
Chociaż miał to być szybki, trzygodzinny powrót z wakacji do Polski, skończyło się na niemal dobowej tułaczce, spaniu na podłodze i konieczności szukania transportu na własną rękę. Pasażerowie lotu Ryanaira z Reggio di Calabria do Katowic mówią wprost, że zostali pozostawieni sami sobie.
Dla Polaków wracających z południa Włoch poniedziałek 27 lipca miał być według planu dniem podróży do domów. Samolot rejsu FR7104 do Katowic miał wystartować o godzinie 8:55. Jednak zamiast boardingu, pasażerowie na miejscu zderzyli się z serią opóźnień. Lot przełożono najpierw na 9:35, potem na 14:00, aż wreszcie ustalono, że samolot odleci o godzinie 3:10 kolejnego dnia. To był jednak dopiero początek problemów.
Ryanair zostawił pasażerów samych sobie. "Zarezerwujcie transport na własną rękę"
Na ciągłym ogłaszaniu kolejnych opóźnień się nie skończyło, a przewoźnik przeszedł sam siebie. Pasażerowie otrzymali wiadomość SMS informującą, że ich wylot odbędzie się z oddalonego o około 130 kilometrów portu lotniczego w Lamezii Terme, a dojazd muszą zorganizować sobie sami. A wszystko to w szczycie sezonu, gdy tworzą się ogromne kolejki na lotniskach w całej Europie.
– Ryanair zbył pasażerów krótką wiadomością SMS z poleceniem dotarcia do Lamezii Terme na własną rękę – relacjonuje pani Weronika, jedna z turystek, w rozmowie z Wirtualną Polską. Linia lotnicza w przesłanej wiadomości zapowiedziała, że zwróci koszty przejazdu dopiero po złożeniu reklamacji przez stronę internetową. To właśnie na tym etapie najbardziej przydaje się znajomość praw pasażera linii lotniczych.
Po dotarciu na lotnisko w Lamezii Terme około godziny 20:30 na Polaków czekała jednak kolejna niespodzianka. Okazało się, że obsługa portu w ogóle nie została poinformowana o przekierowaniu rejsu z Reggio di Calabria. Lot do Katowic nie wyświetlał się nawet na tablicy odlotów. A dodajmy, że trasa ta jest jedną z tych, które Ryanair odwołuje w sezonie zimowym.
Przełom nastąpił dopiero po działaniach samych pasażerów. Jedna z podróżnych zdecydowała się skontaktować z polskim konsulatem. Dopiero po oficjalnej interwencji, około godziny 21:00, lotnisko potwierdziło informację o nocnym rejsie do Polski.
Zobacz także
Kuriozalna "rekompensata" Ryanaira
Oprócz braku informacji, pasażerowie najbardziej skarżą się na zignorowanie ich potrzeb przez przewoźnika. Jedyną formą wsparcia, jaką zaoferował Ryanair koczującym na lotnisku turystom, były dwa vouchery na posiłki o wartości 4 euro (ok. 17,30 zł). Co więcej, zdaniem pasażerów, można je było zrealizować jedynie na pierwszym lotnisku – w Reggio di Calabria – z którego i tak musieli wcześniej wyjechać.
Ostatecznie samolot z polskimi turystami wylądował w Katowicach we wtorek 28 lipca o godzinie 6:00 rano, czyli prawie dobę później, niż zakładał pierwotny plan. Ryanair odniósł się już do całej sprawy. Irlandzki przewoźnik poinformował, że obecnie analizuje przebieg sytuacji.
Nie jest to pierwszy raz, gdy niskobudżetowy przewoźnik zawodzi. W tym miseiącu pisaliśmy o kuriozalnej sytuacji, jaka spotkała klientów Wizz Aira. Węgierska linia samowolnie zmieniała rezerwacje pasażerów, a niektórym skróciła czas pobytu na wakacjach z kilku dni do 35 minut. Sytuacja rozwiązała się dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media.






