Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki
Rozmowa "ostatniej szansy" Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim zakończyła się fiaskiem. Fot. Shutterstock.com

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego zakończyło się, ale... dalej nie wiemy, co dalej. Nie rozwiewa tego także wpis rzecznika PiS. "Rozmowy nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej" – napisał Rafał Bochenek.

REKLAMA

W czwartek po południu zakończyło się "spotkanie ostatniej szansy" przy ul. Nowogrodzkiej pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim. Zapowiedział je 22 lipca rzecznik PiS, Rafał Bochenek.

Nie ma rozstrzygnięcia sporu między Morawieckim a Kaczyńskim

"Zakończyło się spotkanie p.prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego z p. wiceprezesem Mateuszem Morawieckim. Rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej" – poinformował w czwartek w serwisie X Rafał Bochenek i dodał, że "wszyscy parlamentarzyści w naszym środowisku politycznym mają te same prawa, ale także obowiązki".

Rzecznik PiS tradycyjnie, tak jak w większości swoich wpisów w ostatnich dniach, przypomniał raz jeszcze o zasadach i twardym ultimatum, które wisi nad głowami członków partii do końca dzisiejszego dnia.

"Czas na złożenie oświadczeń o przynależności do partii obowiązuje do końca dnia. Pan prezes Jarosław Kaczyński od zawsze podkreśla, że jedność środowisk patriotycznych jest gwarancją dobrej przyszłości naszej Ojczyzny" – przekazał Bochenek.

Z doniesień medialnych wynika, że Mateusz Morawiecki po opuszczeniu siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej nie komentował spotkania dziennikarzom.

Konflikt ws. stowarzyszeń podzielił PiS

15 kwietnia 2026 roku Mateusz Morawiecki powołał stowarzyszenie "Rozwój Plus". Jego inicjatywa spotkała się z bardzo chłodnym przyjęciem ze strony partii. Wiceprezesowi PiS zależało na tym, by partia większy nacisk kładła na dialog z różnymi środowiskami i starała się dotrzeć do "mitycznego centrum".

Wizja Mateusza Morawieckiego nie jest zgodna z ostatnimi działaniami partii Jarosława Kaczyńskiego. Prezydium ugrupowania jako kandydata na premiera wybrało Przemysława Czarnka, który reprezentuje skrajnie prawicowe skrzydło PiS. Były szef MEN bardzo szybko podjął się zadania przejęcia konserwatywnego elektoratu, który w tej chwili stoi za wysokimi wynikami sondażowymi Konfederacji WiN i Konfederacji Korony Polskiej. Jego wypowiedzi o "oze-sroze", tradycjonalistyczny stosunek do wartości rodzinnych i zaplecze polityczne związane silnie z Kościołem katolickim umocniły kurs ideowy prawicowej partii.

Zarzuty Mateusza Morawieckiego dotyczyły właśnie tego kursu. Polityk zwracał uwagę na konieczność zawalczenia o wyborców, którym zależy przede wszystkim na kontynuowaniu dotychczasowej polityki PiS. Były premier podkreślał swoje zasługi dla partii właśnie przez pryzmat programów socjalnych, wprowadzanych przez rząd tarcz, a także "zgody, ambicji, solidarności i rozwoju". Według Mateusza Morawieckiego PiS powinno walczyć o "każdy głos", a nie tylko o poparcie skrajnej prawicy. Jego stowarzyszenie "Rozwój Plus" miało być "drugim płucem PiS", które będzie w stanie zadbać o interes mniej radykalnych wyborców.

Zresztą narracja przyjęta przez Przemysława Czarnka nie przyniosła dużych korzyści sondażowych. PiS przegrywa z Koalicją Obywatelską, według średnich sondażowych nie ma też zdolności koalicyjnej z jedną z Konfederacji, rząd musiałby powstać na kanwie szerokiego prawicowego sojuszu.

PiS twardo stoi za Czarnkiem

Pierwotnie Prawo i Sprawiedliwość zareagowało na pomysł Mateusza Morawieckiego negatywnie. Osoby, które brały udział w działalności stowarzyszenia, miały utracić miejsca na listach PiS w kolejnych wyborach.

Ostatecznie partia porzuciła ten pomysł, a kwestia stowarzyszeń zeszła na dalszy plan. Mateusz Morawiecki prężnie zapowiadał "grille" i spotkania ze zwolennikami jego pomysłu na politykę. W tle konfliktu odbywały się mniejsze słowne przepychanki pomiędzy poszczególnymi politykami PiS, a także pewne wpadki wizerunkowe Przemysława Czarnka, w tym słowa na temat Ukrainy, które zostały skrytykowane 14 lipca przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Czarnek zasugerował, że wsparcie dla Kijowa powinno być uzależnione od prowadzenia przez naszych sąsiadów "proludzkiej polityki" i zapowiedział apel w tej sprawie do innych państw, które militarnie wspierają Ukrainę. Były szef MEN nawiązywał do ostatnich skandali związanych z polityką historyczną i decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu imienia UPA jednej z jednostek wojskowych.

Dalsza część artykułu poniżej.

Strona rządząca błyskawicznie wypunktowała tę wypowiedź, sugerując, że jest ona niezgodna z linią partii, w tym ze światopoglądem prezentowanym przez nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński w trakcie skandalu spotkał się z Przemysławem Czarnkiem. W tym samym czasie PiS zaostrzył kurs wobec stowarzyszenia "Rozwój Plus". 15 lipca Rafał Bochenek poinformował o skierowaniu przez prezydium partii ultimatum, w którym zawarto żądanie zachowania dyscypliny i podpisanie oświadczenia o braku udziału w stowarzyszeniach politycznych oraz przekazania go szefowi klubu parlamentarnego PiS Mariuszowi Błaszczakowi.

Rafał Bochenek podkreślał, że decyzja władz partii jest ostateczna i wzywał każdego parlamentarzystę i europarlamentarzystę do złożenia stosownego oświadczenia do końca dnia w czwartek 23 lipca.