Radosław Sikorski
Śledztwo ws. "zdrady dyplomatycznej" zakończone. Fot. Flickr.com / MSZ / Marcin Maniewski

Po blisko dekadzie zakończyło się jedno z najbardziej politycznie obciążonych śledztw związanych z katastrofą smoleńską. Prokuratura Krajowa umorzyła postępowanie dotyczące tzw. zdrady dyplomatycznej, uznając, że nie doszło do działania na szkodę państwa. Decyzja wywołała natychmiastową reakcję Radosława Sikorskiego.

REKLAMA

"31 lipca 2026 r. prokurator z Prokuratury Krajowej umorzył śledztwo w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej w związku z wyborem podstawy prawnej współpracy z Federacją Rosyjską przy badaniu katastrofy smoleńskiej" – przekazała Prokuratura Krajowa w środę 5 sierpnia.

Śledztwo w tej sprawie trwało niemal 10 lat i dotyczyło decyzji polskich władz (w tym premiera i ministrów) w kwietniu i maju 2010 roku. Politykom (w tym Donaldowi Tuskowi) zarzucane były działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej w związku z tym, jak wyglądała współpraca rządu z Federacją Rosyjską przy ustalaniu przyczyn i przebiegu katastrofy smoleńskiej, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński.

Wielowątkowe śledztwo ws. Smoleńska. Prokuratura kończy pięć ostatnich wątków

Prokuratura podkreśla skalę prowadzonych przez nią działań. "Śledztwo zostało wszczęte 31 sierpnia 2016 r. i miało charakter wielowątkowy. W jego toku przesłuchano w charakterze świadków 488 osób, zgromadzono obszerną dokumentację, w tym kopie czterech opinii prawnych, oraz wystąpiono z wnioskami o międzynarodową pomoc prawną do kilku państw" – czytamy w komunikacie PK.

Śledczy poinformowali o zamknięciu kolejnych pięciu wątków, z czego dwa dotyczą wcześniej wspomnianej "zdrady dyplomatycznej". Wcześniej, 4 marca 2026, podjęto decyzję o częściowym umorzeniu śledztwa. Jak podaje prokuratura, dzisiejsze postanowienie "stanowi decyzję kończącą postępowanie w całości". Rzecznik prasowy PK, Przemysław Nowak, zaznacza jednak, że postanowienie nie jest prawomocne. Od decyzji może odwołać się szef MON lub przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

O jakich pięciu wątkach mówią śledczy? Dwa z nich dotyczą działania na szkodę RP w związku z wyborem podstawy prawnej przy badaniu katastrofy smoleńskiej, a także podpisaniem memorandum dotyczącego przekazania stronie polskiej zapisów z rejestratorów pokładowych.

Trzy pozostałe wątki odnoszą się do: "Zaniechania niezwłocznego powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, przedstawienia rzekomo fałszywych opinii prawnych i niezastosowania procedury ratyfikacji porozumienia dotyczącego zgody Polski na prowadzenie przez organy Federacji Rosyjskiej badania katastrofy na podstawie Załącznika 13 do Konwencji chicagowskiej".

Według PK zdrady nie było. Te argumenty przesądziły o decyzji śledczych

Według PK zastosowanie Załącznika 13 nie stanowiło podstawy prowadzenia polskiego śledztwa karnego, a jego zastosowanie nie oznaczało "oddania Rosji śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej". PK zwraca uwagę, że prokuratura prowadziła i prowadzi własne postępowanie ws. katastrofy. Badanie w trybie przewidzianym przez konwencję "miało na celu ustalenie przyczyn i okoliczności katastrofy oraz zapobieganie podobnym zdarzeniom w przyszłości", a nie służyło ustaleniu winy ani odpowiedzialności karnej.

Zdradą dyplomatyczną miało być też podpisanie Memorandum, które dotyczyło przekazania zapisów rejestratorów pokładowych Tu-154M. Tak przynajmniej wynika z zawiadomienia złożonego przez Antoniego Macierewicza. Z Memorandum wynikało, iż oryginalne zapisy mogły zostać przekazane stronie polskiej dopiero po zakończeniu śledztwa przez stronę rosyjską. Moskwa zobowiązała się do niezwłocznego przekazania ich kopii.

"Śledztwo wykazało, że podpisanie Memorandum nie stanowiło działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej i nie wyczerpywało znamion przestępstwa zdrady dyplomatycznej" – twierdzi PK.

Co więcej, śledczy doszli do wniosku, że strona polska "podjęła wszelkie możliwe działania negocjacyjne zmierzające do uzyskania korzystniejszej treści Memorandum". Wynikało to z faktu, że Siergiej Iwanow, ówczesny wicepremier Rosji, chciał wycofać się z negocjacji. Odmowa podpisania Memorandum mogła prowadzić więc do braku uzyskania nie tylko oryginałów, ale nawet kopii zapisów.

Prokuratura przypomniała też, że komisja mająca zbadać okoliczności katastrofy smoleńskiej powstała 15 kwietnia 2010 roku, a pierwsi eksperci z Polski pojawili się na miejscu zdarzenia już 10 kwietnia.

Dalsza część artykułu poniżej.

Śledczy umorzyli także dwa wątki bez dokonywania merytorycznej oceny, jeden dotyczył fałszywych (rzekomo) opinii prawnych ws. katastrofy i wzajemnych relacji pomiędzy organami RP i Rosji, drugi dotyczył niedopełnienia obowiązków ze strony rządu, polegających na zawarciu porozumienia ze stroną rosyjską w ramach Załącznika 13 do Konwencji chicagowskiej, a nie na procedurze ratyfikacji umowy międzynarodowej.

Radosław Sikorski o "kłamcach smoleńskich". "Będą się smażyć w piekle"

Wicepremier Radosław Sikorski błyskawicznie odniósł się do doniesień PK. Polityk przypomniał, że wygrał sprawę cywilną z Jarosławem Kaczyńskim, czego rezultatem była wpłata w wysokości 50 000 zł na siły zbrojne Ukrainy.

"Oczywiście żaden z kłamców smoleńskich nie przeprosi. Otumanili miliony ludzi, podzielili rodziny, wywołali nienawiść wewnątrz jednego narodu. Będą się za to smażyć w piekle" – czytamy w jego wpisie na X.

Według Radosława Sikorskiego osoby, które stoją za zarzutami o "zdradę dyplomatyczną", miały interes w propagowaniu narracji niekorzystnej dla rządu z 2010 roku. "Co zdobyli władzę, pieniądze i satysfakcję z plucia na rywali, to ich" – zauważył wicepremier.