
Dla większości podróżnych urlop to kwestia kilku dni, a w najlepszych przypadkach – tygodni. 77-letnia obywatelka USA w tym roku pobiła jednak wszystkie rekordy. Na emeryturze postanowiła porzucić całe swoje dotychczasowe życie i wyruszyła w podróż, której finałową stację zaplanowano dopiero za 15 lat.
"Odyseja" to starożytny grecki epos opowiadający historię wieloletniej tułaczki króla Itaki. W 2026 roku nazwa ta przywołuje zazwyczaj skojarzenie z hollywoodzkim filmem w reżyserii Christophera Nolana, który przedstawia unowocześnioną wersję opowieści o Odysie wracającym do domu po wojnie trojańskiej. W recenzjach można przeczytać, że "Odyseja" to najlepszy film Nolana od lat.
Na filmie się jednak nie kończy, bo od kultowej historii swoją nazwę zaczerpnął również statek Villa Vie Odyssey, który oferuje wyjątkową podróż. Osoby, które zdecydują się na kupienie biletu, muszą jednak być przygotowane na wyjątkowo długi urlop, bo statek będzie płynął przez następne 15 lat.
77-letnia Amerykanka wyruszyła w 15-letni rejs
O tej ciekawej inicjatywie świat dowiedział się za sprawą Sharon Lane, 77-letniej kobiety z Kalifornii, która udzieliła wywiadu CNN Travel. Zamiast wyjechać w kilkumiesięczną podróż dookoła świata, emerytka postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Wszystkie oszczędności wydała na zakup kabiny na statku Villa Vie Odyssey, na którym planuje spędzić kolejne 15 lat, stale żeglując wokół globu.
Zastanawiacie się, ile kosztuje takie doświadczenie? Nie jest to rozrywka dla oszczędnych, bo ceny zaczynają się od 129 tys. dolarów. Jest to cena za kabinę wewnętrzną. Zewnętrzna, z lepszym widokiem, to koszt wyższy o 40 tys. dolarów. Do tego dochodzą miesięczne opłaty eksploatacyjne, które mogą sięgać nawet 3 tys. dolarów od osoby (na miesiąc).
Mimo że w cenie zawarte są też koszty życia, takie jak wyżywienie, sprzątanie, pralnia, podstawowa opieka medyczna i Wi-Fi, trzeba przyznać, że podróż "Odyseją" może uderzyć po kieszeni – podobnie zresztą jak zwykłe wakacje, bo ceny noclegów w Europie rosną dziś szybciej niż inflacja. Lane zdradziła jednak, że według niej jest to tańsze rozwiązanie niż życie w Południowej Kalifornii.
Zobacz także
Wciąż można wynająć lub kupić kabinę na "Odysei"
W przeciwieństwie do tradycyjnych rejsów, które trwają zazwyczaj maksymalnie kilka miesięcy, Villę Vie Odyssey zaplanowano jako "pływającą wspólnotę". Ponad połowa mieszkańców to osoby podróżujące w pojedynkę, a większość pasażerów pochodzi z USA, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Co ciekawe, obłożenie nie jest pełne: na stronie internetowej wciąż można wynająć lub kupić kabinę. Warto też wiedzieć, że w takim gronie liczy się też kultura osobista – ostatnio pisaliśmy w naTemat.pl, jak obrzydliwe zachowanie pasażerki wycieczkowca obiegło cały świat.
Mimo że ceny nie należą do najniższych, podróż "Odyseją" pozwala na zwiedzenie ogromnej części globu. Statek odwiedza łącznie 147 krajów i ponad 425 portów. W latach 2025–2027 rejs skupia się na obszarze Azji Północnej i Południowo-Wschodniej – m.in. archipelagu Indonezji i Filipin, tropikalnych lasach Borneo, a także wybrzeżach Wietnamu i Tajlandii, która zaciska pętlę na turystach i coraz częściej odmawia wjazdu obcokrajowcom.
Na początek 2027 roku zaplanowano z kolei Indie, Sri Lankę i Malezję (przypomnijmy: w tej części świata czeka też nowa opłata dla turystów). W dalszych fazach (2027–2030) statek skieruje się m.in. w stronę Australii, wysp Pacyfiku, Afryki, a także obu Ameryk (przewidziano także rejsy po Amazonce, Karaibach i Antarktydzie).






