
Kilka dni temu Polskę obiegło nagranie przedstawiające brutalną scenę pobicia pary obywateli Ukrainy we Wrocławiu, którzy po wszystkim musieli trafić do szpitala. Teraz oboje apelują do swoich rodaków przebywających w Polsce o ostrożność.
Ostatnimi czasy jesteśmy w Polsce świadkami niepokojąco wzmożonej agresji na tle narodowościowym. W sieci nie brakuje nagrań, na których widać naszych rodaków w wulgarny sposób odnoszących się do obcokrajowców, a przede wszystkim obywateli Ukrainy.
Przykładem może być chociażby głośna sytuacja z udziałem 12-letnich dziewczynek w Bielsku-Białej, czy sprawa spod Warszawy, gdzie w pociągu wyzywano 16-letniego chłopaka (co w tamtym przypadku zakończyło się akurat interwencją innych pasażerów). Niestety, w niektórych przypadkach dochodzi nawet do rękoczynów, co miało miejsce właśnie we Wrocławiu, gdzie na ulicy pobito parę pochodzącą z Ukrainy.
"Jedno przemilczenie może uratować zdrowie"
Dwójka poszkodowanych we Wrocławiu obywateli Ukrainy – 20-letnia Anastazja i 21-letni Maksym – właśnie zaapelowała do swoich rodaków przebywających w naszym kraju. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych przez NEXTA Polska, para została zapytana o rady, jakie miałaby dla innych Ukraińców mieszkających w Polsce.
Jako pierwsza głos zabrała 20-latka. "Ugryź się w język, być trochę bardziej ostrożnym wobec ludzi, bo nigdy nie wiadomo, co komu siedzi w głowie" – zaczęła Anastazja. Dziewczyna przyznała, że rozumie, jak trudne to zadanie, zwłaszcza dla osób, które przyjechały i mieszkały tu jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny.
– Chcesz tu żyć, chcesz budować tutaj swoje życie i swoją przyszłość. I kiedy ktoś mówi ci: "jedź, wracaj do siebie", naprawdę trudno ugryźć się w język i nic nie odpowiedzieć – wyjaśniła. Zaznaczyła jednak jednoznacznie, dlaczego czasem warto odpuścić. – Jedno przemilczenie może uratować i wasze zdrowie i wasze życie – dodała. Zwróciła też uwagę, by być bardziej ostrożnym, nie wdawać się w konflikty oraz "mniej rozmawiać po ukraińsku między sobą w miejscach publicznych".
Następnie sprawę skomentował 21-letni Maksym. Chłopak przestrzegł, by w sytuacjach zagrożenia nie zasłaniać się przepisami i nie zakładać, że na ulicy jest w pełni bezpiecznie. – Przed uderzeniem pięścią czy kopnięciem kolanem prawo cię nie ochroni. Najpierw cię pobiją, a dopiero później będziesz dochodzić swoich praw – zauważył.
Dodał, że regulacje nie mają w takich momentach żadnego znaczenia. – To rehabilitacja, to czas, to cierpienie, dlatego nie tylko na przepisy trzeba patrzeć, ale też na sytuacje – podkreślił. Maksym poradził, by po prostu omijać zagrożenia z daleka, stanąć z boku i nie narażać się niepotrzebnie na niebezpieczeństwo.
Zobacz także
Przebieg brutalnego ataku i zatrzymania sprawców
Przypomnijmy, że do napaści na parę doszło w niedzielę 26 lipca na ulicy Okulickiego we Wrocławiu. Scena pobicia została nagrana z okna jednego z pobliskich mieszkań, a wideo błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Widać na nim trzech napastników, którzy zadają poszkodowanemu mężczyźnie ciosy pięściami, obalają go na ziemię i kopią. Agresorzy zaatakowali również kobietę, uderzając ją w twarz. Motywem ataku była narodowość poszkodowanych.
Jak przekazała "Gazecie Wrocławskiej" matka pobitej 20-latki, funkcjonariusze policji od razu pojawili się na miejscu zdarzenia, a ofiarom udzielono pomocy. Para trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Poszkodowana kobieta doznała poważnych obrażeń szyi, które wymagały założenia szwów. Zarówno u niej, jak i u jej partnera lekarze podejrzewali wstrząśnienie mózgu.
Policjanci zatrzymali już dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w tym pobiciu. Jak poinformowała wrocławska "Gazeta Wyborcza", jeden z nich to Adam C. pseudonim "Cycu" – gangster z więzienną przeszłością, a obecnie zawodnik walczący na gołe pięści. Dziennikarze zauważyli, że mężczyzna jest związany z organizacją Gromda. Drugi z zatrzymanych ma być pseudokibicem, walczącym w formule MMA. Policja wciąż poszukuje trzeciego ze sprawców napaści.
W odpowiedzi na zarzuty pojawiające się w internecie, federacja Gromda wydała oświadczenie. Przedstawiciele organizacji odcięli się od sprawy, podkreślając, że nie mają absolutnie nic wspólnego z tego typu sytuacjami. Co innego jednak sugerują ich posty w mediach społecznościowych o "bronieniu polskich granic", które mocno wskazują na realny charakter ich działalności. Jak zresztą niedawno zauważył Jacek Pałasiński w programie "Allegro ma non troppo", "w Polsce narasta atmosfera pogromu".






