
Witalij Kliczko, znany ze swoich bokserskich dokonań w ringu, a obecnie pełniący funkcję mera Kijowa, otwarcie skrytykował ostatnią decyzję Wołodymyra Zełenskiego o odwołaniu ukraińskiego ministra obrony. Zresztą zarówno Witalijowi, jak i jego bratu Władimirowi z prezydentem Ukrainy nie jest po drodze już od dłuższego czasu, co wielokrotnie potwierdzały ich publiczne wypowiedzi.
Bracia Kliczko to byli zawodnicy boksu w kategorii wagi ciężkiej, którzy po zakończeniu kariery sportowej zaangażowali się w ukraińską politykę. Władimir Kliczko jest legendą ringu – ma na koncie m.in. złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Atlancie oraz tytuły mistrza świata wielu organizacji bokserskich, w tym WBC.
Witalij Kliczko również osiągał sukcesy jako mistrz świata WBC, jednak w jego przypadku to polityka odegrała większą rolę. Od 12 lat sprawuje on urząd mera Kijowa. Obecnie obaj bracia publicznie stają w opozycji do działań prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego.
Mer Kijowa wprost ocenia decyzję Wołodymyra Zełenskiego
Witalij Kliczko w niedawnej rozmowie z niemieckim dziennikiem "Handelsblatt" opisał, jak mieszkańcy Kijowa funkcjonują w obliczu regularnych ataków rakietowych ze strony Rosji. W wywiadzie odniósł się jednak także do ostatniej decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który zdymisjonował ukraińskiego ministra obrony Mychajło Fiodorowa. Mer Kijowa przyznał otwarcie, że "był zszokowany" takim obrotem spraw, a sam ruch nazwał "dużym błędem" prezydenta.
Zdaniem Kliczki, roszady na tym stanowisku negatywnie wpływają na potencjał obronny państwa. Mer Kijowa sugeruje jednocześnie, że dymisja Fiodorowa mogła wynikać z jego rosnącego poparcia społecznego, które obóz rządzący mógł odebrać jako ryzyko w perspektywie przyszłych wyborów.
Jak donoszą media, decyzja prezydenta wywołała szybką reakcję społeczeństwa – w Kijowie oraz innych ukraińskich miastach zorganizowano liczne protesty przeciwko odwołaniu ministra.
Zobacz także
Wraca sprawa nieobecności Zełenskiego w Gdańsku
Sygnały świadczące o tym, że bracia Kliczko nie są zwolennikami wszystkich działań Zełenskiego, pojawiały się już wcześniej. W czerwcu obaj wzięli udział w Konferencji Odbudowy Ukrainy, która odbyła się w Gdańsku. Na wydarzeniu zabrakło jednak samej głowy państwa, co wywołało wówczas spore poruszenie w mediach.
Brak obecności prezydenta skomentował wówczas Władimir Kliczko w rozmowie z Radiem Gdańsk. – Prezydent Wołodymyr Zełenski powinien był przyjechać do Gdańska. Jutro jest jeszcze jeden dzień konferencji. Życzyłbym sobie, żeby się tu pojawił – przekazał rozgłośni. Były pięściarz zwrócił uwagę na ostatnie trudności w relacjach dyplomatycznych i podkreślił, że ważne jest, aby budować przyszłość właśnie teraz, wspólnie z polskimi przyjaciółmi.
Władimir Kliczko wyraził również wdzięczność dla naszego kraju. – Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce. Od 2014 była ona jednym z krajów, jako nasz sąsiad, który niesamowicie nas wspierał – mówił. Dodał przy tym, że historyczne spory między oboma narodami powinny zostać ostatecznie wyjaśnione, co pozwoli patrzeć w przyszłość i skupić się na wspólnym przeciwniku, jakim jest Rosja.
Dyplomatyczna odpowiedź mera Kijowa
Podczas gdańskiej konferencji głos zabrał także Witalij Kliczko. Dziennikarz Wirtualnej Polski zapytał mera, czy wyobraża sobie konferencję na rzecz odbudowy Kijowa bez udziału burmistrza miasta, i czy w związku z tym można rozmawiać o odbudowie całego kraju bez obecności prezydenta. Witalij Kliczko na początku zareagował na to pytanie wymownym milczeniem, po czym udzielił dyplomatycznej odpowiedzi.
– Zasadniczo idziemy w tym samym kierunku, co rząd centralny. Jednak to samorząd lokalny jest odpowiedzialny za świadczenie usług bezpośrednio na miejscu. Słuchamy problemów naszych obywateli i robimy wszystko, co w naszej mocy, aby sprostać wyzwaniom, z którymi mierzymy się każdego dnia – odpowiedział mer Kijowa cytowany przez portal WP.






