Ryanair wskazał najgorsze lotniska w Europie
Ryanair wskazał najgorsze lotniska w Europie w te wakacje. Polska na liście Fot. BalkansCat/Shutterstock

Nowy unijny system kontroli granicznej EES paraliżuje ruch na europejskich lotniskach, a pasażerom grożą nawet kilkugodzinne kolejki. Ryanair wskazał porty lotnicze, które kompletnie nie radzą sobie z obsługą podróżnych w szczycie sezonu wakacyjnego – wśród nich znalazło się jedno lotnisko z Polski.

REKLAMA

Wprowadzony w kwietniu unijny system wjazdu/wyjazdu (Entry/Exit System, czyli EES) stał się źródłem problemów pasażerów podróżujących po Europie. Irlandzkie linie lotnicze Ryanair opublikowały oficjalny komunikat, w którym wymieniają porty lotnicze najbardziej dotknięte kryzysem. Według przewoźnika, lotniska wykazały się brakiem przygotowania na przyjęcie wzmożonego ruchu turystycznego w wakacje.

Ryanair: "Pasażerowie nie mogą być królikami doświadczalnymi"

Na czarnej liście Ryanaira znalazły się przede wszystkim porty turystyczne w Europie Południowej i Zachodniej, w tym hiszpańskie lotniska Teneryfa Południe, Palma de Mallorca, Alicante i Malaga, włoskie Mediolan-Bergamo i francuskie Paryż-Beauvais. Co szczególnie istotne dla Polaków, jako jeden z najgorszych punktów kontrolnych wskazano również lotnisko w Krakowie.

Dyrekcja Ryanaira nie szczędzi ostrych słów pod adresem Unii Europejskiej i rządów poszczególnych państw członkowskich. Neal McMahon, dyrektor operacyjny linii, podkreślił, że pasażerowie i ich rodziny nie mogą być traktowani jak "króliki doświadczalne" podczas wdrażania wadliwego systemu.

Ryanair domaga się od europejskich władz zawieszenia funkcjonowania systemu EES przynajmniej do września, podając za wzór Grecję, która już zdecydowała się na przesunięcie wdrożenia tych przepisów ze względu na ochronę własnego sektora turystycznego.

Chociaż kontrole EES dotyczą jedynie podróżnych posiadających paszporty spoza Unii Europejskiej i strefy Schengen, zatory na lotniskach mogą dotknąć także Polaków. Funkcjonariusze na lotniku obsługują jednocześnie zarówno obywateli UE, jak i tych z państw trzecich, a niedobór personelu sprawia, że czas oczekiwania wydłuża się dla wszystkich podróżnych.

Szef lotniska w Rzymie obnaża błędy systemu

Głos w dyskusji zabrała również druga strona konfliktu, czyli zarządzający europejskimi portami. Marco Troncone, dyrektor zarządzający rzymskim lotniskiem Fiumicino, odpiera zarzuty o złe przygotowanie lotnisk. Jak ujawnił w rozmowie z "The Times", od momentu pełnego wdrożenia EES w kwietniu, średni czas odprawy na granicy wzrósł dwukrotnie. Rzymskie lotnisko, które obsługuje ponad 50 milionów podróżnych rocznie, zdołało zoptymalizować procedurę i skrócić czas z dwóch minut do 90 sekund, jednak nawet taki wynik jest niemożliwy do pogodzenia z przepływem 50–60 tysięcy osób w trakcie doby.

Dyrektor Fiumicino twierdzi, że problem nie leży w sposobie implementacji przepisów przez lotniska, tylko w samym unijnym systemie. EES wprowadza dodatkowe kroki, które po prostu same z siebie wydłużają czas, jaki podróżni muszą spędzić na lotnisku. W momentach nasilenia ruchu te z pozoru krótkie chwile kumulują się, tworząc ogromne, dochodzące do pięciu godzin kolejki na lotniskach.