
Od kilku dni cała Polska żyje dramą, która skończyła się wyrzuceniem z samolotu uczestniczek wieczoru panieńskiego. Niestety takie sytuacje na polskich lotniskach są codziennością, a niesforne turystki zostały właśnie pokonane przez pewnego zapominalskiego Szwajcara.
Kto na lotnisku pracuje, ten się w cyrku nie śmieje. Im dłużej patrzę na "kreatywność" podróżnych, tym dłużej się zastanawiam, w którą stronę zmierzamy jako społeczeństwo. Zrujnowany wieczór panieński i wyrzucenie pasażerek to jeden z przykładów, które odbierają nadzieję. Na lotnisku w Krakowie tylko w ostatni weekend strażnicy graniczni mieli dwie interwencje, które powinny być przestrogą dla innych.
Szwajcar na lotnisku w Krakowie zapomniał o prezencie. Na "bombowy żart" też się nie zdecydował
Plagą na polskich lotniskach są w dużej mierze walizki zostawione bez opieki, a także "bombowi żartownisie". Ta ostatnia grupa to osoby, które podczas odprawy lub kontroli bezpieczeństwa twierdzą, że mają w plecakach i walizkach bomby, granaty, dynamit itp. Na taki żarcik nie zebrało się Szwajcarowi, który z lotniska Kraków-Balice leciał do Norwegii. W jego przypadku nawet byłoby to prawdą, a nie dowcipem.
Podczas rutynowej kontroli w bagażu mężczyzny znaleziono naboje. Po fakcie podróżny przyznał się, że zapomniał, że ma je przy sobie. Miały one być prezentem od znajomego. Ustaleniem, jak było naprawdę, zajmą się odpowiednie służby, bo Szwajcar nie miał żadnych zezwoleń na przewożenie i posiadanie broni, więc złamał polskie prawo i odpowie z art. 263 § 2 k.k., tj. za nielegalne posiadanie broni lub amunicji. Dodatkowo mężczyzna musiał zapomnieć o dalszej podróży.
"Karpacki Oddział Straży Granicznej apeluje do podróżnych o dokładne sprawdzanie zawartości swoich bagaży przed udaniem się na lotnisko. Pamiątki z wakacji, prezenty od znajomych czy znalezione przedmioty militarne (w tym łuski lub naboje) mogą stać się przyczyną poważnych problemów prawnych" – przekazali w komunikacie strażnicy graniczni.
Zobacz także
Pozazdrościł sławy paniom z samolotu do Chorwacji? Też zrobił awanturę na pokładzie
Podczas weekendu bardzo głośno komentowane było zachowanie polskich turystek, które miały lecieć na wieczór panieński do Chorwacji. Jednak już na pokładzie pokłóciły się do tego stopnia, że 5 z nich zostało wyrzuconych z pokładu. Może to idealny dowód na to, że miejsca obok siebie w samolotach nie są taką idealną opcją? Zobaczymy, co przyniosą zmiany prawa lotniczego.
Niesłusznie przykład z pań wziął także Polak, który miał lecieć do Zurychu. Jak podaje Straż Graniczna, mężczyzna, będąc już na pokładzie, zaczął się awanturować i ignorować polecenia wydawane przez załogę. Interwencja pilota także nie pomogła, więc postanowił on wezwać służby, aby usunęły kłopotliwego mężczyznę z pokładu. Podobnie jak w wielu wcześniejszych przypadkach tego typu, Polaka skreślono z listy pasażerów, a samolot opuścił w towarzystwie funkcjonariuszy. Został też ukarany mandatem i musiał zapomnieć o dalszej podróży.
Polscy turyści powinni wziąć przykład z tych i wielu innych incydentów na naszych lotniskach. Każdy wybryk w postaci ryzykownego żartu o materiałach wybuchowych, chwila zapomnienia i zostawienie bagażu bez opieki czy wulgarne i agresywne zachowania spotykają się z natychmiastową reakcją Straży Granicznej i załóg. Lotniska są miejscami podwyższonego ryzyka, w których, zwłaszcza w wakacje, przebywają dziesiątki tysięcy osób dziennie. Troska o ich bezpieczeństwo pozostaje najważniejsza, stąd zdecydowane działania.






