W Wilnie odkryto insygnia polskich królów
Odkrycie w Wilnie Fot. vedrana2701/Shutterstock

Przez blisko sto lat uważano je za stracone. Ukryte na początku II wojny światowej insygnia grobowe polskich królów i królowych właśnie wróciły na widok publiczny. Litewskie media i badacze rozpisują się o przełomie, którego skala zaskoczyła Europę.

REKLAMA

W Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie otwarto właśnie wystawę "Ukryte w głębi". Ekspozycja po raz pierwszy od niemal wieku pokazuje światu oryginalne, zapomniane insygnia grobowe polskich królów i królowych. To dowód na to, że sekrety przeszłości potrafią nadal potrafią zaskakiwać. Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie: ostatnio głośno było o mieczu znalezionym nad polskim morzem, a także o zaginionym mieście, o którego odkryciu rozpisywały się nawet zagraniczne media. W maju polskie morze odsłoniło natomaist wrak z czasów II wojny światowej, który również jest niezwykłą pamiątką minionych wydarzeń.

Sekret schowany przed wojną. Skarby naszych królów ponownie odkryte

Wszystko zaczęło się latem 1931 roku, gdy powódź podmyła fundamenty wileńskiej katedry. To wtedy, zupełnie przypadkowo, natrafiono na podziemne krypty, a w nich na szczątki i przedmioty należące do króla Aleksandra Jagiellończyka oraz królowych Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny. Radość z odkrycia nie trwała jednak długo. Widmo nadciągającej wojny zmusiło duchownych do podjęcia szybkiej decyzji. Skarby musiały zniknąć, by nie wpaść w ręce okupantów. Zupełnie jak legendarny złoty pociąg ze skarbem III Rzeszy.

Przez kolejne dekady miejsce, w którym były przechowywane, pozostawało tajemnicą. Choć w 1985 roku udało się odnaleźć część katedralnego skarbca, najważniejsze przedmioty wciąż uznawano za zaginione. Dopiero dwa lata temu, pod koniec 2024 roku, udało się ponownie trafić na ich ślad.

– Obecnie, gdy europejskie insygnia królewskie zostały przebadane tak dogłębnie, że odkrycia na taką skalę są mało prawdopodobne, odnalezienie przedmiotów, które wielu uważało za bezpowrotnie utracone, jest wydarzeniem o znaczeniu międzynarodowym – podkreśla prof. dr hab. Andrzej Betlej, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu w Krakowie. – Kiedy wiadomość o insygniach wileńskich ujrzała światło dzienne, została w Polsce przyjęta z autentycznym entuzjazmem. Od razu zrozumiałem, że jesteśmy świadkami historycznego momentu.

Iluzje dawnych mistrzów. W taki sposób pokazywano bogactwo

Poza trzema koronami pogrzebowymi, berłem i królewskim jabłkiem, zwiedzający wystawę w Wilnie mogą z bliska przyjrzeć się biżuterii dawnych władczyń. W gablotach umieszczono np. złoty łańcuch Barbary Radziwiłłówny. Prawdziwym unikatem jest medalion Elżbiety Habsburżanki, który jubiler stworzył z jedynej zachowanej na świecie, dziesięciodukatowej monety z 1533 roku, przedstawiającej Zygmunta I Starego oraz Zygmunta II Augusta.

Co ciekawe, współczesna konserwacja zabytków pozwoliła odkryć sekrety i przekłamania samych renesansowych rzemieślników. Okazało się, że już przed wiekami stosowano triki optyczne, by spotęgować wrażenie bogactwa. Co to oznacza? Dzisiejsze eksponaty zdradzają stare techniki: insygnia składały się na przykład ze specjalnie wydrążonych granatów, które imitowały rzadkie rubiny, a kryształy łączyło się z czerwonym podkładem, który tworzył efekt kamieni szlachetnych.