Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz będzie musiał stawić się przed sądem za znieważenie funkcjonariuszy SKW Fot. Shutterstock.com / Fotokon

Antoni Macierewicz odpowie prawnie za znieważenie kierownictwa SKW, nazywając je "agentami rosyjskimi". W czwartek 23 lipca prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko posłowi PiS.

REKLAMA

W czwartek 23 lipca Prokurator Generalny Waldemar Żurek poinformował, że do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Antoniemu Macierewiczowi. Podstawą podjęcia kroków prawnych jest wypowiedź posła PiS z mównicy sejmowej w 2025 roku.

Polityk nazwał wówczas szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr. Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców – płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto – "agentami rosyjskimi". Macierewicz zarzucił im współpracę z rosyjskimi służbami.

Prokurator Generalny komentuje zarzuty wobec Macierewicza

"To oskarżenia uderzające w osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa i wiarygodność instytucji, które chronią Rzeczpospolitą przed działalnością obcych służb" – przekazał Waldemar Żurek w serwisie X.

Prokurator Generalny dodał także, że "jeżeli ktoś publicznie formułuje tak poważne oskarżenia, musi być gotowy ponieść za swoje słowa odpowiedzialność przed niezależnym sądem", po czym zaznaczył na koniec, że o winie Antoniego Macierewicza rozstrzygnie teraz wymiar sprawiedliwości.

Z komunikatu wydanego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie wynika, że sprawą zajmie się Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. Zgodnie z przepisami Kodeksu karnego za czyny zarzucane Antoniemu Macierewiczowi grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku.

Decyzja prokuratury jest efektem wielowątkowego postępowania. Jak już informowaliśmy w naTemat, 9 czerwca Antoniemu Macierewiczowi postawiono zarzuty znieważenia funkcjonariuszy publicznych oraz ich pomówienia. Z kolei wcześniej, 30 kwietnia, polityk decyzją Sejmu stracił immunitet, co umożliwiło śledczym pociągnięcie go do odpowiedzialności.

Skandaliczne słowa Macierewicza z mównicy Sejmowej

Przypomnijmy, że kontrowersyjna wypowiedź Antoniego Macierewicza miała miejsce 11 września 2025 roku. Podczas debaty sejmowej dotyczącej naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony poseł PiS w ostrych słowach ocenił kierownictwo SKW, czyli szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr Jarosława Stróżyka i jego zastępców, płk Krzysztofa Duszę i płk Artura Pluto.

– To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 roku... – zaczął Macierewicz, jednak zdania nie dokończył, gdyż jego słowa wywołały poruszenie i oburzenie na sali sejmowej.

Po czasie poseł PiS zdecydował się jednak na kontynuowanie swojej wypowiedzi, za którą teraz odpowie przed sądem. – Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje. A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi – stwierdził były szef MON.

Warto zauważyć, że oskarżenia o spoufalanie się z Rosją to jeden z częstszych zarzutów padających z ust Antoniego Macierewicza. Jak informowaliśmy w naTemat, zaledwie kilka dni temu poseł PiS podczas wystąpienia w Sejmie znowu odpalił się i oskarżał – tym razem funkcjonariuszy policji – o "działanie na rzecz Putina".