca na kanale węgierskiej telewizji państwowej M1 pojawiła się czarna plansza. Program informacyjny nagle przestał nadawać, a zamiast tego wyświetlono komunikat o tym, że publiczne media nie mogą kłamać. Premier Węgier Péter Magyar z kolei przekazał w mediach, że to historyczny dzień.
We wtorek 7 lipca w publicznych mediach węgierskich – telewizji M1 oraz Radiu Kossuth – przerwano nadawanie programów informacyjnych. Na ekranach telewizorów wyświetlona została czarna plansza z komunikatem, z kolei w radiu, jak informuje portal Interia, zaczęła grać muzyka klasyczna węgierskiego kompozytora Béli Bartóka. Działania te są pokłosiem niedawnej zmiany rządu na Węgrzech i reform zapowiadanych przez nowego premiera kraju, Pétera Magyara.
Komunikat w węgierskiej telewizji publicznej. "Przepraszamy"
W trakcie trwania stałej ramówki w telewizji M1 program informacyjny został nagle przerwany. Widzowie zobaczyli na swoich ekranach czarne tło, na którym wyświetlono oficjalny komunikat zawierający przeprosiny oraz zapowiedź głębokich zmian w strukturze państwowych nadawców.
"Media publiczne nie mogą kłamać. Przepraszamy za to, że robiliśmy to przez lata. Media publiczne przechodzą obecnie gruntowną przebudowę, aby w przyszłości mogły być niezależne i wiarygodne. Serwis informacyjny został tymczasowo zawieszony. Prosimy pozostać z nami" – brzmi treść komunikatu wyświetlanego w węgierskiej telewizji M1.
Telewizja M1 ma ruszyć ponownie wieczorem, ale na razie widzowie nie zobaczą tam żadnych programów informacyjnych. Podobnie będzie w Radio Kossuth, gdzie też póki co zabraknie wiadomości. Serwisy informacyjne mają wracać stopniowo, w miarę jak w redakcjach będą wprowadzane kolejne zmiany w składzie.
Premier Węgier zabrał głos
O tych działaniach poinformował od razu w mediach społecznościowych premier Węgier Péter Magyar.
"Historyczny dzień. Dziś propaganda nadawana w węgierskich mediach publicznych dobiegła wreszcie końca. Kłamali nocą. Kłamali dniem. Kłamali na każdym kanale. To koniec." – przekazał premier Węgier.
Warto przypomnieć, że nowy szef rządu na Węgrzech zapowiadał taki krok już dużo wcześniej. Péter Magyar zaraz po kwietniowym zwycięstwie partii Tisza mówił wprost, że jego rząd zawiesi programy informacyjne w mediach publicznych. Miały one zostać wyłączone do czasu, aż będzie można zagwarantować tam całkowicie bezstronny przekaz. Wcześniej przez lata te media były po prostu jednym z głównych filarów systemu Viktora Orbána.
Gdzieś to już widzieliśmy, czyli wracają wspomnienia z 2023 roku w Polsce
Bardzo podobne wydarzenia miały przecież miejsce w naszym kraju w grudniu 2023 roku, również zaraz po zmianie władzy. Nowy rząd Koalicji 15 października zmienił wtedy szefów mediów publicznych: TVP, PAP i Polskiego Radia. Wcześniej stacje te były kontrolowane przez poprzednią władzę i powszechnie oskarżane o uprawianie propagandy na rzecz partii Jarosława Kaczyńskiego.
W trakcie tamtych zmian nagle przerwano nadawanie kanału TVP Info. Zamiast programu informacyjnego widzowie stacji zobaczyli najpierw blok reklamowy zapożyczony z TVP1, a następnie zaczęto emitować serial historyczny "Korona królów". Od tamtego momentu zmienił się też główny program wieczorny – zamiast dotychczasowych "Wiadomości" na antenie TVP1 widzowie oglądają do teraz serwis informacyjny "19:30". Wszystkie te reformy wywołały wtedy ogromny sprzeciw ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości.
